UWAGA!!! BARDZO WAŻNE INFORMACJE DLA POLAKÓW!!


https://cyprianpolakwiaradodatki.blogspot.com/2020/09/uwaga-bardzo-wazne-informacje-dla.html


Pod powyższym linkiem są adresy stron i kanałów związanych Bożych proroków jak i adresy kanałów z tymi Orędziami.


Bo Pan Bóg nie uczyni niczego, jeśli nie objawi swego zamiaru sługom swym, prorokom.



Ja, Jezus Chrystus, Król Polski i Wszechświata jestem bardzo smutny, że tak niewiele osób wie, że oficjalnie od 20 lutego 2020 roku Jestem Królem Kraju nad Wisłą, Nowego Jeruzalem, narodu wybranego, na zasadach jak nigdy do tej pory.

Gdyby Rząd i Episkopat w sposób należyty przeprowadził Moją Intronizację, zło nigdy nie dotknęłoby Polski.”


Matka Boska Ostrobramska to Patronka dla Polaków na Czasy Ostatnie, to Niewiasta apokaliptyczna obleczona w słońce.

Ofiarujcie się Jej całymi rodzinami, noście Jej poświęcone wizerunki, zawieszajcie obrazy z Matką Boską Ostrobramską w domu.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kraków. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 lipca 2020

27 VI 2020 cz. 2

Sobota, 27 czerwca, cz. 2

- Tak dziecko, nigdy ci bardzo nie zależało na tym aby właśnie być bardzo kochanym ziemską miłością. Takim Cię stworzyłem. Gdybyś bardzo kochał niewiastę <nieczytelnie zapisany fragment. C.P.> nie byłbyś w tym miejscu w którym jesteś. Wszystko, dziecko jest zaplanowane:) Pan Jezus się śmieje.
Panu Bogu wychodzi to co zamierzał:) (Pan Jezus się śmieje), choć może wydawać się, że nie do końca:) (Pan Jezus się śmieje): Pierwsi ludzie, upadli aniołowie. (Pan Jezus się śmieje:) < To bardzo wolny śmiech, w sensie wolności, nie tego, że powolny C.P.>
Zawsze pragnąłeś, dziecko, wolności i dostaniesz ją. Już dostałeś.
Mało Polaków jest tak wolnych jak Ty, nie mówiąc o tym, że zwolniłem Cię z winy. Poczułeś się tak przed wyjazdem w Krakowie, wiedząc i wierząc, że mógłbyś usunąć kogoś z tego świata bez powodu i nie miałbyś winy w moich oczach. Tak, to prawda. Lecz staraj się o Łaski. Czasu jest niewiele.
Aby wykonać zadanie na Ukrainie też trzeba Ci nowych Łask. I to dużych, bardzo dużych.
Teraz, dziecko, nie masz posłuchu ni od sklepowej, która żąda od Ciebie maseczki ni u przedstawiciela lumpenproletariatu, którego gmina dała do miejsca Twego zamieszkania i nadal tam jest, co odczuwasz boleśnie dość, podczas swego pobytu w domu teraz.
Tak, dziecko, możesz go zabić na oczach kogokolwiek i nie odpowiesz przed prawem.
- Ale jak to możliwe, Panie Jezu?
- Ja o to zadbam, bo Ci pozwoliłem. Tak to uczynię. Jednak to nie jest zasługa a Ja będę smutny, bo życie ludzi do Mnie należy, choć dałem Ci tu wolność.
Nie poniesiesz konsekwencji gdybyś nawet zgwałcił, bez względu na wiek. Ale byłbym smutny.
A tak Ci daję wolność bo tak musi być przed tym co Cię czeka.
Nie ma tu Twojej zasługi, jesteś marnym prorokiem, ale Ja Cię tu wynoszę. Takiej wolności nie <nieco nieczytelny zapis słowa, ale prawdopodobnie „dostanie” C.P.> ni Grzegorz z Leszna, ni Żywy Płomień, ni inni.

- Ale po co, Panie Jezu, taka wolność?
- Teraz Ci tego nie wytłumaczę. Kiedyś zrozumiesz. Jednakże masz dzięki temu zasługę, dzięki temu, że zwolniłem Cię od winy już więcej niż dwa miesiące. Za każdym razem gdy nie robisz niczego co nie podlegałoby winie, gdybym Cię nie zwolnił z winy.
Kocham, Cię dziecko.
- Och, Panie Jezu.
- Kocham Cię, dziecko całego i Twoje ciało i Twego ducha. Każdą Twoją komórkę. A zwłaszcza Cię kocham jak Jestem w Tobie, gdy Mnie przyjmujesz w Komunii.

