piątek, 21 czerwca 2019

14- 17 VI 2019 O potwierdzeniu tych Orędzi w innych Orędziach/ Tupolew z Okęcia do Smoleńska międzylądował w Krakowie/ Szczaw i mirabelki/ O dzieciach i ich ubiorze


Piątek, 14 czerwca

01.16
Zapisz dziecko
- Cóż zapisać Panie?
- :)
- Panie Jezu.
-  :)

…………………………………………………………
Sobota, 15 czerwca

18.30
Zapisz dziecko
- Cóż zapisać Panie?
- Coś Ci brakuje, dziecko?
- Nie, Panie.
- Choroba Ci dolega i trudność wyleczenia się z niej?
- Tak Panie.
- Chciałbyś kilku wrogów Polski zabić?
- Niestety tak, Panie, dla postrachu, dla Polski.
- Wiem, że nie masz do nich osobistej nienawiści:)
- Dlaczego pytasz Panie?
- Wiesz dziecko.
- Tak, wiem Panie.
- A jakbym zabrał kogoś z tego świata to poczułbyś się lepiej?
- Wiem Panie, że tak nie działasz, ale i tak działałeś w Starym Testamencie.
- Tak dziecko.
- To zabierz, Panie, z tego  świata, ale co ja mam z tym wspólnego.
- Chcę byś widział Moją Sprawiedliwość.
- Czy to byłoby dla mnie dobre?
- Tak dziecko.
- To uczyń tak Panie jeśli taka Twoja święta wola.
-:)

………………………………….
Niedziela, 16 czerwca.

Po 12.00
Zapisz moje dziecko:)
- Na dzieci zawsze należy patrzeć czysto.
Dzieci jednak mają prawo czuć się swobodnie. Mogą biegać nagie gdy są małe.
Prawa dotyczące wstydliwości nie obowiązują ich do okresu pokwitania.
Dziewczynki nie powinny zakładać biustonoszy do okresu początków pokwitania.
Raz, że nie jest to zdrowe a po drugie niepotrzebnie wcześnie czyni z nich „kobiety” i w dzisiejszym, zepsutym przez szatana i jego sługi, w tym przede wszystkim przez masonerię i synagogę szatana, społeczeństwie, sprzyja właśnie niewłaściwemu zainteresowaniu tą częścią ciała, która do okresu pokwitania nie różni się niczym od ciała chłopca.

Po 15.30
Zapisz dziecko
- Twoja mama nadal nie chce mnie słuchać.
- Tak Panie Jezu.
- Podtrzymuję jej życie (gdy tak postępuje) dlatego, że nie jesteś jeszcze gotowy na jej śmierć. Gdy jednak będziesz gotowy, a ona się nie zmieni – zabiorę ją z tego świata.

Około 17.10
Zapisz dziecko
- Tak, tak uczyniłem w przypadku tego człowieka za jego jawną pogardę i nienawiść wobec polskich dzieci.
<Chodzi o Stefana Niesiołowskiego i jego publiczne proponowanie jedzenia polskim dzieciom dziko rosnących mirabelek i szczawiu. C.P>
- Dziękuję Panie Jezu.
Chwała Tobie Chryste.

……………………………………………………………..

Poniedziałek, 17 czerwca
00:26
Cieszysz się dziecko?:)
- Z czego Panie, że jest u prorokini, w innych Orędziach potwierdzenie tych Orędzi?
- Tak dziecko:)
- Bardzo się cieszę.
- Chciałem  dać Ci tę radość bo od wielu dni szczególnie drażni Cię to, że słowa księdza Skwarczyńskiego wyskakują i Tobie i innym czytelnikom w wyszukiwarce internetowej na pierwszym miejscu.
I uważasz to za niemałą przecież szkodę dla tych Orędzi.
Dlatego też dałem i to potwierdzenie.
- Dziękuję Panie Jezu.
Dziękuję.
- Uczynię i więcej dziecko:)
- Dziękuję Panie Jezu.

- O czym chcesz pisać dziecko:)
- Uśmiechasz się Panie bo znowu nie będę wiedział o czym?
- Tak dziecko:) („mały uśmiech”)
- Panie Jezu, bloger Albatros z lotu ptaka < w książce „Maskirowka Smoleńska” C.P.> dociekał, że samolot z Delegacją <oczywiście nie całą, bloger tu tego nie zaznacza, le to i dla niego jest jasne C.P> który mógł lądować na Jużny to brytyjski samolot Awroliner RJ85. Na lotnisku Jużny miały być odnotowane trzy takie samoloty. A lot jednego z nich ma być pono udokumentowany z Krakowa.
Faktem jest, że żona generała Potasińskiego opowiedziała coś co się nie może wydarzyć. I jechał do Warszawy samochodem służbowym na ten samolot i po prostu biorąc pod uwagę czas nie mógł zdążyć. Potem wersja żony ( byli małżeństwem od bodaj dziewięciu miesięcy jak pamiętam) zmieniła się i było to znacznie wcześniej, o drugiej w nocy, ( czyli pora  na którą mógł dojechać). A żona między pierwszą a drugą relacją miała wypadek o którym niejasno opowiadała. Ja choć wtedy zaprzestałem pisania od września 2011 jednakże w październiku o tym chciałem napisać. Jak siedziałem przy komputerze i pracowałem nad tym coś trzasnęło mi w powietrzu koło twarzy. Uznałem, że to generał Potasiński nie chce bym narażał w ten sposób bliską mu osobę. A że chciałem mieć go po swojej stronie nie napisałem o tym.
- Tak dziecko, to była dusza generała Potasińskiego.
- Zmarli wolą utajanie prawdy niż prawdę?
- Jego żona była w dużym niebezpieczeństwie. Wiedziała przecież iż z tej relacji wynika, że nie mógł dotrzeć na Okęcie.
- Jeśli relacja jest prawdziwa i generał Potasiński rzeczywiście wsiadł wraz z szoferem do samochodu służbowego to gdzie jechał?
- Na lotnisko w Krakowie.
- Czy tupolew z Okęcia miał tam międzylądowanie?
- Tak dziecko.
- Czy dotarł na to lotnisko?
- Nie dziecko.
- Został przechwycony i zamordowany?
- Tak dziecko.
- A dlaczego, Panie Jezu, miał wsiadać do tupolewa?
- Jak wiesz część generalicji poleciała jakiem. Nie mogła być cała generalicja w jednym samolocie. Generał Błasik był w jaku, bo pilotował go i jak wiesz i inni miał godziny do wylatania właśnie na tym modelu samolotu.
- I samolot tupolew wylądował w Krakowie bo miał wsiąść Potasiński?
- Tak dziecko.
- I wylądował i go nie było. I co się stało Panie Jezu?
- Tyle wystarczy dziecko.
- Dobrze, Panie Jezu.
- A ten Awroliner Panie Jezu?
- Nie leciał nim nikt z polskich delegatów.
- Dziękuję Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.
- Na tym dzisiaj zakończymy dziecko.
- Dziękuję Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.

