Sobota,
29 czerwca nie było przekazu.
...............................................
Niedziela,
30 czerwca
Około
9.30
Zapisz
dziecko
-
Cóż zapisać Panie?
-
Nadal się dziecko na to
łakomisz? Na tę marność. Czy jesteś zadowolony? Nie!
-
Tak Panie.
-
:)
…........................
Poniedziałek,
1 lipca
00:30
Zapisz
dziecko
-
Tak, to prawda, że ta znajomość szkodzi Orędziom. To jest biedna
kobieta, ale byłaby dobrą żoną.
Jednakże
skoro tak się zdenerwowałeś i doprowadza Cię to do wewnętrznych
bluzgań możesz z niej zrezygnować.
-
A ta co poznałem Panie Jezu?
-
Dziecko, nie będę Ci zdradzał, czy jest wolna, jak mówicie, czy
zamężna, czy ma dzieci i czy ślub kościelny i czy w ogóle. To
musisz sam się dowiedzieć.
Ja
Ci daję wolną rękę w szukaniu kandydatki na żonę. Nie
przymuszam Cię.
-
Dziękuję Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.
10.25
-
Dlaczego, Panie, chciałeś mnie połączyć z nią skoro sam mówisz,
że to jest biedna kobieta.
-
Ma wiele innych zalet.
-
?
19.30
Zapisz
-
To będzie dobry pomysł:).
-
Dziękuję Panie Jezu.
…...........................
Wtorek,
2 lipca
00:00
Zapisz
dziecko
-
O czym chcesz pisać dziecko?:)
-
O Tobie Panie Jezu:)
-
:)
Nie
starczyłoby, dziecko, wszystkich zeszytów na to.
-
Dlaczego, Panie Jezu, tak wyszło z tym obrazem?
-
Czasami artysta myśli, że stworzył dzieło bardzo dobre, a jest
ono tylko poprawne.
Ale w tym przypadku..
Sam
się napracowałem.
-
Wiem, że zależało Ci bardziej na tym obrazie niż na wielu innych
rzeczach.
-
Wydaje się, Panie, że taki dobry obraz namaluje dopiero malarz,
który bierze za obraz te 10, 15 tysięcy.
-
Jednakże, jak mówiłem, nie będziemy malować tak drogich obrazów.
Zapisz
-
Martwisz się tym dziecko.
Nie
martw się. Nie stanie się to. Ja o to zadbam.
- Dziękuję Panie Jezu.
- Dobrze, dziecko, wróć do tego co masz zrobić.
-
Dziękuję Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.
Przed
14.00
-
Szatan atakuje często kiedy jest to niespodziewane. To jego broń.
-
Tak Panie Jezu.
Trzeba
być zawsze gotowym?
-
Tak dziecko:)
23.45
Zapisz
-
Cóż zapisać najsłodszy Panie?
-:)
-
To wszystko Panie?
-
Tak:)
.............................................
Środa,
3 lipca nie było przekazu.
................................................
Czwartek,
4 lipca
Około
9.40
Zapisz
dziecko:)
-
Cóż zapisać Panie?
-
Oddaj mi się całkowicie a wtedy nie będzie tego problemu.
-
Tak Panie Jezu, tak.
-
Dziękuję ci też bardzo, Panie Jezu, za nowe potwierdzenie.
-
Cieszysz się dziecko?
-
Tak, cieszę się Panie Jezu.
-
Ale myślałeś, że będzie tam więcej.
-
Tak Panie Jezu.
-
Daję tyle ile potrzebne:)
-
Wiem Panie Jezu.
-:)
9.50
Zapisz
dziecko
-
Jeśli chcesz mojej rady w sprawie tego mieszkania w Krakowie. Miejsce jest dobre, a dla
Ciebie ponieważ będziesz jeździł ciągle z Rzeszowa do Krakowa i
odwrotnie, bardzo dobre.
-
Tak Panie Jezu.
-
Mówiłem jednak o kwocie w której należy się zmieścić. A to jest
jednak kwota bez ogrzewania. Wchodziłaby jeszcze w grę gdyby było
z ogrzewaniem.
-
Dobrze Panie Jezu. Dziękuję. Chwała Tobie Chryste.
Otrzymał
Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)
////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Kontynuując
wątek ukraiński.
Dodając
do rozpoczętego wątku pod poprzednim przekazem.
