Przed ósmą rano
- Cóż pisać słodki Mistrzu?
- Widzę, że nie jesteś zadowolony, nazwijmy to tak.
Sam widzisz, że nie można pewnych rzeczy chcieć, które przekraczają Boże prawa, choćby Bóg sam na nie w drodze wyjątku pozwolił.
- Tak, widzę Panie.
Jezu ufam Tobie.
Około 14- tej.
Powiedziałem, że powinieneś pojechać. Różni się to też od „jeśli chcesz, pojedź”.
Niech, nie sarka. Jestem dobry i wiem czego Ci potrzeba. Twoja ścieżka jest przede wszystkim duchowa i to są Twoje rekolekcje. A to jest najważniejsze.
Będziesz się źle czuł i nie jest to dla Ciebie żaden <nieczyt. zapisane słowo C.P.>. Wyśpij się i pojedziesz później.
Lecz dobrze, pozwalam ci na to lecz tego nie szukaj.
- Panie Jezu..
Chwała Tobie Chryste.
- Chwała Tobie Chryste.
Dziękuję, słodki Jezu.
Masz wszystko co potrzeba. Ufasz Mi, tym oddajesz chwałę Bogu. Gdybyś otrzymał kwotę, która wystarczy Ci na pół roku, albo i na rok życia takiego jak dotychczas nie oddawałbyś Bogu tym chwały.
- Tak Panie Jezu.
Chwała Tobie Chryste.
Dziękuję słodki Jezu.
Pobłogosław Dzieciątko Jezu.
- Błogosławię Swoją Rączką
Ciebie i czytelników.
Na te Święta.
- Dziękuję Dzieciątko Jezus.
- :) (Uśmiech Dzieciątka Jezus).
Tak, u Ciebie to też dyskomfort choroby, chorób, ale nie przede wszystkim.
Chcę jednak byś cieszył się życiem wszystko Mi zawierzając i trwając we nie.
- Tak słodki Jezu.
-:)
Otrzymał C.P.