10.55
Zapisz dziecko
- Cóż zapisać Panie?
- Cóż dziecko, tak będzie póki pragnienie jest w sercu. Na nic zakazy na nic rozsądek.
-  Tak Panie Jezu, chcę by moje serce było według Twego Upodobania. Jestem Twoim sługą i to w sposób szczególny. Obdarzyłeś mnie łaskami i nawet gdybym był Twój w „sposób przeciętny” to jak każdy winienem być wedle Twego Serca i dążyć do świętości.
- Powoli idziesz, dziecko, do przodu.
- Czy zdążę?
A wszystko jest Twoją Łaską. Czasami kogoś zaleje blask Łaski i zmienia się w jednej chwili.
- :)

Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)

czwartek, 13 czerwca 2019

13 VI 2019 Dziś rozpoczynamy nowennę :W intencji Ojczyzny. O ochronę przed synagogą szatana/// Jeśli mi się oddacie roztoczę nad wami parasol ochronny przy którym niczym będą tarcze amerykańskie, nawet gdyby mieli rzeczywistą wolę bronić Polski/ Żydzi często pragną dzieci gojów seksualnie, podlotków obojga płci, chcą je deprawować a nawet skrytobójczo mordują, często po zgwałceniu, na ofiarę swemu ojcu Lucyferowi.


00:46

Czwartek, 13 czerwca

Zapisz dziecko
- Przygnębia Cię to.
Świeżo pozyskałeś informację o traktacie polsko -amerykańskim i jak to wygląda <
- Tak Panie Jezu.
- Ucisk na Polskę waszych wrogów, inspirowanych przez głównego wroga Polski szatana nie zatrzyma się sam z siebie tylko będzie się pogłębiał.
- Tak Panie Jezu.
Naród polski nie upadnie na kolana, Panie Jezu, dopóki go to nie dotknie bezpośrednio. Dodatkowo, Panie, wielu w samym narodzie Cię obraża, wielu skłonnych jest popierać polityka homoseksualistę i deprawacyjną edukację dzieci w szkołach, nadto porywają się na twoich kapłanów bo ich wytresowali.
- Tak dziecko, pedofilia jest złem, natomiast ludzie zostali tutaj wytresowani zgodnie z życzeniami synagogi szatana i masonerii. Żydzi często pragną dzieci gojów seksualnie, podlotków obojga płci, chcą je deprawować a nawet skrytobójczo mordują, często po zgwałceniu, na ofiarę, swemu ojcu Lucyferowi.
- Co robić, Panie Jezu.
- Cóż dziecko, są modlitwy, są ofiary. Im ich więcej tym ucisk na Polskę będzie lżejszy.
Jeśli mi się oddacie roztoczę nad wami parasol ochronny przy którym niczym będą tarcze amerykańskie, nawet gdyby mieli rzeczywistą wolę bronić Polski jak niepodległości. Jednakże robią Polsce coraz większą krzywdę i za to też będą ukarani. Zagłada i zniszczenie USA będzie też z powodu zamachu na Polskę, na jej wolność, własność, w tym surowce, na samych Polaków.
- Że tak daleko rządy krajów są od swych obywateli.
- Taki jest skutek odejścia od Boga. Tacy jak Ty, potomkowie elit powinni mieć dużo do powiedzenia w Polsce i gdzie indziej, a nie mają nic w Polsce, gdzie indziej coraz mniej, ci niezależni i uczciwi.
Ludzie muszą szukać przywódców, lecz zawierzać wszystko Chrystusowi i modlić się za nich. Wtedy można zatrzymywać niedobre działania. Lecz tak się nie dzieje.
Czy Konfederacja jako ugrupowanie oficjalnie prosi o modlitwę za nich (?). Gdyby tak było mógłbym zatrzymać fałszerstwo wyborcze, pomieszać wrogom szyki. Jednak jak jest wszyscy wiecie i nadto lękacie się takich Moich Słów iż prawo do mieszkania w Polsce mają tylko potomkowie Żydów, którzy tu mieszkali od stuleci i tylko ci z nich, którzy nie uznają Izraela lub jest dla nich obojętny.
Słowa te dotyczą tych, którzy oficjalnie przyznają się do żydowskiego pochodzenia jak tych, którzy się nie przyznają.
I to bez względu na deklarowaną miłość do kraju, czy prawdziwe lub rzekome zasługi. Kto kocha prawdziwie poświęci swój interes dla wyższego celu.
Nikt żydowskiego pochodzenia kto byłby polskim patriotą nie będzie startował w wyborach ni na prezydenta Polski, nie będzie ministrem ni prezydentem większego miasta. Jeśli to robi nie jest polskim patriotą.
- Panie Jezu jednak ludzie są bezbronni wobec swoich rządów. We Francji robią co chcą, w USA itd. nie mówiąc o totalitarnych reżimach.
- Tak, lecz wiąże się to z odejściem od Boga.
Trzeba słuchać Boga a wtedy wszystko będzie na swoim miejscu.
- Panie Jezu Polska zawsze ulegała światu choć jest narodem wybranym i teraz ulega. Zawsze byliśmy częściowo zepsuci, choć może mniej niż wiele innych narodów.
- Jednakże jest czas odsiewania ziarna od plew. Jeśli Polska nie będzie wierna – zginie.
- I co teraz, Panie Jezu, winni robić Polacy wobec coraz bardziej zaciskającej się pętli?
- Upaść, dziecko, na kolana.
- Ale, Panie Jezu, ludzie tak nie potrafią: zwrócić się do Boga. Są zeświecczeni choćby i prawie połowa z nich chodziła regularnie do kościoła.
- Czy Ja nie daję wszystkiego co potrzebne? Czy Polacy nie powinni Mi być wdzięczni? Czyż nie daję wszystkich środków, które są potrzebne? Nie potrafią uciekać się do Boga, więc się tego nauczą.
- Tak Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.
- Na tym zakończymy tej nocy, moje dziecko a prawdopodobnie i dzisiaj.
- Dziękuję najukochańszy Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.
Dziękuję Ci za te wszystkie Orędzia i za wszystko dla mnie.
Pocieszasz mnie a tylko Ty jesteś godzien pocieszania.
Przyszedłeś do mnie dlatego, że byłem przygnębiony bo tuż przed snem przeczytałem ten traktat i przygnębiłem się. Poczułem się upokorzony jako Polak i odjęło mi spanie.
- Dla duszy wybranej, którą umiłowałem gotów jestem na więcej. Zatem bądź prawdziwie miłującym abym mógł w Tobie odpocząć.
- Tak Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.
Kocham Cię Panie Jezu.

Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)



środa, 12 czerwca 2019

6- 9 VI 2019 O Trójcy Świętej /// Rozpoczynamy nowennę: W intencji Ojczyzny. O ochronę przed synagogą szatana/ Podziękowanie za maj/ O książce: Maskirowka Smoleńska/ Jak nie napisałem pierwszej książki o Smoleńsku/ Casus profesora Cieszewskiego



Środa, 5 czerwca dokończenie

Później

Zapisz
- Tak jak powiedziałem. Nim pojedziesz do domu, pojedziesz najpierw na tydzień wczasów.
- Dziękuję Panie Jezu, Chwała Tobie Chryste.
.......................................................................

Czwartek, 6 czerwca

10.12

Zapisz dziecko
- Możesz używać tak jak jest przygotowane.
- Ale trochę się obawiam Panie Jezu.
- Nie obawiaj się. Nie masz czasu w tej sytuacji na dodatkowe ceregiele, jak mówicie. Ja nad wszystkim czuwam.
- Dziękuję śliczny Jezu. Chwała Tobie Chryste.

Około 13-tej
- Nie obawiaj się tego dziecko.
- Tak Panie Jezu.
Ale to dziwnie wygląda, jakby jakiś, nie wiem jaki owad, bo nie wyglądało to na kleszcza wbił mi się w skórę (jest czyrak) było tylko jakieś odnóże?, które wyciągnąłem. Wokół są zgrubienia, wygląda jakby to coś złożyło jajka.
- Nie obawiaj się tego dziecko.
- Dobrze, Panie Jezu.
- :)

- Dziękuję Panie Jezu.

15.10

Zapisz dziecko
- Bądź spokojny.
- Dobrze, Panie Jezu.
-:)

23.40
Zapisz dziecko
- Cóż zapisać Panie?
- Kołaczącemu otworzą.
- Tak Panie Jezu?
- Rozumiesz przecież.
- Rozumiem Panie, chyba tak.
- :)

.............................................................................................

Piątek, 7 czerwca
Około 15.30
Zapisz dziecko
- Spędź ten dzień jak zaplanowałeś.
- Dziękuję Panie Jezu.
- Chwała Tobie Chryste.

...........................................................
Sobota, 8 czerwca, nie było przekazu.

................................................................................
Niedziela 9 czerwca. Zesłanie Ducha Świętego.

1.08

- Źle jest, Panie Jezu. Po dwóch i pół roku nie umiałem się zbliżyć do Ducha Świętego.
- Przychodził do Ciebie przed przekazami, przychodzi przecież i teraz jeszcze bardziej bo wszystko otrzymujesz od Ducha.
Ale w ten szczególny sposób w jaki go ma mąż Boży jeszcze nie przyszedł.
- To moja wina Panie.
- Twoja, lecz Duch Święty wieje kędy chce. Apostołowie otrzymali go po trzech i pół roku odkąd mieli Mnie < nieczytelnie zapisane słowo, kończące zdanie. C.P.>. U Ciebie nie będzie to szybciej.
- Chwała Tobie Chryste.
Dziękuję Panie Jezu.

12.15
Zapisz dziecko
- Zastanawiasz się skąd ten dopust? Że odczuwasz to jakby Twój organizm został zaatakowany przez wirus w czasie jazdy klimatyzowanym autobusem <miejskim. C.P> tam i z powrotem?
- Tak Panie Jezu.
- Potrzeba abyś dołożył jeszcze trochę choroby i złego samopoczucia wynikającego ze stanu organizmu.
- A czy to robota diabła w tym przypadku?
- Także dziecko.
- Chwała Tobie Chryste.

Około 14- tej

Zapisz
- Źle się czujesz.
- Tak Panie Jezu.
- Nie ma sensu pójście na mszę świętą na siłę gdy niewiele z niej wyniesiesz.
- Tak Panie Jezu?
Ale dzisiaj tak ważne Święto i zawsze dawniej mi szczególnie bliskie gdy Duch Święty był u mnie pierwszy. Ty, Panie Jezu, byłeś na drugim miejscu.
- Jednakże jedno jesteśmy. Jestem jednym Bogiem. Kto posiadł jedną Osobę Naszej Trójcy ma całego Boga choć oczywiście nie w takim samym stopniu każdą Osobę.
- Dziękuję Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.


14.55
Zapisz
- Martwisz się dziecko, trochę, dodatkowymi, dużymi wydatkami związanymi z Twoją chorobą. Niestety tak musi być. Wydałeś już blisko dwa tysiące złotych a wydasz jeszcze dwa razy tyle.
Zadbam o to abyś nie miał uszczerbku.
- Dziękuję Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.
Ale nie zasługuję na to.
-:)

15.00
- Panie Jezu czy mój nie wylot do Wilna spowodowany nagłą chorobą, dopustem, działaniem diabła, jak powiedziałeś był też z powodu tego iż miałem wylatywać z Rzeszowa z przesiadką, a na lotnisku mają być służby z Izraela z bronią krótką a na Okęciu z długą, co relacjonował W. Sumliński < To znaczy to drugie, mówił o Warszawie, o Rzeszowie nie wypowiadał się C.P.> aczkolwiek ja nie natrafiłem < W Warszawie. Na Okęciu byłem dwukrotnie w ciągu roku. W czerwcu 2018 i październiku 2018 C.P.> aby nie było sytuacji w której bym zareagował ostro, czy się postawił, gdyby mi kazał przejść nie tędy a tamtędy na przykład jak to miało miejsce w przypadku Sumlińskiego.
- Nie dziecko, nie byłoby takiej sytuacji.
- Dziękuję Panie Jezu.
Chwała Tobie Chryste.

Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)




////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Rozpoczynamy nowennę: W intencji Ojczyzny. O ochronę przed synagogą szatana.
(Czyli chętni czytelnicy tych Orędzi i ja, nieudany Boży sługa)

W jej skład wchodzą: Litania do Św. Andrzeja Boboli, dowolna część różańca (czyli pięć dziesiątek), dowolna modlitwa do Matki Bożej Ostrobramskiej. Rozpoczynamy 13 czerwca w dzień fatimski.



/////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////


Podziękowanie

Z Serca Bóg zapłać wszystkim, którzy utrzymują te Orędzia i moją Drogę z nimi związaną, której chce Pan Jezus. Bóg zapłać za maj. Jak zawsze składam tu podziękowanie tym, którym nie zrobiłem tego drogą e-mailową, albo z powodu braku e-maila, albo z powodu niemożności powiązania e-maila z darczyńcą.
Bóg zapłać Pani Ewie, Panu Tomaszowi, Pani Joannie, Pani Annie.
Jeśli kogoś pominąłem bądź w e-mailu (ściśle pominę bo e-maile dopiero będę wysyłał) bądź tutaj, to jest to niezamierzone. O wszystkich pamiętam w modlitwie, zamawianych mszach, zawierzam często Panu Jezusowi jak tego chciał.
W miesiącu maju otrzymałem w połowie takie wsparcie jak w poprzednich miesiącach od września, nie licząc lutego gdzie ze względu na pomoc poszkodowanemu Polakowi było ono podobne.
Wszystkim dziękuję za serce i pamięć.
To już dwa lata gdy w ten sposób może się ta Droga toczyć. (Orędzia są otrzymywane stale od dwóch lat i ponad ośmiu miesięcy). Od kwietnia, ale w pełni od przełomu maja i czerwca 2017.
Bóg zapłać!