Najpierw
wspomnienia rodzinne. Mój dziadek czyli oficer XX Rzeczpospolitej,
długo w randze majora, a tuż przed II wojną podpułkownika,
Tadeusz Michałowski, wywodzący się ze szlacheckiej rodziny herbu
Poraj (Róża) podał w kwestionariuszu wypełnianym po drugiej
wojnie informację dotyczącą swojej siostry. Kwestionariusz ten
wypełniał starając się zaraz po roku 1945 o przyjęcie do Wojska
Polskiego. Wtedy po 1945 roku nie wiadomo było co się tak naprawdę
będzie działo. Bierut brał udział w procesjach Bożego Ciała.
Religia była w szkołach. Funkcjonowały chyba jeszcze przedwojenne
podręczniki. Znane jest jednak zdarzenie gdzie znaczną grupę
oficerów przyjęto do wojska, potem oskarżono ich o zdradę i
wszystkich wymordowano (rozstrzelano). Mojego dziadka jednakże, jak
i większości innych oficerów nie przyjęto. I tam dziadek podał
informację dotyczącą swojej siostry. Dziadek
prześladowany przez wrocławskie UB zmarł gdy mój ojciec miał 9 lat,
a nie miał rodzeństwa, żona zaś dziadka wyjechała potem ( gdy ojciec był już dorosły) za
granicę (właściwie uciekając przy okazji wycieczki) i zmarła
gdy miałem 11 lat.
Nie
dowiedziałbym się tego zapewne ( o siostrze dziadka) gdyby nie ów
zapisek. A otrzymałem go i inne w roku 2006 zwracając się do
Centralnego Archiwum Wojskowego. Warto zaznaczyć, że materiały,
zasoby CAW były utajnione do roku 1999. Czyli przed tym rokiem ja
jako osoba z zewnątrz, choć potomek, nie miałem się i tak
możliwości z tym zapoznać. Impulsem do poszukiwań wtedy bo nikt
mnie nie naprowadził było pisanie scenariusza na konkurs filmów o
Powstaniu Warszawskim. Dziadek brał w nim udział, ( będąc
przeciwnikiem jego wybuchu w tych warunkach jakie były) choć pełnił
w nim inną rolę niż napisałem, w scenariuszu zostawiając tylko
imię, a więc czyniąc jakby postać fikcyjną, wykorzystując
jednak w znacznej części co wiedziałem o dziadku.
Zatem
siostra mojego dziadka będąca nauczycielką jak napisał dziadek w
rubryce : „ Zaginęła z domu, rok 1939”. < Imię to Jadwiga rok urodzenia 1900>. Mieszkała w Buczaczu, zapomniałem napisać. CP.>
Od
roku 2006 zastanawiałem się co się stało. Dopiero gdy trochę
później natrafiłem na informację iż we wrześniu były tam
zakrojone na niemałą skalę rozruchy i mordy ukraińskie miałem
przekonanie, że zabił ją Ukrainiec i to nie przypadkiem tylko
mieli to już wcześniej przygotowane i musieli mieć też listę kogo
zabić a kogo nie. Miałem też przekonanie, nie wiem skąd, choć
nie ma tego w rubryce ( a nawet nie ma że wrzesień), że stało się
to dokładnie 1 września. Ona jako nauczycielka, czyli
przedstawicielka polskiej inteligencji, do tego wywodząca się z
„polskich panów” na takiej liście na pewno była.
O
tych listach prawie w ogóle czy w ogóle się nie mówi. Po co takie
rzeczy opowiadać, że mordowali kogo popadnie. Oczywiście były
sytuacje gdy mordercy ukraińscy na bieżąco list sprawdzać nie
mogli, ale mieli listy. Banderowcy i inne ugrupowania miały listy i
to przecież niewątpliwie zrobione jeszcze przed wojną. Czyli
takie listy jak robiła zdradziecka mniejszość niemiecka w jednej
trzeciej zażydzona, jak robili sowieci, jak robili żydzi na
terenach II Rzeczpospolitej.
Że
są listy, dla mieszkańców Podkamienia (czyli co wiem z opowieści)
była to rzecz oczywista. Jedno zdarzenie, które opowiadała
babcia. Wpadają jacyś do domu. Oczywiście nieumundurowani. Nie
wiadomo dla mieszkańców czy partyzantka sowiecka, czy Ukraińcy.
