UWAGA!!! BARDZO WAŻNE INFORMACJE DLA POLAKÓW!!


https://cyprianpolakwiaradodatki.blogspot.com/2020/09/uwaga-bardzo-wazne-informacje-dla.html


Pod powyższym linkiem są adresy stron i kanałów związanych Bożych proroków jak i adresy kanałów z tymi Orędziami.


Bo Pan Bóg nie uczyni niczego, jeśli nie objawi swego zamiaru sługom swym, prorokom.



Ja, Jezus Chrystus, Król Polski i Wszechświata jestem bardzo smutny, że tak niewiele osób wie, że oficjalnie od 20 lutego 2020 roku Jestem Królem Kraju nad Wisłą, Nowego Jeruzalem, narodu wybranego, na zasadach jak nigdy do tej pory.

Gdyby Rząd i Episkopat w sposób należyty przeprowadził Moją Intronizację, zło nigdy nie dotknęłoby Polski.”


Matka Boska Ostrobramska to Patronka dla Polaków na Czasy Ostatnie, to Niewiasta apokaliptyczna obleczona w słońce.

Ofiarujcie się Jej całymi rodzinami, noście Jej poświęcone wizerunki, zawieszajcie obrazy z Matką Boską Ostrobramską w domu.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmowa duszy z Chrystusem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmowa duszy z Chrystusem. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 grudnia 2018

15 XII 2018 Rozmowa duszy z Panem Jezusem/ Krew, płacz, złorzeczenie, opary szatana/ O demonach z Agarthy kolejny raz/ Łysa Góra w Biblii - o naszą górę chodzi





00:30

Zapisz dziecko

- Widzisz dziecko
Przeczytałeś początek „Do kapłanów umiłowanych synów Matki Bożej". Teraz doszedłeś do fragmentu w którym Moja Matka mówi do ks. Gobbiego, że mu dała „wspaniały, jasny dzień, przejrzysty lazur nieba i świetlisty blask śniegu pieszczonego przez słońce”.

Dzisiaj mówiłeś do siebie, że dałem Ci śnieg i ten uroczysty i tajemniczy nastrój, który daje po zapadnięciu zmroku, a który lubisz i dostałeś to. Dla Ciebie mogę zmienić pogodę i dać to co potrzebujesz. Chcę byś jeździł na nartach całą zimę gdy jesteś w Polsce, w każdym tygodniu, chyba, że masz jakiś inny wyjazd. I nie ograniczaj się do Bieszczad. Jedź tam gdzie masz ochotę: Szczyrk, Zakopane. Wystarczy Ci Polska w tym wypadku, nie musisz jeździć na Słowację. W Alpy też nie na narty. Tylko w Polsce w tym sezonie. Potrzeba Ci więc dobrej pogody. Jeśli Twoje serce będzie tego chciało a będziesz wierzył i kochał dostaniesz odpowiednią pogodę.
- Chwała Tobie Chryste.
- Panie Jezu dlaczego tak kochasz?
- Mówiłem wczoraj.
- No tak, Panie Jezu.
Bo jesteś miłością.
- Jestem Miłością.
- Ale Miłość, Panie Jezu, musi być kochana.
- Tak dziecko.
Nie smuć się jednak.
- Panie Jezu.
Kocham Cię Panie Jezu.
- Staraj się więcej Mnie rozważać, a będziesz bardziej kochał.
- Tak Panie Jezu.
- Daję Ci wiele możliwości by rozważać. Możesz wyjść z domu kiedy chcesz. Daję Ci teraz śnieg i możesz w każdej chwili wejść do baru, kawiarni, rozgrzać się herbatą, czy wreszcie coś zjeść. Nie wracaj zbyt szybko do domu gdy jest dobra aura. Musisz rozważać.
- Tak Panie.
- Przygotowania do Świąt nie mogą być kosztem Twojego rozważania i innych obowiązków.
W piątek powinieneś wyjechać w góry nawet gdybyś nie jeździł na nartach. Wrócisz w niedzielę wieczorem.
- Dziękuję Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.
- Przekazy umieść do czwartku. W piątek, sobotę, niedzielę i Wigilię będziesz miał absencję od wchodzenia na pocztę związaną z przekazami. Na ten czas dopuścisz komentarze do automatycznego ukazywania się. Odezwiesz się w Boże Narodzenie.
Co do pobytu w Wigilię i Boże Narodzenie poza domem, poza Rzeszowem. Zezwalam Ci na to.
- Chwała Tobie Chryste.
Dziękuję Panie Jezu.