////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////


Maskirowka Smoleńska.

Śledztwo blogerskie w sprawie tragedii 10.04



czyli kilka słów o książce.
Będzie to rzeczywiście kilka słów gdy idzie o zawartość, nie będę przeprowadzał dokładnej recenzji.
Książka jak wynika z informacji ukazała się w listopadzie/ grudniu. Do marca miało się sprzedać 1500 egzemplarzy co jest bardzo dobrym wynikiem (a nawet zaskakującym sukcesem) i nakład miał się wyprzedać. Dobrym tym bardziej, że książka jest dość droga. Jej cena to 87 złotych. Tytuł jak wyżej : Maskirowka Smoleńska.
Śledztwo blogerskie w sprawie tragedii 10.04. Stron numerowanych 259. Zawiera kolorowe ilustracje. Wydało: Bollinari Publishing House, Warszawa 2018.
Ale uważam też że za wiedzę się płaci, zwłaszcza powinni robić to ci którzy do tej pory o sprawie nie mieli zielonego pojęcia a uważają się za ludzi z otwartymi umysłami.
Kupiłem ją jednak o około 10 złotych taniej poprzez internetową księgarnię, pod koniec drugiej dekady kwietnia. Dokładnie 76, 56 bez dodatkowego narzutu. Księgarnia to Bonito.pl
Zamówiłem telefonicznie, do odbioru była następnego dnia w dobrym punkcie w Rzeszowie koło Bazyliki (Sanktuarium Matki Boskiej Rzeszowskiej).
Przeczytałem ją jednakże dopiero teraz, ściślej większość w czerwcu. Ale powodem tego nie jest sama książka tylko inne przyczyny.
No więc teoretycznie te kilka słów mogło być jeszcze pod koniec kwietnia, albo w maju ale przecież gdyby jakiś czytelnik zwłaszcza, który przed Orędziami nie wiedział o Inscenizacji na Siewierny wykazał się i przysłał mi recenzję, swoich kilka uwag, zapewne bym je opublikował. Mam nadzieję też, że są czytelnicy, którzy już tę książkę mają. Był i linkowany wywiad z prof. Dakowskim w której mówi o tej książce a czytelnicy przecież sami też pozyskują informację. Książka jest też reklamowana w Warszawskiej Gazecie
( nie mylić ze stroną Krzysztofa Cierpisza) co akurat mogłem sprawdzić w papierowym wydaniu. Jest też dostępna przez tą gazetę.

Teraz o samej książce.
Napisanie książki o Smoleńsku osiem lat po, na dziewiąty rok jest zadaniem prawdziwie trudnym. Najtrudniejszy jest wybór materiału i dobranie go do czytelnika do jego percepcji i chęci. Bo tak naprawdę powinno być do tej pory przynajmniej kilka dobrych i kompletnych książek w wydaniach papierowych ( oczywiście pokazujących inscenizację na Siewierny jako punkt wyjścia, które by się wzajemnie uzupełniały). Kilka, bo tysiącstronicowe dzieło byłoby niestrawne dla początkującego czytelnika, które powinien czytać w odstępie roku, dwóch tak jak by wychodziły. To jest oczywiście minimum. A o tysiącstronicowym dziele myślałem w 2014 roku. Dzisiaj to powinno być więcej choć najwięcej informacji można było pozyskać na początku do końca roku 2012 przede wszystkim. Oczywiście to nie wszystko i dalece za mało, potrzebna jest tu praca całego Instytutu w tym systematyzująca. Jest to rzecz zadana przez Pana Jezusa poprzez Centrum Smoleńskie, którego przez te Orędzia w tamtym roku od lipca wielokrotnie się domagał.

Książka składa się z niezależnych od siebie opracowań siedmiu blogerów, którzy od początku tym się zajmowali, jednego autora, oraz dwuczęściowego wywiadu z profesorem Dakowskim ( niestety z roku 2012 i 2013) oraz dołączonych opracowań profesora Chrisa Cieszewskiego.
Redaktorem książki jest Tomasz Pernak a pozostali autorzy to: ( w kolejności publikacji), Free Your Mind, Roman Misiewicz, bloger@Piko – Piotr Kohman ( w tym przypadku wcześniej nie znałem nazwiska), Rajmund Rusakiewicz@Albatros z lotu ptaka, Yurko, bloger@3ZET, którego pamięci poświęcona jest ta książka z powodu Jego odejścia w niewyjaśnionych okolicznościach.

Autorzy bazują w większości na podstawowych ustaleniach w ukazaniu maskirowki smoleńskiej.

Proponowano mi współpracę przy książce, opracowywanie i przystosowanie swoich materiałów dotyczących pociągu specjalnego do Smoleńska. W swoim czasie oprócz mnie zajmowały się tym blogerki: Intheclouds, która też w jakiś dziwny i nieprzyjemny sposób zamilkła, Polka mająca mieszkać i żyć w Egipcie i Mmariola (Mikołajczak Mariola) i oczywiście komentatorzy gdzie największy wkład miał tu chyba anglojęzyczny Seaclusion.
Jednakże odmówiłem ze względu na to iż nie miałem zgody, zachęty Pana Jezusa do tej pracy a mój czas by wypełniać to czego chciał ode mnie Pan nie pozwalał na to. A kwestia zarobkowa jaka też mogła z tego wynikać też nie wchodziła w grę bo nie mogę i nie podejmuję (póki co) żadnej pracy zarobkowej czy czegokolwiek co dla mnie mogłoby przynosić jakieś środki. I tak jest od dwóch lat.

No dość na tym, że w książce nie jest podjęta kwestia pociągu/pociągów do Smoleńska oprócz wzmianki u Rajmunda Rusakiewicza gdzie wspomina o moich dociekaniach w tej sprawie za co bardzo dziękuję. Nie ma też podjętych innych wielu innych wątków jak i przede wszystkim mgły okęckiej ( są tylko małe odniesienia), ale książka jest wystarczająco obszerna i w tej formie dla zwłaszcza początkującego maskirowszczyka, jest potrzebnym kompendium wiedzy, które i na tym etapie nie jest wyczerpujące. Na pewno autorzy mogliby ją uczynić znacznie obszerniejszą, przecież tylko  vinternetowa książka Free Your Minda Czerwona Strona Księżyca z roku 2012, z marca (potem były aneksy) jest i bez nich ponad dwukrotnie obszerniejsza.