Zawsze się, dziecko, dobrze w Tobie czułem gdy Mnie przyjmowałeś w Komunii.
Nie będziemy czekać do lipca, który tuż, tuż.
Zwolnię Cię z winy w Moich oczach także w lipcu, cokolwiek byś zrobił, w sierpniu i we wrześniu.
To będzie, dziecko „bilans kwartalny”.
- O Panie…
Ale to trudne.
- Dziękuję śliczny Jezu z wolności, ale z niej umiała tylko korzystać Matka Boża będąc bez grzechu pierworodnego.
- Ty go masz, dziecko i to nawet w większym stopniu go odczuwasz niż przeciętny Polak inteligent, jak o tym wielokrotnie mówimy. Ja jednak zwalniam <lub „zwolnię” C.P.>
- Czuję się bezbronny Panie Jezu.
- Wobec Mojej miłości?
- Tak Panie Jezu.
- Gdybyś ją odczuł prawdziwie, wyzionąłbyś ducha:) Pan Jezus się śmieje.
- Na pewno Panie Jezu.

Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)

///////////////////////////////////////////////

Podzielę się tu pewnym swoim świadectwem.


Pan Jezus przez ojca Dolindo mówi o małych, cichych cudach, których doświadczą ci, którzy mu się oddadzą.
Takich małych, cichych cudów doświadczali i niektórzy z czytelników nim jeszcze zaczęły się ukazywać przekazy przeze mnie.
Takich cichych cudów i ja doświadczam. Było i wspominane rozmnożenie 20 złotych, było i uruchomienie remontowanej linii tramwajowej, którą remontowano od września i stało to w miejscu, a nagle po mojej przeprowadzce i gdy jeszcze wyjechałem do Rzeszowa od razu po moim powrocie, tramwaj ruszał z przystanku kolo domu, a spodziewałem się widząc tempo prac, że może stać się to dopiero na wiosnę i zastanawiałem się czy dobrze wybrałem miejsce zamieszkania. I wiele innych i drobniejszych, niektóre były wspominane, niektóre nie.
Jednakże ktoś powie: To przypadek. Nie jest to ewidentny cud, mogło się zdarzyć, co do zaś takiej 20 złotówki czy innego banknotu to musiał być drugi egzemplarz choćby ktoś był pewny na sto procent, że miał tylko jeden.

Podzielę się tutaj jednym cudem, który jest ewidentny, o którym nie wspominałem i który można może zaliczyć do tych małych cichych cudów, ale zarazem jest czymś więcej.

Zużyła się moja kserokopiarka ze skanerem, którą miałem 10 lat. Dobry to był sprzęt, nigdy nie było z nim problemów, lampa się nie wyczerpała mimo że dużo okresowo skanowałem. Dość dużo było drukowane. No, ale 10 lat minęło i sprzęt po prostu wyłączył się. Tak to jest robione, teraz widzę egzemplarze tej samej firmy z podobnymi funkcjami choć nowocześniejsze i nawet tańsze, bo sprzęt jest powszechniejszy i jest też taka polityka firm, że drukarka jest tania, ale za to firma chce zarabiać na tuszu. Wiem jednak, że są one gorszej jakości.

No więc jest maj roku 2018 i konieczność zakupu nowej drukarki (3 w 1). Ostatecznie decyduję się na egzemplarz w którym uzupełnia się tusz poprzez wlewanie do pojemników przyczepionych na zewnątrz z buteleczek.

Już na początku była pewna akcja ulotkowa. Dużo było wydrukowane, tusz się wyczerpał z pierwszego zasilenia dołączonego do drukarki. Dość było wydajne, nie powiem, no ale trzeba było napełnić ponownie, poszła więc rezerwa jeszcze dołączona do drukarki.
Na początku pytałem o ceny tych buteleczek. Okazało się, że przez internet można kupić znacznie taniej, ponad połowę (i to oryginalne od producenta), niż w sklepie ( nie wiem jak to działa), ale to trzeba było szukać, trochę kombinować. Trochę mnie z góry męczyła ta kwestia, no ale cóż nie jest to wielki problem a ostatecznie dzięki Panu Jezusowi i utrzymującym te przekazy czytelnikom mógłbym używać i kupowanych w sklepie i tak jak do tej pory jest, nie byłoby to odczuwalne.
Panu Jezusowi jednak spodobało się czynić tutaj cud.
Po pewnym czasie gdy już było drugie załadowanie, wiedząc ile wydrukowałem poprzednio oczekiwałem na skończenie się tuszu i konieczny zakup. Miałem awaryjnie jeszcze resztkę tuszu na wszystkie kolory aby nie zaschło i w tle był konieczny zakup.
Jednak tusz się nie kończy, nie skończył. No, dobrze, nie kończy się, tak wyliczyłem, że powinien się skończyć, zawsze jednak najpierw szukam racjonalnych rozwiązań. Patrzę na te pojemniki - resztka. Drukuję dalej - reszta tak jak była i nic się nie dzieje. Drukuję. Za pierwszym razem patrzyłem jak ten tusz schodzi bo to optycznie widać i wiem, że na tej resztce powinien się już skończyć. No, ale nic, drukuję. Patrzę potem znowu, resztka tak jak była.
Potem zapomniałem nawet o stanie tuszu, drukuję, drukuję. Patrzę w końcu na pojemniki – są napełnione. 
 