Chyba wypytali o to i owo. Starszy z nich miał jakieś papiery które
przeglądał. Jasne było, że jest to lista kogo może zabić, ma
zabić, kogo nie. Popatrzył w listę, potem patrzy na brata mamy
który był w kołysce. (Urodził się w roku 1942). Uśmiecha się
uśmiechem raczej niemiłym i mówi : „Małyj Polaczok!”. Babcia
Aniela mówi : „ Dziecko!”. On za chwilę znowu, podszedł do
kołyski, patrzy na dziecko. (Oczywiście wszyscy z bronią) „Małyj
Polaczok”. Babcia, rzecz jasna, wszystkiego się spodziewała.
Zabrali się jednak i poszli. Więc było jasne, że mieli listę
nazwisk na której albo nie było rodziny, albo była do likwidacji w
jakiejś dalszej kolejności.
Dodam
jeszcze, że takie wejścia zdarzyły się kilkukrotnie i nie było
wiadomo kto to jest. Czy Ukraińcy, czy partyzantka sowiecka, czy
partyzantka polska. Bo chętnie mylili za sobą tropy a nie opowiadali się kto są. Więc
Ukraińcy mogli rozmawiać po rosyjsku, a Rosjanie po ukraińsku, a i
Polacy po rosyjsku lub po ukraińsku.
Zresztą z tym rosyjskim u
Ukraińców to sami widzimy. Ściślej: kto widzi ten widzi. Nie wiem
jak czytelnicy tych przekazów, ale ja od jesieni 2016 jak
przypatruję się temu to słyszę, że Ukraińcy i także ci bardzo
młodzi, 20 letni, rozmawiają ze sobą przeważnie po rosyjsku. Tacy
oni narodowi jak widać i suwerenni, że już bardziej być nie
można. I jak się jest już tak bardzo suwerennym i pielęgnującym
swoją tożsamość to trzeba rozmawiać w języku rosyjskim a nie w
języku ( czy raczej dialekcie) ukraińskim.
Wracając
do siostry dziadka. Nie ma więc grobu. Nie wiadomo gdzie jest ciało.
Może je rozwlekły zwierzęta, a może jest gdzieś zakopany cały
szkielet.
Jak
wspomniałem ostatnio, najbliższa rodzina ze strony mamy bezpośrednio
nie ucierpiała z rąk Ukraińców, ale ucierpiała oczywiście
dalsza. Krewny (wżeniony w rodzinę) który należał do Armii
Krajowej, ale nie z dopuszczenia tej formacji przecież czy zachęty, lecz na własną rękę, dokonywał pomsty ze względu na mord i nie
wiem kogo mu zabili bo tego mi nie powiedział a to dalsza rodzina,
ponadto świeć Panie nad jego duszą, po wojnie nie był w porządku
wobec mojej babci i mego dziadka i ich dzieci, to delikatnie mówiąc.
Zmienił się dopiero na korzyść w starości. Zresztą jego
prywatna zemsta nie wynikała jak sądzę bynajmniej z lechickich
genów, bo jego nazwisko takowe nie było. Zabił dwóch czy trzech
Ukraińców przynajmniej, na własną rękę. Trzeba docenić tu też
jego spryt i przebiegłość. Za to nie mógł nigdy odwiedzić
swoich terenów. To znaczy oczywiście wjechać mógł, ale rodzina
jego miała przekazane, że jeśli się tam zjawi (za komuny
przypomnę to było) zostanie zabity nie przez sowietów, ale
Ukraińców. Widzimy więc jak ten bandycki naród pilnuje swoich
spraw. Sowieci ich dusili, ale oni pamiętali o tym aby i 40 lat po
wojnie zabić Polaka, czy kogoś uważającego się za Polaka, który
by pojechał w te strony. W latach 80 tych do Podkamienia pojechała
tylko jego córka i to bała się na tyle, że objeździła tylko
wszystko taksówką i nie wysiadła z niej.
A
teraz coś z wątku osobistego, ale i związanego z tymi przekazami,
choć watek ukraiński od początku z nimi jest związany gdy idzie o
Kraków. Jak niektórzy czytelnicy pamiętają Pan Jezus chciał abym
mieszkał też w Krakowie, swój tydzień dzielił pomiędzy Kraków
i Rzeszów 3, 4 dni będąc w Krakowie, 3, 4 dni będąc w Rzeszowie.