Pierwotnie napisałem na brudno, że tak jest dobrze i myślę, że to wystarczy.
Jednakże w książce problem Smoleńska oprócz dowodów na inscenizację i rzeczy pokrewnych ujęty jest tylko w kontekście geopolitycznym, nie jest w kontekście masońskim nie mówiąc o satanistycznym. Ten wątek (satanistyczny) jest tylko w starych wywiadach prof. Dakowskiego. Środowiska prawicowe i patriotyczne nie potrafią pójść dalej (wszystkie) i łączyć spraw metafizycznych z empirycznymi w przypadku Polski i nie tylko, jak to mamy dobitny tego przykład gdy idzie o historię Polski w przypadku obrony Jasnej Góry w Potopie szwedzkim.

Rozmawiając (korespondencyjnie, może realnie miało by to inny efekt) z jednym z autorów powstałej książki i wiedząc, że taka książka ma powstać mówiłem, że muszą wspomnieć o tym jaki jest głos Boga. A od początku, od 10 kwietnia był taki, że to jest zamach. Mówiłem, nie musicie wspominać o Orędziach przeze mnie, ale jako obowiązkowe trzeba uważam wspomnieć o tym iż od początku głos Boga był taki, że to zamach w uznanych Orędziach, które mają imprimatur lub nihil obstat Kościoła lub jedno i drugie. Niestety jednak. Ludzie także religijni ( a tak była osoba z którą rozmawiałem) i o otwartym umyśle bo trzeba mieć było taki aby od początku analizować Smoleńsk i dojść do prawdy, nie przechodzą tutaj na nowy etap myślenia, według życzeń Chrystusowych taki jaki winien być u narodu wybranego. Prawdą jest też na pewno to, że 90 a może i 99 procent czytelników (niestety) nie oczekuje tego. Książkę jednak trzeba mieć.

Książka jest nie tylko jednak dla początkującego chcącego prawdy o 10. 04. 2010, ale i dla zaawansowanych bowiem i pewnych rzeczy się nie pamięta. Ja na przykład sprawy udowodnienia inscenizacji na Siewierny ( gdy idzie o własne analizy) zostawiłem bodaj od lata 2011 już i wracałem do tego okazyjnie. Więc wielu rzeczy się nie pamięta a i są sprawy nowe także i w ramach dociekań na ten podstawowy temat.

Ponadto jak to się mówi: książka to jednak książka, bo Czerwona Strona Księżyca była tylko publikacją internetową dostępną dla każdego a jednak jest tak, że wydawnictwo papierowe do tego z ilustracjami i w twardej oprawie wzbudza u wielu nadal większe zaufanie niż publikacje internetowe czy nawet internetowa książka. Można z nią pójść do ludu, pokazać koledze, pożyczyć komuś, itd.
Zatem jest to lektura obowiązkowa dla każdego czytelnika tych przekazów a zwłaszcza dla tych, którzy przed tymi Orędziami nie słyszeli o inscenizacji. Każdy powinien mieć ją na półce. Chyba, że naprawdę nie może z powodów finansowych.

Na koniec podziękuje również za wspomnienie mnie jako jednego z zasłużonych ( z niepełnej listy jak napisali autorzy, listy blogerów i innych osób. Wymienionych jest 26 nazwisk i pseudonimów) dla blogerskiego śledztwa. To niewątpliwie bardzo miłe.

/////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Uwaga: (dopisane 14 czerwca, 9.19) Czcionka w artykule : Jak nie napisałem pierwszej książki o Smoleńsku winna być jednakowego koloru (jest w niektórych miejscach szara). kiks ten wynika zapewne ze skopiowania materiału. W edycji tego nie widać i stąd nie mam możliwości ujednolicenia tego. C.P.


"Jak nie napisałem pierwszej książki o Smoleńsku. <Materiał z książki Cymes Mordor, maj – sierpień 2016 C.P>.
Rozdział IV Wspominanie smoleńskie czyli smoleńskie wspomnienia.
W moim wydaniu przecież nie wspomnieniowe bzdety.

Jak nie napisałem pierwszej książki o Smoleńsku w czerwcu, lipcu 2010 (to historia ciekawa i dość niezwykła – dlaczego jednak inni nie napisali? o tym w materiale).

Jak i wielu innych, już od początku, poświęciłem tragedii wiele czasu i uwagi. Nie było wtedy u mnie mowy o inscenizacji. Nie, przez pierwszy miesiąc, czyli tak mniej więcej do 10 maja, starałem się upewnić, czy to był zamach, czy nie.
Odnotowywałem jednak wiele nienormalnych rzeczy, ba wszystko było nienormalne i w głowie, w sposób naturalny zaczęła formować się już lista pytań i wątpliwości.
Owszem, ja, jak i inni dziwiliśmy się na samym początku patrząc na te żałosne szczątki i mieliśmy wrażenie jakby się rozbiła jakaś awionetka. (bez tego nawet co mówił Wiśniewski).

Oglądając intensywnie TVP 1, 2, Info przede wszystkim od około czternastej w sobotę do drugiej bodaj w nocy, a potem cały dzień w niedzielę do północy ( rezygnując z zaplanowanej wycieczki rowerowej) zauważyłem, że nie są pokazywane żadne filmy i
zdjęcia z odlotu tej delegacji i wydało mi się to bardzo dziwne. Zastanawiałem się: „Chcą to jakoś specjalnie, staranie przygotować, czy co?”, itd. A w poniedziałek popędziłem do księgarni z witryną z wystawionymi gazetami spodziewając się na pierwszej stronie dziennika, na stronie tytułowej, zdjęcia Delegacji na Okęciu. Co chciałem mieć nie z powodu podejrzliwości wtedy, ale dla pamiątki, bo wtedy „wspominałem i przeżywałem”, oprócz tego, że „ruscy, tam, tam...” I tak przeglądałem te dzienniki zdezorientowany. Nie ma „mojego” zdjęcia. A potem udało się uwagę moją i wielu innych odwrócić filmem 1,24, gdzie po obejrzeniu tego filmu jednym ciągiem siedem razy pod rząd, z krótki przerwami nie miałem problemu aby oprócz strzałów usłyszeć te kilka niepokojących mocno zdań.