Jak wiedzą czytelnicy przekazów mieszkam z mamą ( W Rzeszowie). Gdyby to był ktoś inny kto używa komputera i drukarki uznałbym, że robi brzydki kawał gdyby wypierał się, że on napełnił pojemniki. Ale moja mama nie umie obsługiwać komputera i także tej drukarki, tym bardziej nie ma pojęcia o wymianie tuszu w drukarce, nawet nie wie czy to są buteleczki,których zawartością wypełnia się pojemniki, czy kartridże, więc cóż mówić o uzupełnianiu tuszu, którego w domu zresztą nie było w takiej ilości by je napełnić nawet do połowy, nie mówiąc i o tym, że nie ma pojęcia gdzie dałem fabryczne pudełko z resztkami w buteleczkach itd.
Cóż, napełnione fizycznie są a były prawie całkowicie puste i nie tylko napełnione, ale drukuje jak trzeba. Potem patrzę na ten tusz, no schodzi, zmniejsza się jego ilość w każdym pojemniku i już jest resztówka. Potem drukuję, patrzę, znów pojemniki są pełne.
I tak było kilka razy. Bałem się nawet trochę patrzeć:) dokładnie obserwować ten cud aby się to nie skończyło ( choć jak mówię nie z powodu obawy finansowej), ale jak do tej pory, trwa.

I było tak kilka razy. Pojemniki były prawie puste, tusz się zużywał tak jak podczas normalnego zużycia przy wydrukach. Potem „odbijał” i pojemnik był pełny. „Odbijał” nazywam to, że szedł od zera prawie do napełnienia pojemnika. Samego wypełniania nie zaobserwowałem. Pojemniki były prawie puste i gdy potem patrzyłem znowu pełne.

Czytelnikom tych przekazów nie jest to potrzebne aby wierzyć w to, że one są od Boga, konkretnie od Jezusa Chrystusa, (bo prawie wyłącznie przekazy są od Niego), ale i na pewno to świadectwo ich ucieszy.
Drukowane są z tej drukarki prawie wyłącznie Boże rzeczy, przede wszystkim przekazy, inne. Prawie wyłącznie ponieważ są jakieś pomniejsze domowe sprawy, czasem kopiowana recepta mamy, czasem coś innego.
To jednak wielka radość, że coś takiego jest, przynajmniej do tej pory. Taka namacalna pamięć i miłość Pana, danie czegoś co nie jest konieczne, a jednak danie tego.

Wedle tego kiedy powinien ostatecznie skończyć się ten tusz po drugim i ostatnim moim napełnieniu to gdzieś tak najpóźniej listopad 2018. Zatem mamy rok i siedem miesięcy tego cudu.

Myślę, że to jest też taki zadatek przyszłych cudów, które wybrane dzieci Boże, apostołowie czasów ostatnich doświadczą, bądź też będą czynić a raczej w nich pośredniczyć, bo to Bóg czyni cuda, a człowiek pośredniczy. Rozmnożenie potrzebne jedzenia czy poprzez akt, czy „ czy samo z siebie” niejako, bez wiedzy czy modlitwy w tym celu Apostoła Czasów Ostatnich, Wybranego dziecka Maryi.
Ja na przykład ufam ( nie wiem czy tak będzie i czy się Panu spodoba), że moje monety z liczby 30 srebrnych monet o których było w przekazie gdy będą wydawane i gdy będzie potrzeba by wydać więcej niż ich jest, rozmnożą się, nie będzie ich ubywać w miarę wydawania.
Jak mówię: nie wiem czy tak będzie i czy się tak Panu spodoba, ale czuję, że tak może być i dlatego nie martwię się, że to "tylko" kwota na dzień dzisiejszy około trzy tysiące złotych i że to może mało na trudne czasy. Pan Jezus nie mówił, żebym kupił więcej, mogłem. 30 srebrnych monet, liczba zresztą symboliczna.