Wybraniałem się od tego mówiąc także, że jest tam pełno
Ukraińców i ja nie bardzo mam ochotę tam być. A
Pan Jezus powiedział, że właśnie dlatego mam być.
(Swoją drogą jakim chorym kuriozum jest, że Polak musiałby
zrezygnować z królewskiego, jedynego miasta z czterech
najpiękniejszych, jakie nam zostały w polskich rękach i nie
zniszczone, dlatego, że obsiedli je nachodźcy, choćby ukraińscy).
Teraz
zatem niedawno po poprawie stanu zdrowia wyjechałem pierwszy raz do
Krakowa w sprawie wynajęcia mieszkania (kawalerki) w Krakowie. Mój
pobyt był wtedy symboliczny gdy idzie o Ukraińców właśnie.
Zaczął się na dworcu pkp po wyjściu z pociągu, mianowicie szło
koło siebie ławą czworo Ukraińców i jeden z nich młodszy nie
uważając, że on ma starszemu ustąpić trącił mnie, na szczęście
nie mocno, bo w ostatniej chwili ramię cofnąłem. Był to dla mnie
dyskomfort bo nadal z dopustu, który dał mi Pan Jezus chcąc abym
zjechał na nartach trasą na którą nie czułem się jeszcze
przygotowany, to ramię mnie boli.
Myślę:
No, ciekawie się zaczyna i symbolicznie.
Powrót do pociągu był
zwieńczeniem tej historii. Mianowicie tuż za przejściem podziemnym
na pkp stała młoda Ukrainka z plakietką. Nie wiedziałem z
początku, że to Ukrainka. Plakietki z powodu odległości nie
czytałem i nie miałem zamiaru zresztą tego robić. Sądziłem, że
to Polka, studentka, czy nawet nie studentka, ale po prostu nie
zastanawiałem się nad tym. Nie potrafię jeszcze przeskoczyć tej
sytuacji i nie widzę powodu abym w swoim kraju miał się nagle
przyzwyczajać do pojawiających się w jednej chwili, to znaczy w
ciągu kilku zaledwie lat milionowych hord Ukraińców. Więc ona
się zwraca do mnie i ja nawet nie słysząc jej głosu odruchowo
biorąc ją za Polkę daję zdecydowany znak ręką, że nie,
dziękuję. I wtedy słyszę od niej strofujące w tym sensie żebym
się nie bał porozmawiać czy nie zbywał ją tak kategorycznie: Bo
nie ugryzie. Wtedy po akcencie poznałem od razu, że Ukrainka a że
ona rzuciła to jak przechodziłem i zaraz byłem kilka kroków za
nią nie uznałem za stosowne wracać się czy mówić głośno tak
by słyszała i że śpieszyłem się na pociąg poszedłem dalej.
W
czasach studenckich zajmowałem się sam akwizycją i bezpośrednią
i niebezpośrednią. Wiem na czym to polega. Sam zaczepiałem ludzi.
Jednak jak ktoś dawał zdecydowany znak, że nie jest
zainteresowany, czy że się śpieszy to nigdy nie byłem nachalny i
nie pozwalałem sobie na żadne uwagi. Podobnie robiłem nie tylko ja
i to jest naturalne. Nikt nie musiał nas tego uczyć choć uczono i
na szkoleniach, które mieliśmy.
Więc
nie zdarzyło mi się, żeby mnie jakaś dziewczyna, akwizytorka
Polka ni dawniej ni dzisiaj powiedziała, żebym się jej nie bał bo
mnie nie ugryzie, albo, że nie gryzie bo porozmawiać można.
Tym
bardziej, że stała w przejściu kolejowym i zaczepiła mnie idącego
na dworzec, na pociąg a nie z kolei, więc w naturalny sposób mogącego się
spieszyć.
Może
sądziła, że błyskawicznie wiem, że ona jest Ukrainką i to dla
mnie oczywiste, że ona jest Ukrainką i to tak oczywiste jak to, że Krakowie jest Wawel i nie chcę z nią rozmawiać
dlatego, że jest Ukrainką? Tu też się moje obserwacje kłaniają
i mój odbiór.