Niemniej po upewnieniu się przez pierwszy miesiąc, czy może tak definitywnie do końca maja, czy to był zamach, czy nie, i  gdy już nie miałem wątpliwości, że był, pomyślałem o napisaniu książki, a właściwie książeczki, jak to określałem, bo materiału już wtedy było tak dużo, że wiedziałem iż musi to być coś więcej niż broszurka. Równocześnie spodziewałem się, że takie książki posypią się jak grzyby po deszczu.
Książki, które będą stawiały podobne pytania jak ja i wielu innych wtedy stawiało. Ba wiedziałem dobrze, że taka rzecz może pojawić się bardzo szybko biorąc pod uwagę dzisiejsze możliwości. Pamiętałem przecież książkę w formacie kieszonkowym
o wizycie JP II w 1999 roku już w cztery dni po zakończeniu wizyty i do tego znalezioną w prowincjonalnym sklepie. Oczywiście musiała być przygotowana wcześniej i autorzy musieli otrzymać zaplanowane do wygłoszenia kazania, jednak z tego co pamiętam znalazły się tam nawet słowa JP II z Łagiewnik, dodatkowe słowa. Książka była zresztą kolorowa. A był to koniec lat 90-tych. Zatem tym bardziej teraz.
Więc nawet jeszcze w maju, w drugiej połowie maja, odstawiłem pracę nad tą książką, bo spodziewałem się lada dzień wysypu kilku, kilkunastu pozycji, a zakładając, że będą to w
większości dziennikarze, bądź inne osoby mające lepszy punkt wyjścia – zagwarantowane bardziej niż ja możliwości druku itd. moja książka będzie jeśli nie niepotrzebna, to potrzebna o wiele mniej i zginie wśród nich. Tymczasem nie ma. Dziwiłem się.
Uznając prawa autorskie, a nie będąc przyzwyczajonym wtedy do żadnych dyskusji na blogach, przede wszystkim do analiz i dokładnego roztrząsania poprzez komentarze, unikałem nawet czytania i wczytywania się w komentarze pod blogami wtedy jeszcze nie inscenizacji, ale w nich zapewne takie rzeczy już się pojawiały.

Starałem się korzystać z relacji prasowych i analizować to, co było w prasie, mediach, w prasie internetowej. Nie korzystać z czyichś uwag i przemyśleń i na podstawie informacji i obserwacji dać obraz taki jaki widzę. Na komentarze na blogach gdzie ich było dużo
dotyczące 10.04 też nie wchodziłem, a jeśli nawet natrafiłem to odchodziłem stamtąd, aby się nie rozpraszać, i nie grzęznąć w jakiejś gmatwaninie. Aby to, jak to winno być książce, było to czyste i moje.
Co do mojego zdziwienia, że takie książki się nie pojawiły, w sukurs przyszedł mi Jerzy Robert Nowak. W audycji Radio Maryja wyraził zdziwienie, że takie książki nie powstają i że to nawet wystarczy na początek choćby stustronicowa książeczka gdzie byłyby pytania
same. I że tych pytań można ułożyć 400 a nawet pięćset. Dokładnie tak samo myślałem.

Już wtedy miałem w głowie około czterysta pytań. Więc dziwiąc się, że tych książek nie ma myślałem sobie: „Czyżby moja książka miała być unikalna?”. I dlaczego?
Spodziewając się, że się ich pojawi jednak kilka, w czerwcu, lipcu myślę sobie: „Nie ma co, mimo wszystko trzeba pisać". Już wtedy zorientowałem się, że książka ta miałaby około 250 stron –
samego tekstu – z grafik także rezygnowałem i dlatego, że nie roztrząsałem kwestii inscenizacji na Siewierny i nie było wielkiej potrzeby pokazywaniu tu czegoś na zdjęciach, odstawiając już na bok prawa autorskie do tychże materiałów.

250 stron. W książce byłoby o tym, że jest to zamach, bez żadnych wątpliwości. O czym byłem już całkowicie przekonany. Na dwóch – trzech stronach miały być jednak odnotowane uczciwie, że są głosy iż na Siewierny odbyła się inscenizacja katastrofy, nie rozbił się tam żaden samolot i że są głosy iż z Okęcia nie wyleciał tupolew z żywą
delegacją, że ta została zagazowana i martwa została przewieziona do Rosji samolotem.
Miałem napisać, że nie wydaje się aby tak było (inscenizacja, a zwłaszcza brak wylotu żywej delegacji z Okęcia), ale niczego nie można wykluczyć i zaznaczam to dla porządku, bo na tym etapie nie można wykluczyć żadnej hipotezy.
Za bardzo pomocną stronę do pracy uznałem wtedy stronę Smoleńsk – 2010. pl, która starała się dawać wszystkie relacje prasowe. Pod materiałami tam też było miejsce na
komentarze gdzie pojawiały się różne informacje (i pojawiła się ta o przypuszczeniu zagazowania delegacji w samolocie na Okęciu – ale to raczej była jedyna tego typu). I ja swoich parę dałem, ale dla mnie ta nieduża ilość komentarzy wtedy była strawna.

Zacząłem więc spisywać pytania i jak wspomniałem taka ich ilość wedle mnie była jak JR Nowaka, które były spisywane na brudno tylko jako pomoc do własnej pracy- książki. W
końcu napisałem ich mniej więcej połowę dlatego, że przerwałem pracę nad książką. (o tym później).

Samej bitej pracy nad książką zaplanowałem dwa tygodnie. Był to bardzo napięty plan. Nie miałem więcej wolnego czasu. Była więc zaplanowana totalna harówa z pięcioma godzinami snu przez te dwa tygodnie. Wtedy jeszcze byłem w takiej formie, że mogłem to
zrobić. Nie bardzo wierzę iż obniżyła się tak tylko dlatego, że przybyło mi pięć sześć lat, bo teraz bym w ten sposób nie dał rady <chodzi oczywiście o rok 2016, przypomnienie C.P>. Wydaje mi się jednak gdybym nie zajmował się tak zwanym smoleńskiem w warunkach jakich to robiłem, to gdybym miał zaplanowaną, tak napiętą tego typu pracę dałbym radę w podobny sposób. To dygresja nieco – piszę jednak o tym, że to były dwa tygodnie zaplanowane tylko na to, z pięcioma godzinami snu i jechaniem z koksem, jak to się mówi, od rana do nocy.

No i co się stało? Ano coś, co mi się w życiu nigdy nie zdarzyło. W ciągu tych dwóch tygodni pojawiały się niezależne od siebie przeszkody życiowe, problemy rodzinne i związane.
To że pojawił się jeden problem rodzinny, czy jakieś ciągnące się związane ze sobą kłopoty to jeszcze nie byłoby nic nadzwyczajnego. Można by to wprawdzie uznać byłoby za omen, że mam nie napisać tej książki, ale można powiedzieć: zdarza się.
Jednak było to, nie pamiętam już dokładnie, – od pięciu do siedmiu spraw nie związanych ze sobą, zupełnie różnych. Jedna z nich trwała dwa trzy dni, problem się kończył już nie absorbował czasu i wymaganych rozwiązań i od razu zaczynał się następny zupełnie nie związany.
I tak przez dwa tygodnie, które wydzieliłem sobie na tę pracę. Tak, że aż pod koniec wyszedłem z siebie i wpadłem w furię.
Nie będę dokładnie opisywał co to było. To są sprawy osobiste, ponadto nie pamiętam już dokładnie, mam to gdzieś zanotowane, ale i tak nie opisywałbym dokładniej ze wspomnianego powodu.
Myślę, że nie tylko mi się coś takiego w życiu do tego czasu nie zdarzyło, ale i niewielu ludziom.
I raczej na pewno nie zdarzyło się komuś kto chciał pisać podobnie jak ja tę książkę i zdarzały mu się przypadki losowe, jeden po drugim. Kończył jeden, zaczynał następny i tak aż do końca czasu, który mógł poświecić na książkę.
Zapytam zatem dlaczego nie napisał? Dlaczego? No, dlaczego? U mnie jedyny powód nie napisania tej książki to była ta seria losowych zdarzeń. Ale inni takiej nie mieli przecież.
Więc dlaczego nie napisali? Co mam o nich pomyśleć, albo napisać?...
Oprócz tego, że czas mi się skończył, a dodatkowo po tym byłem, nieźle przeczołgany to oczywiście musiałem też uznać, że to jakiś wyraźny omen. Albo też, że coś mi wyraźnie przeszkadzało – albo w pozytywnym sensie - Bóg, albo negatywnym diabeł.
Napisanie i opublikowanie wtedy tej książki w dodatku ze skromnymi, ale jednak informacjami o mistyfikacji mogło się dla mnie wtedy źle skończyć. I bardziej wtedy niż później. Bo widać, że im zależało, zależy na czasie. Braun przecież mówi teraz otwarcie o inscenizacji, a nie robił przecież tego na początku, ani później w 2010, ani jeszcze w 2011 i później jeszcze też nie chyba, a on był przecież podobno tym dokumentalistą, który już trzy godziny po kapnął się, że to mistyfikacja.