sobota, 6 lipca 2019

23- 27 czerwca / Sprawy codzienne/ Niewiasta/ Święci z Krakowa/ Obraz według sceny z wizji Marii Valtorty (zdjęcia gotowego obrazu)




23 czerwca, niedziela

9.40
Zapisz dziecko
-:)
- Dziękuję Panie Jezu.

13.25
Zapisz
- Co zapisać Panie Jezu?
- :)

……………………………………………………
23 czerwca, niedziela

Po dwudziestej trzeciej.
- Musisz uciąć to.
- Dobrze Panie Jezu. Nie bardzo umiem.
-:)
< Dotyczy jednej osoby i jej samowolnych działań co do tych przekazów C.P>
…………………
24 czerwca, poniedziałek

Zapisz dziecko
-:)

……………………………..
Wtorek, 25 czerwca

Po dwudziestej czwartej
Zapisz dziecko
- Cóż zapisać Panie?
 - :)

12.03
Zapisz dziecko
- Jeśli chodzi o tę niewiastę nie zrażaj się tym.
- Mnie to, Panie Jezu, męczy i stresuje.
- Nie cieszy Cię, że jest ktoś kto Cię kocha?
- Ty jesteś Panie Jezu.
- A jednak potrzebna Ci niewiasta. I taki jest mój plan dla Ciebie.
- Dobrze Panie Jezu. Dziękuję.

……………………………………………
Środa, 26 czerwca
21.28
Zapisz
- Tak i ta kwota wchodzi w grę jak mówicie.
- Dziękuję Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.

…………………………………………………………..
Czwartek, 27 czerwca

21.50
{ Zapisane w Krakowie}
{To co czułem w sposób duchowy, przez chwilę bardzo intensywnie,  jakby ogień z nieba C.P.}
Zapisz
- Czujesz tę obecność dziecko?:)
- Tak, czuję, Panie Jezu.
Szatan przeszkadza, nie w tej obecności, ale względem Ciebie.
- To znaczy?
- Podsuwa mi bluźnierstwa wobec Ciebie.
- A Twoje serce?
- Ty wiesz, Panie, jak jest.
- Wiem dziecko.
Jest coraz lepiej.
- Całuję Twoje stopy Panie.
- Wracając, dziecko, do tej obecności. To opieka świętych – zwłaszcza Rozalii Celakówny bo masz mieszkać w Krakowie.
- Dziękuję Panie Jezu im wszystkim, zwłaszcza Rozalii Celakównie i przede wszystkim Tobie Panie.

///////////////////////////////////////////////////////////////////////



Obraz według wizji Marii Valtorty jest już gotowy. Już a zarazem dopiero.
Przypomnę co miał przedstawiać i jaka  to scena z Valtorty.

„ W spokoju szabatu Jezus odpoczywa blisko pól lnu, należących do Łazarza, całych w kwiatach. Zamiast: “blisko pól lnu” – można by rzec: zanurzony w bardzo wysokim lnie, siedzi na skraju bruzdy, pochłonięty własnymi myślami. Przy Nim jest tylko kilka milczących motyli i jakaś jaszczurka, która podchodzi z szelestem i patrzy na Niego gagatowymi ślepiami, podnosząc trójkątną głowę. Gardziel ma jasną, pulsującą. Nic więcej. W to kończące się popołudnie nawet najlżejsze tchnienie wiatru nie porusza wysokich łodyg. „


Obraz jest gotowy od końca maja. Malarka choć, zajęła się tym projektem z zapałem, to jak mi opowiadała, miała ciągłe przeszkody, różnego rodzaju, włącznie z chorowaniem obojga dzieci na Odrę, z których zwłaszcza jedno dość ciężko ją przechodziło. Wreszcie do przeszkód dołączył i sam Broniarz, czyli koleś z założonego przez służby związku zawodowego OPZZ . Poprzez strajk nauczycieli i dzieci były w domu i znów miała utrudnione warunki pracy.

Jednak mimo to, a może niezależnie od tego, obraz nie spełnił moich oczekiwań. Nie spełnił przede wszystkim w stosunku do projektu, który mi malarka przysłała. Mówiła abym do końca nie sugerował się projektem bo obraz na pewno będzie o wiele ciekawszy od projektu i ja też tego się spodziewałem, tymczasem w mojej ocenie jest na minus w stosunku do tego projektu.
Nie wiem dlaczego tak się stało. Bo sama malarka jest przekonana, że stworzyła coś wyjątkowego na tle swoich obrazów a ja uważam, że to jest gorsze od większości jej obrazów. Twierdzi też, że włożyła weń dużo pracy.