Otóż
widzę, że Ukraińcy są podobni trochę do żydów i jest u nich
kompleks dziecka z domu dziecka. A dlaczego podobni do żydów. Ci,
którzy obejrzeli film o Podkamieniu, który linkowałem pod Orędziem
mogli usłyszeć jak profesor Partacz ( skądinąd mało fortunne
nazwisko u naukowca, ale widać, że to dobry Polak) mówi, że
Ukraińcy należą do cywilizacji bizantyńsko- turańskiej. Dobrze
myślę jest to i ciekawie uchwycone, że nie samej turańskiej tylko
bizantyńsko – turańskiej. Do binantyńskiej profesor Feliks
Koneczny zaliczył Niemcy. Czyli nie tylko turańska do której
należy Rosja ale bizantyńsko – turańska. Ten wątek bizantyński,
który tu kojarzymy z Niemcami jako należącymi do osobnej
cywilizacji - pasuje. Wiemy o związkach z Niemcami, o lubieniu
Niemców, o podbechtywaniu Ukraińców przeciw Polakom przez całe
zabory przez Austriaków czyli Niemców tylko trochę takich innych,
a potem i przez Niemców. ( I dzisiaj także).
Zresztą
autor zasady „Dziel i rządź” austriacki kanclerz Metternich który miał zdaje
się żydowskie korzenie tak jak zaciekły wróg Polaków Bismarck,
którego powiedzenie o słomianym zapale Polaków czy też iż Polacy
mają słomę zamiast serc jest chętnie powtarzane natomiast inne
powiedzenie : „Róbcie tak (wszystko) żeby Polakom odechciewało
się żyć” już nie i jest powszechnie nieznane”.
Żydzi
zaś gdy opowiadali ( pełno było takich programów w tvp teraz się
jakoś pochowały..) jak to ich Polacy ratowali to często był „ten
ból”, że nie tak traktował jego przechowywanego żyda jak własną
córkę i syna. Ta niech cię szlag. Gdy Polak przechowywał
dziecko osierocone po dalszym krewnym to też traktował lepiej
własne choć zwykle starał się nie pokazywać różnicy. Polacy
cieszyli się, że przeżyli wojnę i nie skarżyli na krewnych czy
obcych którzy ich nawet jako dzieci wykorzystywali w pracy.
Ba,
ale zdarzali się żydzi co wspominali, że przechowujący je Polak
nie czynił różnicy między nimi a swoimi własnymi dziećmi. To im
się dopiero podobało i to zyskiwało uznanie. To, że uratowano mu
życie i że był dobrze traktowany nie wystarczy. Nie on jeszcze
chciał być tak samo traktowany jak gospodarski czy szlachecki syn a
nawet może lepiej, tylko już się do tego nie mogą przyznać.
Podobny kompleks dziecka z domu dziecka, mają dość powszechnie nie
wywodzący się z łacińskiej cywilizacji Ukraińcy. Spostrzegam, że
ona Ukrainka – źle. Nie spostrzegam też źle. Patrzę na nią
jako na młodą kobietę – ona myśli, że dlatego że Ukrainka.
Mam
ten dyskomfort od początku w Rzeszowie. Od początku ja ale i moja
mama patrzyliśmy na ludzi z zaciekawieniem pod kątem
antropologicznym (tutaj mamy trochę podobne upodobania) patrząc na
różnice jakie są pomiędzy Polakami z Ziem Odzyskanych a tutaj.
Patrzymy i na starszych i na młodszych. I ja patrzę na nią bo
myślę, że Polka i zastanawiam się czy to taka uroda rzeszowska (
w większości w Rzeszowie pochodząca z okolicznych chłopów, wsie
włączone do małego przecież do końca I wojny Rzeszowa) czy też
inna a tu okazuje się, że Ukrainka. Tak, oczywiście czasami ich,
je można rozpoznać, ale nie zawsze od razu, tym bardziej że część
może mieć polskie korzenie, piątą wodę po kisielu. Nie poczuwają
się do polskości, a nawet są jej niechętni, ale sięgnęli na
przykład chętnie po kartę Polaka aby mieć lepsze życie. No więc
taki dyskomfort estetyczny, nazwijmy to. Patrzę na ludzi by się
przypatrywać Polakom, interesuje mnie etniczność, gwara, ale
polska, a tymczasem dostaję nachodźców, którzy bywa nim otworzą
buźkę można ich mylić z Polakami zwłaszcza gdy to jest
studentka, która już potrafi się ubrać i nie wyróżnia się
wśród nich.