Brałem to pod uwagę. No, ale myślę trzeba pisać prawdę, Bóg pomoże. Co będzie to będzie. Jak miało wyglądać upublicznienie tego? Ponieważ wiedziałem, że w publikacji książkowej, papierowej może natrafić na problem z wydaniem a ponadto te korowody
zajmą zbyt wiele czasu. (chodziło też o to, że książka się zdezaktualizuje nieco. Bo opisywałem wiedzę i dociekania na czas początku czerwca z zamiarem po napisaniu przejrzenia tego co najnowsze i ewentualnie dodania czegoś w ostatniej chwili), uznałem ,że będę ją rozprowadzał na płycie jako ebook.
Sądziłem (chyba słusznie) , że zainteresowanie wśród przeciętnych ludzi jest tak duże, że będą ją kupować od ręki.
Chciałem porostu rozłożyć się ze stolikiem i sprzedawać ten e-book w cenie trzy złote.
Chodziło mi o to aby jak najwięcej ludzi to kupiło, a trzy złote każdy dać może i chce. Co i jak jeszcze inaczej planowałem nie pamiętam, w każdym razie zależało to od sprzedaży.
Gdyby zainteresowanie (wtedy) było bardzo duże, jak sądziłem i nadal sądzę to byłby dodatkowy assumpt do wydania w formie książkowej.
Spodziewałem się też przeszkadzania policji, „jak za dawnych dobrych czasów”, legitymowania mnie, dodatkowo też dlatego, że chciałem to robić przede wszystkim nie na targu, ale na chodniku.
.....................................................
Pół roku później w czasie półrocznicy smoleńskiej spotkałem się z niewidzianym dawno kolegą. A ponieważ spędziliśmy w swoim towarzystwie trochę czasu opowiedziałem mu o mojej niezwykłej historii związanej z nie napisaną, książką. Przyznał, że to mógł być znak i prawdopodobieństwo było duże, że gdybym to napisał opublikował, rozprowadzał to iżbym się pożegnał z tym światem.
Jednak, jak opisałem książka wtedy nie powstała, pierwsza moja i pierwsza uczciwa książka o „Smoleńsku”, ze względu na szereg losowych zdarzeń.

Ale inni, nie mając takich zdarzeń, dlaczego nie napisali, ponawiam pytanie? Gdyby nie one moja książka by powstała.
Zakładając logicznie iż inni nie mogli mieć takich losowych zdarzeń i nie mieli zamiaru pisać takiej książki, nie zabierali się do niej więc ukazanie się takiej książki zależałoby od
jednej osoby. Jednej na całą Polskę i Polonię?
To jak to jest?...." 

/////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Casus profesora Cieszewskiego.
Niezależni analitycy smoleńscy i śledzący te analizy pamiętają na pewno doskonale profesora Chrisa Cieszewskiego a i pamięta zapewne wielu spośród Czytelników tych Orędzi, którzy o inscenizacji smoleńskiej dowiedzieli się pierwszy raz właśnie z Orędzi.
Dla przypomnienia w skrócie: profesor Cieszewski udowodnił, że brzoza {o którą wedle rosyjskiej wersji MAK- kowskiej i służalczej agenturalno - żydowskiej (masońskiej?) „polskiej” Millera i Laska miał uderzyć tupolew (oczywiście z 96 osobami na pokładzie) }została ścięta, czy raczej złamana przed 5 kwietnia.
To jednak nie wszystko bo na konferencji smoleńskiej w 2012 roku Chris Cieszewski powiedział, że zarysy katastrofy samolotu, zarysy zalegania szczątków po katastrofie pokrywają się z zarysem śniegu, który tam wcześniej zalegał. To stwierdzenie pozostało bez echa i bez zainteresowania ze strony konferencji smoleńskiej oraz Zespołu Parlamentarnego i mediów. Jednakże rok później na następnej konferencji smoleńskiej profesor Chris Cieszewski stwierdził, że pomylił się, że to nie jest śnieg, ale coś uczynione ręką ludzką. To jeszcze bardziej nie wywołało odzewu wśród uczestników i organizatorów konferencji smoleńskiej, wśród Zespołu Parlamentarnego i mediów. Zaczął się natomiast powszechny atak na profesora Cieszewskiego skutkujący oskarżeniami o agenturalność. Do tego ataku włączyły się, jak wypunktowano w książce „Maskirowka Smoleńska”, wszystkie środowiska, użyty został do tego także Instytut Pamięci Narodowej.
Wszystkie to znaczy także strona „wybuchowa” w Smoleńsku czyli „Gazeta Polska”, i inne środowiska z tym związane. Rzecz jasna atak ten nie mógł być taki wprost jak środowisk „pancernej brzozy” ale był. Potem profesor Chris Cieszewski został oczyszczony przez sąd z zarzutów o agenturalność, ale odium oczywiście pozostało.
Opcji „wybuchowej” nie przeszkadzało a nawet pasowało badanie profesora w którym wykazał iż brzoza nie mogła zostać złamana po 5 kwietnia 2010. Ba, to było do przyjęcia a nawet pożądane. Nie do przyjęcia natomiast było stwierdzenie iż zaleganie śniegu pokrywa się z zaleganiem szczątków po katastrofie, a jeszcze bardziej rok później iż to nie jest śnieg a coś uczynionego ręką ludzką.