Jej obrazy podobały mi się, inaczej nie zamawiałbym u niej a w dość w niskiej cenie w jakiej maluje trudno jest znaleźć w Polsce malarzy i często nie chcą się podjąć tematu. Sytuacja zaczęła się od maja tamtego roku. Malarz, który już wziął zaliczkę zwrócił ją i zrezygnował z malowania. Inny zastanawiał się i nie chciał się podjąć.
W galerii w Rzeszowie gdy dopytywałem o malarza który mógłby coś takiego namalować potraktowanego mnie jak banalnego koleżkę o niskich horyzontach, który taką rzecz chce zamówić do powieszenia sobie nad łóżkiem, albo dzielić się ze starszymi paniami z parafii a to, że to jest wedle wizji mistyczki zniesmaczyło ich raczej.. Gdybym nie był na służbie Bożej to bym im wyrąbał, ale że jako człowiekowi, który ma reprezentować Chrystusa nie wypada a język zwłaszcza w rozmowie jak ktoś mi się sprzeciwia a robi to niegrzecznie albo głupio, w każdym razie na nie poziomie, mam raczej szorstki, a nawet bardzo szorstki, zrezygnowałem.

Inny malarz z Krakowa zaakceptowany przez Pana Jezusa, który miał namalować w kwocie dwa tysiące złotych zastanawiał się w końcu nie zdecydował, choć nie odmówił zdecydowanie, może by się i zdecydował, ale trudno było mi go ciągle łechtać.
A teraz malarka miała skończyć z końcem lutego.
Nie wiem dlaczego nie udźwignęła ostatecznie tematu, może dlatego że ciekawie maluje przede wszystkim kobiety. Sądziłem, że to będzie na plus bo wiadomo, że Pan Jezus choć bardzo męski to zarazem ze względu na długie włosy, subtelność rysów, powłóczystą szatę nie jest przeciętnym typem mężczyzny z typowymi cechami, które są na pierwszym planie. Ale jednak nie.

Pan Jezus powiedział w opublikowanym już wcześniej przekazie że: Nie jest to zły obraz.

Sam się dużo przy nim napracowałem. Konsultacje z malarką, przesyłanie jej materiałów, inne. Zaakceptowałem dopiero jej trzeci projekt, który jest tu przedstawiony. I były przede wszystkim rozmowy z panem Jezusem na ten temat Miał być ostatni, a obraz jak jest wspomniane znacznie lepszy niż projekt.

Ponieważ nie spełnił moich oczekiwań i nie potrafiłbym w tej sytuacji proponować go kościołowi czy innemu niesakralnemu miejscu publicznemu oddałem do mecenasowi, czytelnikowi, który wyłożył nań kwotę dwa tysiące złotych, czyli ufundował w całości. Oddałem, to znaczy poinformowałem malarkę iż nie będę odbierał obrazu, i kto odbierze. Zatem obrazu na żywo nie widziałem.
Jeśli fundator przyśle mi też zdjęcie dobrej rozdzielczości, jak chciał Pan Jezus w przekazie aby takie było zamieszczone ( ja jako właściciel obrazu miałem je zrobić u fotografa) to je umieszczę.

Zatem zdjęcia obrazu poniżej to:
  1. Komputerowy projekt obrazu. ( kolory mają nie być całkowicie wierne, ale projekt wygląda dobrze).
  2. Zdjęcia gotowego obrazu wykonane przez malarkę (także zaznaczała, że nie są na zdjęciu odwzorowane dobrze kolory).
  3. Zdjęcie obrazu wykonane przez fundatora.



Niestety zdjęcia nie chcą się, nie wiedzieć czemu, wkleić.
Umieściłem je na pokazywarce.

https://pokazywarka.pl/ospenl/




piątek, 22 marca 2019

12, 13 III 2019 Na zakończenie tematyki filmowej/ O mieszkaniu w Krakowie (także)./ To miasto królewskie. Miasto potęgi Polski. Jak kiedyś było stolicą tak musi przejąć tę rolę/ Podziękowanie/ Potwierdzenie przekazu o mafii sołncewskiej


Wtorek, 12 marca

00:15
- Zostawmy teraz tematykę filmu. (Gdy będzie potrzeba to do niej wrócimy).
Zagadnienia etyczne są oczywiste jak i potrzeba filmów głęboko etycznych.
Coś co było w polskim filmie wartością, choć oparte na w części fałszywych podstawach „kino moralnego niepokoju” też by się mogło dzisiaj znaleźć, ale tego nie ma. Nie ma też odbiorców.
W najbardziej katolickim kraju na świecie jakim jest jeszcze Polska nie kręci się filmów katolickich jakie zdarzają się jeszcze w Hiszpanii, Włoszech, Meksyku. Oto paradoks.
Dobrze dziecko.
Masz zaległości w spaniu. Powinieneś się jeszcze położyć.
- Tak Panie Jezu?
- Tak.
- Chwała Tobie Chryste.