Ale
jednak ona myśli, że ja na nią patrzę bo wiem, że ona jest
Ukrainka i dlatego mi się podoba i jej to pasuje. Albo też jej nie
pasuje z tego powodu. Myślę, że równocześnie chciała by być
dostrzegana i podobać się dlatego, że Ukrainka a równocześnie
nie być zauważana jako Ukrainka. Taka schizofrenia.
Podobnie
jest z żydami, którzy równocześnie chcą podobać się za swą
żydowskość i żeby wznoszono achy i ochy wobec niej i ukrywać to.
Według Konecznego żydzi wprawdzie należą do osobnej cywilizacji
żydowskiej, ale podobieństwa między nimi a Ukraińcami są: W
niechęci i nienawiści do Polaków, w chęci zagarnięcia naszego
terytorium, w poczuciu plemiennym, które mówi, że to co należało
kiedyś do Ukraińców, żydów ma być żydowskie, w przebiegłości,
którą Ukraińcy reprezentują wschodnią nie słowiańską.
Różnica
jest na przykład w grzeczności, która u żydów była ponad
standard gdy tego chcieli a dzisiaj kryptożyd chazar w Polsce tę
grzeczność na co dzień okazuje i nawet różni się na korzyść
od Polaka bo nie używa słów wulgarnych na ulicy. Zatem chazar
kryptożyd polski nie wepcha się do autobusu przed kobietą a zrobi
to Ukrainiec po sowieckiemu tak jak robi u siebie, albo nie ustąpi
miejsca w innej okoliczności.
Poczucie
krzywdy którą żydzi z naszych ziemi raczą sobie urojone wynosić
jest też podobne do ukraińskiego.
Dunin
– Kozicka, która utraciła majątek w wyniku utraty ziem po
traktacie ryskim, wcześniej zdewastowany podczas rewolucji
wspominała w książce „Burza od wschodu” wydanej w XX leciu i
po roku 90 rozmowę z Ukraińcami, tutaj kobietami w swoim majątku.
Oczywiście pańszczyzny już nie było. Więc nim jeszcze wybuchła
rewolucja agitatorzy chodzili i podburzali miejscową ludność.
Zobaczyła, że kobiety wykonujące opłacane prace ogrodowe patrzą
na nią bokiem, szepczą za je plecami, czego nigdy wcześniej nie
było.. Ponieważ lubiła grać w otwarte karty spytała o co chodzi.
To jej w końcu powiedziały. Jedna z nich w imieniu wszystkich
zapytała czy to prawda, że ich dziadkowie, przodkowie za darmo
pracowali na pańskim. Szlachcianka odparła, że tak, ale to było
dawno i czy ona źle ich traktuje? Nie, no pani nas traktuje dobrze i
uczciwie, no ale jednak szkoda, że nasze tak robyły za darmo na
pańskim. No i już sobie nie mogły dać rady bo ich przodkowie za
darmo robyły na pańskim. A to, że za darmo na pańskim robili,
jeśli tak uważać, rdzenni Polacy, mazowszanie i wszyscy inni to
ich nie interesuje i nie ma dla nich znaczenia. Ważne że one
(przodkowie) robyły za darmo. A przecież nawet tego wyzysku
pańszczyźnianego na Ukrainie było mniej niż na ziemiach
zamieszkałych tylko przez potomków Lechitów. A skoro to nie byli
Polacy to powinno być go więcej. A było mniej.
A
i sama pańszczyzna nie jest polskim wymysłem. Feudalizm przyszedł
z Zachodu i był obcy naszej jak wiemy już 3 tysiącletniej
państwowej już tradycji do czasu chrześcijaństwa.
Zatem
jak z żydami, nie ma z Ukraińcami dyskusji bowiem w swoich
dokumentach, uchwałach i odezwach od czasu „powstania” ich
inteligencji w XIX wieku do czasu końca II wojny podkreślali, że z
Lachami nie ma żadnej ugody i nie będzie a tylko mamy się wynieść
z terenów gdzie zamieszkują „ ich odwiecznych terytoriów” i to
nie tylko tam gdzie jest ich większość, ale i tam gdzie jest ich
mniejszość, więc także tereny dzisiejszej Polski.
A nawet są pretensje do ziem gdzie ich nie ma: Rzeszów, Lublin (Nie ma oczywiście tu mowy o nachodźcach).