Tomasz „Rolex” Pernak, który dokonał z angielskiego nieautoryzowanego przekładu pisze („Maskirowka Smoleńska”) iż profesora i tak potraktowano łagodnie a być może było to dlatego iż stronie amerykańskiej ze swymi badaniami (wcześniejszymi) z tym czym zajmuje się na co dzień, był potrzebny oraz, że jego faktyczna wiedza i pewność musi być większa bowiem pracował na pewno na zdjęciach satelitarnych lepszej rozdzielczości których nie pokazywał.
Co do tego ostatniego, jak się okazuje, kolega Rolex miał rację a o tym mamy w wywiadzie z Chrisem Cieszewskim przeprowadzonym u progu dziewiątej rocznicy przez telewizję Republika.
Zdziwiłem się i ucieszyłem tym wywiadem. Zdziwiłem bo telewizja Republika i te wszystkie środowiska przecież absolutnie nie są skłonne do podkreślania czy choćby nagłaśniania tego iż rozkład czegoś uczynionego ręką ludzką przed 10 kwietnia 2010 pokrywa się z szczątkami samolotu przyszłej katastrofy. (Oczywiście żadnej katastrofy, czy w ogóle destrukcji samolotu z pasażerami na Siewierny nie było. Piszę to dla tych, którzy od bardzo niedawna zaczęli być może czytać Orędzia i nie wiedzą i dla tych którzy natrafią na to przypadkiem w Internecie. O tym profesor Cieszewski nie mówi, to tak dla porządku).

Więc dlaczego rozmowa na 9 -tą rocznicę z kimś kto stał się tak niewygodny dla tych środowisk?

Podczas słuchania drugiej części wyjaśniło się to, niestety, i wstępna radość i satysfakcja, choć z podejrzeniem, to prysnęły.
Nawet dla mnie nie jest to może zaskakujące, ale mimo wszystko spodziewałem się, że wprawdzie ataki na kogoś takiego jak Cieszewski były na polskim podwórku (i znów w cudzysłowie polskim bo po pierwsze polskojęzycznym a po drugie przeżartym niepolskimi wpływami), ale dlatego, że jest obywatelem amerykańskim i mieszka i pracuje w USA to mogą mu nagwizdać. Okazuje się, że jest jednak inaczej.
Z wypowiedzi profesora wynika jasno dla mnie, że państwo amerykańskie nie stanęło po jego stronie. Co więcej jasno z tego wynika, że w sposób naukowy i mając dostęp do zdjęć satelitarnych lepszej rozdzielczości ( w może i znacznie lepszej, przypomnę, że są przecież możliwości satelit szpiegowskich są takie iż można odczytać markę paczki papierosów, którą właśnie wyciąga delikwent i zapala papierosa. Nie musiały być w tym przypadku takie, wystarczyły dobre materiały komercyjne a i tak widać było dostatecznie dużo. Jednak profesor Cieszewski mógł mieć dostęp do jeszcze lepszych zdjęć).
Państwo nie stanęło po jego stronie a nawet jest zagrożony w Ameryce.
Stając tu (przypadkiem ) po stronie polskiego interesu narodowego i prawdy stanął wbrew interesom amerykańskim ( oczywiście nie interesowi przeciętnego amerykańskiego obywatela) tylko interesowi amerykańskiemu definiowanemu jako kompatybilny z interesem Izraela, dla którego ważne jest jak widać ukrycie faktu inscenizacji na Siewierny i niepozwolenie zwłaszcza aby ich naukowiec takie teorie oparte na konkretnych naukowych obserwacjach, choćby niechcący, zaserwował.

Wydawało się jednak, że co powiedział to powiedział lecz wrócił na swoje amerykańskie podwórko już do tego nie wraca i po sprawie.
Okazuje się, że nie.

Pan Jezus niedawno powiedział iż ani za rok ani za dwa lata sprawcy smoleńscy nie pozwolą tu mówić w przestrzeni publicznej prawdy a nawet teraz jest bardziej niewygodna niż wtedy a to ze względu na zaciskającą się pętlę na Polsce, pętlę synagogi szatana, której masoneria rządząca Ameryką przecież wtóruje. Zaś Pan Jezus powiedział w pierwszym Orędziu smoleńskim iż wyjaśnienie Smoleńska pokaże jak wielkim wrogiem Polski jest Izrael. Zwróćmy uwagę na to, że nawet Wikileaks publikując dane CIA, w tym o Smoleńsku nigdy nie publikowała żadnego materiału w którym byłoby cokolwiek o inscenizacji na Siewierny. To spowodowało w swoim czasie, że w Wikileaks jako autentyczną prywatną inicjatywę zwątpiłem. Jeśli jednak byłoby inaczej jeśli Assange`a rzeczywiście teraz w USA powoli mordują to jest to tym bardziej dziwne.

I cóż się teraz dzieje w sprawie profesora Cieszewskiego. Oto nagle udziela on wywiadu TV Republika w którym wycofuje się z tego iż rozkład najpierw śniegu jak mu się wydawało a potem czegoś uczynionego ręką ludzką pokrywa się z rozkładem szczątków samolotu. Nie zaprzecza sobie, oczywiście, kategorycznie ale mówi o tym ( nie wspominając konkretnie) że to były jego badania, ale teraz nie jest pewien interpretacji ktoś inny (naukowiec) może to zinterpretować inaczej.
I już się stało jasne dlaczego ta rozmowa. Republika musiała wiedzieć, że tak będzie wyglądać rozmowa, że w taki sposób powie, że nie będzie kwestii rozkładu czegoś uczynionego ręką ludzką przed katastrofą, pokrywającego się ze szczątkami samolotu przed, a tym bardziej wzmocnionej co mogłoby się przecież zdarzyć.

Co gorsza prof.. Cieszewski powiedział, że nie wie co będzie i wszystko może się wydarzyć ( czytaj nie wiadomo co z nim będzie i wszystko się może z nim wydarzyć włącznie z najgorszym).

Potwierdzają się tu Słowa Pana przywołane wyżej. W sytuacji chęci uczynienia z Polski państwa poddanego synagodze szatana poprzez Izrael dzięki Ameryce ( tu konkretnie widoczna ustawa 447) przy akceptacji i zadowoleniu z tego faktu przez Rosję i Niemcy każda rzecz która będzie pokazywać inscenizację na Siewierny i inne elementy prawdy o 10 kwietnia 2010 siłą rzeczy pokazujące rolę Izraela (Okęcie, tabor samochodów należących do Izraela które przyjeżdżały po Delegatów i inne nieznane nam rzeczy) są nie tylko przez Rosję, ale i USA nieakceptowalne).
Przypuszczam, że gdyby znalazł się na przykład we Francji naukowiec lub grupa naukowców, która na podstawie zwłaszcza materiałów, których nie można zdobyć białym wywiadem wykazywałaby inscenizację i byłoby to nagłośnione amerykański wywiad chciałby ich zamordować i prosiłby o pomoc wywiad francuski, albo mówiąc inaczej masoneria amerykańska porozumiałaby się z masonerią francuską poprzez wywiady i wolna ręka zrobiona przez wywiad francuski zostałaby dana. Chyba, żeby Francja jako państwo chciałaby wziąć ich w opiekę.


Krzysztof Michałowski