20.45
Zapisz dziecko.
- Nie, nie pisz tego pod podziękowaniem.

////////////////////
Środa 13 marca

00:04
Pisz dziecko
- Tak chcę byś mieszkał (też) w Krakowie. Kraków Cię potrzebuje. Twoich modlitw jako mego proroka w kościołach. Będziesz się mógł często a nawet codziennie modlić w katedrze pod krzyżem, który ukochała królowa Jadwiga i ty także go kochasz.
Jak to rozwiążemy? Będziesz swój czas dzielił między Rzeszów i Kraków.
- Dziękuję, Panie Jezu, ale tyle jest tam tych Ukraińców. Mnie to razi.
- Właśnie dlatego musisz tam być. By wzmacniać to miasto swoją modlitwą.
Święci, którzy tam byli a było ich wielu, wesprą Cię. Jest grób Rozalii Celakówny i masz siostrę  Faustynę w Łagiewnikach.
Musisz wynająć coś na stałe, tylko dla siebie. Rzecz jasna będzie to lokum jednopokojowe. Musisz się zmieścić w tysiącu pięciuset złotych miesięcznie.
- Dziękuję Panie Jezu, ale się martwię. Tak duży dodatkowy koszt.
Ty wiesz, Panie Jezu, że gdybym miał swoje a oddał Ci się na służbę to nie żałowałbym wydawać i dziesięć tysięcy miesięcznie, ale nie mam ich.
- O to się nie martw.
Kraków wydaje się droższy, ale są miejsca gdzie można zjeść taniej niż w Rzeszowie.
- Nie wiem co powiedzieć, Panie Jezu.
- :)
Ufaj dziecko.
- Ufam, Panie Jezu, w to i wiele bardziej.
- Jak widzisz, dziecko, nie można stać w miejscu:)
- Tak Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.
(pauza)
- Kiedy, Panie Jezu, wynająć?
- Rozglądaj się już teraz. Wynajmiesz kiedy będziesz miał pieniądze.
- Będą chcieli pewnie kaucję.
- A te dwa miesiące wakacji jak nie mam wracać do Rzeszowa?
- Do Rzeszowa nie, ale do Krakowa możesz przyjechać. To będzie dla Ciebie, w pewnym sensie, nowe miejsce, a Kraków jest bardzo filmowy, więc będzie to pasować do celu Twoich wakacji.
- Dziękuję, Panie Jezu, tyle dobra dla mnie, ale martwię się o obciążenie nie swojej przecież kieszeni.
- Nie martw się o to dziecko. Nie przymuszam nikogo, ani nikt przez to nie ucierpi. To jest potrzebne.
Będziesz dzielił czas między Rzeszów i Kraków.
- Chwała Tobie Chryste.
- Panie Jezu, tu mam takie rzeczy jak duży głośnik komputerowy, obrazy święte, krzyż mosiężny, rowery, inne.
- Weźmiesz to co Ci potrzebne. Jeden rower tam, głośniki weźmiesz zwykłe.
Laptopy masz więcej niż jeden, też nie musisz się wozić. Z garderoby coś dokupisz, ale też możesz ją podzielić w części.
Więc, dziecko, sprawa nie jest tak skomplikowana jak Ci się wydaje.
- No tak Panie Jezu.
Ojej to Ci dopiero.
-:)
- Trochę jak student, trochę tu, trochę tam.
- Tak to może wyglądać, ale rzecz jest Boża.
- Dziękuję Ci, Panie Jezu, chwała Tobie Chryste.

Po modlitwie.

- Będziemy jeszcze pisać, dziecko.
- Tak Panie Jezu.
- Cóż dziecko.
- Będę, Panie Jezu, bliżej Szczerbca, który ma być w filmie.
- A tak dziecko.
- Bliżej Faustyny, bliżej Rozalii. I innych.
-:)
To miasto królewskie. Miasto potęgi Polski. Jak kiedyś było stolicą tak musi przejąć tę rolę.
- Panie Jezu, ale i Krakowem rządzi taki (nawet nie chcę wymieniać nazwiska by nie kazić Krakowa w tym zestawieniu).
- Tak dziecko, nie ma miast w Polsce bez win i głupoty ludzi. Polacy głosują na swoich wrogów. Kto się prosi o takie kłopoty ten je ma.
Ja nie gwałcę ludzkiej woli lecz potrzeba by Polacy się obudzili. Jeszcze może zostać cofnięty wyrok i odbyć się to może bez przelania krwi. Ale to bardzo trudne.
Dziecko moje. Gdyby była gorąca modlitwa w tej intencji, w krótkim czasie usunąłbym go z prezydentury, a prezydentem Krakowa zostałby Polak, człowiek mądry i wykształcony, prawy, kochający ojczyznę i swoje miasto. Lecz trzeba chcieć.
- To samo mogłoby stać się z Gdańskiem?
- Tak.
- Chwała Tobie Chryste.
(pauza)
- Kładziemy się dziecko spać.
- Tak Panie Jezu?
Chwała Tobie Chryste.
(pauza)