Kuriozalne
są więc takie rzeczy jak materiał Ukraińca w internecie, który
niby mówi wyważone rzeczy i nawet nas chwali, ale raz stwierdza, że
my ich nienawidzimy. To tak samo jak z żydami. Sprowadzaliśmy ich
po to aby nienawidzieć. Czyż nie? Tak ich nienawidziliśmy, że
pozwalaliśmy im uciekającym z zachodniej Europy przychodzić do nas
tylko po to abyśmy się mogli na nich wyżywać. Taki typ myślenia
według kanonów cywilizacji śródziemnomorskiej prowadzi do
oczywistego absurdu, który tu pokazuję, ale ani żydzi ani Ukraińcy nie chcą myśleć
logicznie i wybierają z osądu tylko to co im pasuje i co wydaje się
im dobre.
To
pierwszy aspekt kuriozalności. Ale drugi jest taki: co nas mają
obchodzić ich opinie co do nawidzenia ich czy nienawidzenia i ma to
być dla nas narodowy problem. Ukraińcy mieszkający w Polsce od II
wojny nigdy nie zgłaszali problemu, że ich Polacy nienawidzą. Ani
za komuny co było bardziej oczywiste ani po roku 90- tym, że mamy
oficjalną mniejszość ukraińską. To może być jeśli już
przedmiot rozważań, bo jeśli mamy terytorium naszego kraju gdzie
mieszkają od dawna, jacyś którzy nie są rdzennymi Polakami a
tylko obywatelami polskimi i zgłasza się taki problem to możemy
się zastanawiać czy to prawda, jaka jest przyczyna i co z tym
ewentualnie robić.
Takiego
problemu nie zgłaszała nigdy także mniejszość niemiecka (
zresztą z takimi rdzennie niemieckimi nazwiskami jak Bartodziej,
jeden z czołowych przedstawicieli – imię Gerhard) no i inni.
Także nigdy nie powiedziała przez wieki mniejszość tatarska
wyznająca przecież islam, że ich nienawidzimy, poza islamem
zasymilowana i będąca wiernymi obywatelami pod każdym względem).
Bez
pytania Polaków o zgodę przybyło nagle kilka milionów Ukraińców
do tego mówiących przeważnie po rosyjsku i my oto mamy mieć
bardzo poważny problem mentalny, narodowy bo jacyś tam Ukraińcy uważają,
że my ich nienawidzimy. Skoro tak to fora ze dwora. Wracać do
swojej ojczyzny i rozwijać ją aby pensja na wsi nie była 500
złotych na nasze a w mniejszym mieście tysiąc, a to wszystko przy
takich cenach jak u nas mniej więcej a nawet większych. Macie od
30 lat swoją samostijną Ukrainę i co?
Na
koniec jeszcze dwie rzeczy z tego wyjazdu do Krakowa który miał
wymiar symboliczny.
Napisałem
jakie było moje przywitanie z Krakowem wtedy i pożegnanie. Ale było
też jeszcze coś w środku. Otóż na Grodzkiej kieruję się do
baru mlecznego. Jednak po drodze mijam małą restaurację : Ukraińskie smaki. Miałem pójść dalej, ale coś mnie tknęło,
żeby wejść. Myślę: do ukraińskiej jadłodajni mam wchodzić i
dać im zarobić? Nie robię tego odkąd tyle się ich w Polsce
pojawiło, choć zawsze traktowałem kulturę ukraińską jako część
kultury Rzeczpospolitej Polskiej, podobnie jak Wincenty Pol i inni i
mimo że od dziecka wiedziałem o mordach na Wołyniu w rodzinie
mamy, babci nie mówiono Ukraińcy tylko banderowcy, a sam chętnie
śpiewałem znane mi dumki ukraińskie.
No
więc wszedłem ostatecznie, spojrzałem na jadłospis. Postanowiłem
wziąć chłodnik. Dzień by ciepły i myślę zobaczę jak ten
chłodnik wedle ich wersji będzie mi smakował. Wyszły dwie
kelnerki, których wcześniej nie widziałem. Zamówiłem chłodnik i
dopiero patrzę na te kelnerki a one mają stroje czerwone z czarnym,
czyli banderowskie kolory. Nie mógł być to przypadek. W tej
sytuacji więc wstałem i wyszedłem nie realizując zamówienia. I
czy ja to pierwszy zobaczyłem? Nie, nie mogłem tego zobaczyć
pierwszy. Oczywiście trik polega na tym, że to nie flaga. Gdyby
była powieszona flaga na ścianie to sprawa byłaby ewidentna.
Jednak dla chcącego nic trudnego i państwo polskie może zrobić
błyskawiczny porządek z takim przemycaniem symboli, przecież mało
tu zawoalowanym. Jak byłem ostatnio zajrzałem tylko, nie widziałem
kelnerek, jest tam zwykle dość pusto, ale nie sądzę by się coś
zmieniło, by ktoś próbował zrobić z tym porządek.
I
akcent ostatni. Scysja w Biedronce na pkp. On i ona Ukrainka
podchodzą do kasy jednak ona wyrzuca mu aby tego co wziął nie
kupował i kłócą przy kasie czy ściślej ona się awanturuje i to
dość głośno i blokują ją. Ja patrzę na to: Zobaczymy co będzie
dalej. Tutaj jednak nie interesowało mnie tylko ich zachowanie a
raczej bardziej kasjerki, ewentualnie innych rodaków. Kasjerka
bardzo cierpliwa. W końcu zwraca się do nich z miłym uśmiechem,
cierpliwie jak do dzieci: „Aby się państwo zdecydowali
wcześniej”. To oni teraz już są państwo. No proszę. Jednak
mam dziwne przekonanie, że gdyby to byli Polacy to ta kasjerka
byłaby bardziej zniecierpliwiona. Gdybym ja z kobietą Polką
podszedł i byśmy się zachowywali podobnie to by powiedziała
ostro: „ Proszę nie blokować kasy!”
I
tutaj mamy soczewkę problemu z rodakami. Wiemy, że Polacy są
gościnni, wiemy też że chcą się obcym podobać. O tych zaletach
i wadach wiemy. Jednakże taką atencję dostrzegałem też w
Niemczech i Holandii ( którzy nie są gościnni z natury i nie chcą
się obcym podobać) u rdzennych Holenderek i Holendrów wobec
kolorowych, wtedy chyba zasadniczo urodzonych w tych krajach. Więc
jest to coś co biali ludzie w zachodnich krajach mają, nazwijmy to
skażeniem. Albo głupotą, albo źle pojętą dobrocią, albo
tchórzliwością aby nie być posądzonym o złe traktowanie. I nasi
podchodzą jak widać podobnie wobec własnych nachodźców i to
skażenie, które ma zachodnia cywilizacja i nas dotyka.
Pan
Jezus powiedział w kwestii ukraińskiej nieoczekiwanie dla mnie już
na samym początku przekazów w związku ze Smoleńskiem (10.04.2010)
W
przekazie z 24 X 2016, pierwszym przekazie o Smoleńsku: Orędzie
Jezusa Chrystusa 24 X 2016. Smoleńsk. Delegacja wylądowała
(awaryjnie) na lotnisku Smoleńsk Jużnyj
„
-
Rosjanie i w Ameryce mają swoich agentów, na pewno w większym
stopniu niż Amerykanie w Rosji. Ukraina i Europa Środkowa to
rosyjska strefa wpływów i Rosjanie nie pozwoliliby aby Amerykanie
bez ich woli mogli tworzyć ten Majdan, czy Ukraińcy za amerykańskie
pieniądze. Pozwolili na to bo to robili ich agenci amerykańskimi
rękoma, aby w ten sposób zająć Krym i opanować Wschodnią
Ukrainę. To
działanie jest przeciw Polsce, bo pozbawiona wschodnich ziem Ukraina
domaga się coraz bardziej wschodniej Polski.
Tak, mają tu swój udział także Żydzi, jednak destabilizacja
Polski najpierw przez Smoleńsk, co się nie udało, a tylko
częściowo, a teraz przez napływ niechętnych Polsce Ukraińców
jest na rękę Rosji.
Wtedy
też ten napływ, w jesieni 2016, był też czymś zupełnie innym
niż dzisiaj i ja i wielu chyba spodziewało się, że to już jest
jakaś nieprzekraczalna granica i do głowy nam nie przyszło, że ta
liczba może sięgnąć pięciu milionów i na tym nie koniec.
Teraz
można zrozumieć lepiej słowa Pana Jezusa z 24 października 2016.
Krzysztof
Michałowski