8.35
Zapisz dziecko
- Jest to limit, ale rozsądek podpowiada, że jeśli będzie tylko sto złotych więcej, a lokalizacja jest tak dobra, powiedzielibyście wymarzona i będziesz miał bardzo blisko do katedry i cudownego krzyża to trzeba skorzystać.
- Nim, Panie Jezu, będę miał środki to kawalerka będzie zapewne wynajęta.
- Nie można mieć wszystkiego dziecko.

8.47
Zapisz dziecko
- Co do jazdy do domu aby sprawdzić mieszkanie i wziąć parę rzeczy.
Pojedź, dziecko, w ten piątek.
- Dobrze Panie Jezu.
Chwała Tobie Chryste.
Dziękuję Panie Jezu.

10.00
Zapisz dziecko
- Cóż zapisać Panie?
- Zadzwoń tam.
- Dobrze Panie Jezu.

20.51
Zapisz
- Teraz już wiesz jak myśli. Lecz nie zajmuj się tym. Niepotrzebne Ci to.

Otrzymał Krzysztof Michałowski (Cyprian Polak)

/////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Składam serdeczne podziękowanie utrzymującym te przekazy za styczeń i luty tego roku.

W styczniu wszystko było bez zmian i tak samo jak od września.
Częściowo zmieniają się osoby i konfiguracje, ale ogólne środki są takie same niemal co do stu złotych. I jak mówi Pan Jezus nie starcza wprawdzie na wszystko czego dla mnie i poprzez mnie chce, ale starcza na wiele. Inaczej było w lutym, ale to brałem pod uwagę i pisałem o tym w komentarzu.
Wielkie Bóg zapłać za wielką hojność i serce.
Za darczyńców modlę się, ofiaruję Panu Jezusowi jak chciał i zamawiam msze święte.

Jak zawsze tutaj imiennie dziękuję tym osobom, których nie mam adresu e-mailowego, bądź nie potrafię go połączyć z ofiarodawcą.
A więc dziękuję bardzo Panu Tomaszowi, także Pani Ewie,  oraz Pani Joannie, Panu Janowi także Pani Barbarze, Pani Annie, Pani Sabinie oraz Pani Małgorzacie.
(Przy tej okazji przepraszam osoby, którym wysyłam podziękowanie e-mailem za bardzo dużą czcionkę, która może drażnić. Niestety to kwestia moich oczu aby one się jak najmniej podrażniały).

Myślę, że przy tej okazji warto przypomnieć, że tym osobom (tu chodzi o wszystkich utrzymujących te przekazy) winienem wprawdzie ja jak największą wdzięczność, ale też i czytelnicy tych przekazów bo bez tej garstki nie byłoby tych przekazów bądź w najlepszym przypadku byłoby to Orędzie otrzymywane i zapisywane raz na tydzień, bądź częściej na dwa tygodnie gdy byłby wolny czas o ile w tej sytuacji utrzymałbym się na tej specjalnej Drodze Pańskiej.
Prawie zaś na pewno nie byłoby tajemnic, które odkrywa Pan Jezus w tych Orędziach. Są one związane z mim dokształcaniem się, czasem na rozmyślanie, Łaską związaną z modlitwą, mszą, Adoracją Przenajświętszego Sakramentu, rozważaniem swoich win, czytaniem i innymi rzeczami. Przynajmniej przy mojej konstrukcji jest to wszystko możliwie tylko w taki sposób. Najciekawsze i najbogatsze Orędzia są zwykle na wyjazdach gdzie mam całkowity spokój a mój duch jest ożywiony.
 Do tego dochodzą moje choroby z których jedna jest cały czas i wyłącznie przeznaczana na utrzymanie się tych przekazów, wyrównywanie moich win w czasie tej Drogi, a inne dolegliwości, mniejsze, większe, stałe i czasowe zależnie od potrzeb i poczucia na te i inne sprawy. Jest jeszcze walka duchowa, która też zabiera energię i czas i często niemal paraliżuje. To teraz pisząc te słowa oprócz tego, że leżę (poleguję) z przeziębieniem w łóżku to dzisiaj od rana szalony jest atak na porzucenie tej drogi i nie mająca realnych przyczyn niechęć do niej. Tak mnie to męczy i przygniata, że krew uderza mi do twarzy.

Ojciec August Pelanowski mówi o drugim etapie u duszy wybranej w której pewne Łaski Pana Jezusa dające radość i zadowolenie są jakby schowane i dusza staje sama ze sobą jaką jest. Widzi swą nędzę i poznaje się. Pan ją wypróbowuje. Ja właśnie jestem w tym etapie.

//////////////////////////////////////////////////////////////////////////////

Podzielę się tu dwoma nowymi rzeczami, które się potwierdziły na dniach gdy idzie o te Orędzia.
Pierwsza to sprawa GRU i mafii sołonieckiej.
Potwierdza się Orędzie z 20 VIII 2018, 21 VIII 2018 Trzeba rozważać swoje sprawy z Bogiem/ Smoleńsk. Mafia sołoniecka, radioboje na wysypisku śmieci, samochody po delegatów, inne

A druga rzecz:  W lecie zaginął mi pewien zeszyt. (nie był to zeszyt z Orędziami) Niewygodne dla mnie było, że go straciłem. Sądziłem, że się zawieruszył, ale nie mogłem go w mieszkaniu znaleźć, uznałem więc, że zginął na wyjeździe i nawet dzwoniłem gdzie nocowałem, sprawdzały panie dokładnie itd. Jednakże Pan Jezus w pouczeniu powiedział ( i tylko), że zeszyt jest , nie zginął, nie straciłem go. Trochę byłem tym skonsternowany bo zeszytu nie ma. W końcu teraz dopiero pośrednio dzięki chorobie znalazłem go. Ze względu na to że źle się czułem i chciałem przejrzeć zawartość szuflad nie zrobiłem tego stojąc lub siedząc przy biurku tylko wyjąłem szuflady całkiem i usiadłem  z nimi na łóżku i dopiero wtedy zobaczyłem -zeszyt wpadł pod szufladę i tego bym nie zobaczył gdybym ich całkowicie nie wyjął. Tak więc potwierdziły się tu słowa Pana Jezusa chociaż zauważmy Pan Jezus nie wskazuje dokładnie zeszyt jest tu i tu. Pod takie coś mógłby się podszyć diabeł, poza tym to by było kuglarstwo a nie dowód, jeden z pomniejszych dowodów prawdziwości tych Orędzi. Ale powiedział Pan Jezus, że zeszyt jest, nie zginął i tak się okazało.

Podobnie jak zginął mi smartfon w Opolu w 2017 roku jeszcze przed przeprowadzką do Rzeszowa to Pan Jezus powiedział, że jest w sklepie, ale nie od razu, chwilę się podenerwowałem. Nie wiedziałem jednak w jakim sklepie, musiałem dedukować gdzie byłem. Pan Jezus tylko powiedział abym się nie spieszył szedł normalnym krokiem, smartfon czeka na mnie. Nie wiedziałem jak to może być, że czeka. Jeśli w sklepie to w każdej chwili ktoś go może wziąć.
Okazało się, że czekał bo sprzedawcy zauważyli go zaraz i schowali oczywiście z zamiarem uczciwego oddania.  Miejsce zaś gdzie go położyłem było dziwnym miejscem bo jak mi powiedzieli ciągle ludzie tam kładą nie wiedzieć czemu telefony i chyba jak pamiętam mieli jakieś po które nikt się nie zgłosił. ( i nie mogli z nich zadzwonić pod numer naprowadzający na właściciela jak próbowali do mnie bo albo telefon miał blokadę albo puste konto).
To drugie jednak jest związane z tym iż Pan Jezus powiedział iż nigdy (gdy będę na Jego Drodze) nie poniosę dużej straty (przede wszystkim finansowej, ale nie tylko o to chodzi. W telefonie są adresy, numery telefonów, często nie skopiowane zdjęcia, notatki, inne rzeczy).
Nie tylko to powiedział odnośnie poza skutkami dla mojej duszy bycia na tej drodze. Powiedział też, że nikt mnie zabić nie może jeśli będę na Drodze Pana którą dla mnie wybrał, aż zginę dopiero w starości, rozstrzelany, nie chcąc wyrzec się Chrystusa.  A do tej pory nawet gdyby mnie ustawiono przed plutonem egzekucyjnym, podano truciznę, uderzono z broni elektromagnetycznej, strzelono rakietą itd. nic mi się nie stanie.
A jednak chęć wybierania plew i  niechęci do tak łaskawej pod każdym względem drogi Pana.
Oto człowiek.