O czym chcesz pisać.
- Panie Jezu, dlaczego tak duża łaskawość dla kogoś takiego jak ja?
Pisz dziecko (: smutny uśmiech Pana Jezusa.
- I to właśnie Panie Jezu.
Sprawiłem Ci przykrość mym krótkim stanem.
Uczyń, Panie Jezu, wszystko dla Twojej chwały ja Ci jestem do niej niepotrzebny.
- Jeśli tak uważasz synu?
- Tak Panie Jezu jest. Jestem niepotrzebny dla Twej Chwały. Tylko jej przeszkadzam.
- Naprawdę tak uważasz synu?
- Nic nie jestem wart, Panie Jezu, na Twoim polu.
Nic
Nic
Nic
Jestem nicością,
Niczym
Nikim
- Nikim synu?
- Nikim Panie.
- Niczym synu?
- Niczym Panie?
- Czyżbyś chciał być nicością mój synu?
- Nie, nie chciałbym Panie.
- Ale aż tak bardzo nie chcesz być „kimś” dla Boga.
- Widać tak jest Panie. Ale nie mam nic prócz Ciebie Chrystusa. Świat też mnie nie pociąga. Tak naprawdę nie chciałbym też ani młodości ani bogactwa ani sławy. Zresztą jesteśmy w czasie Apokalipsy. Apokalipsy chcę, ale też jakoś tak… po skosie.
- :) (Wyrozumiały uśmiech Pana Jezusa).
Bóg daje prostą ścieżkę a Ty masz ciągoty do chodzenia po skosie. Chcesz tam znaleźć? Co?
- Nie wiem Panie. Chcę się zatrzymać, przeżyć chwilę poza czasem. Robić coś ale by się to nie liczyło.
- Chcesz bym dla Ciebie zmienił prawa, które ustanowiłem?
- Nie wiem Panie.
- To by Ci nic nie dało dziecko. Czułbyś się po tym nawet gorzej. Wierz mi dziecko.
Ufasz mi?
- Ufam Panie.
- A często jest tak jakbyś mało ufał.

(pauza)
- Dlaczego tak spada Twe samopoczucie?
Daję ci wyjazd, łaskawie to i tamto, powinieneś być wzmocniony, potem bardzo łaskawie pozwalam Ci pytać Mnie o co chcesz. Ilu miało tę Łaskę, dziecko? Ilu?!
A Twoje samopoczucie spada.
- Ty Panie wszystko wiesz.
- Ale Ty mi powiedz jak to widzisz.
- To skutek tego, że nie wypełniam starannie Twych zaleceń i rad i mojej chorej duszy?
- A gdybym dziecko stracił do Ciebie cierpliwość?
- To możliwe Panie. Jesteś Miłosierdziem więc  mnie nie odrzucisz o ile się do Ciebie zwrócę, ale cierpliwość możesz stracić?
- Mogę?
- Wszystko możesz Najlepszy Panie.
- Jesteś, dziecko, znużony rozmową ze Mną?
- Ty Panie wiesz.
- Ale Ty mi powiedz?
- To moja zbyt mała miłość?
- Nie zostawię Cię, dziecko, moja nędzo, lecz jak zawsze mówię staraj się.
Musisz uczyć się kochać – mówiłem to. Musisz modlić się tyle ile powinieneś.

(mała pauza)
- Nic nie ma we mnie.
- Nie zasmucaj mnie dziecko.
- Przepraszam Panie Jezu.
- Twój Jezus nie będzie Ci towarzyszył jak człowiek w Twych dekadenckich stanach.
Gotuj się dziecko do czasu, który nadejdzie. Nie będzie tam miejsca na dekadencję <bądź „ dekadencje”, w liczbie mnogiej. C. P.>. Będzie krew, płacz, złorzeczenie, opary szatana,  Walka Boga z Ciemnością.
Rycerz dekadent na polu bitwy, znasz takie zjawisko? Szybko zostałby pozbawiony życia.
- Tak Panie.
- Nie śpij dziecko. < Tu w sensie przenośnym.C.P



Pytaj dziecko

- Panie Jezu mam przecież pytania, ale Ty jesteś Bogiem.
- Chcesz powiedzieć,  że mi mogą uwłaczyć? Nie zadasz ich lub nie odpowiem.
- Co mam, Panie Jezu sądzić o moim śnie w którym było, że Agatha jest wewnątrz Ziemi a my jesteśmy na zewnątrz?
- Sny często zmieniają rzeczywistość lub pokazują jak w lustrze. Zatem jest odwrotnie niż w Twoim śnie. Świat zmaterializowanych demonów jest na zewnątrz Ziemi.
- Kto im, Panie Jezu, dał ciało. Pozwoliłeś Panie na to?
- Pozwoliłem.
- Obejrzałem „przypadkiem” film w telewizji o inteligentnych broniach w czasie II wojny. Naziści ciągle o krok wyprzedzali aliantów. To nie jest możliwe bez demonów z Agarthy, które im pomagały.
- Tak to prawda. Naród niemiecki nie jest aż tak zdolny, aby cały czas mógł być o krok przeciw wielu krajom.
Hitlerowcy nawiązali kontakt z Agarthą. Potem kontrolę przejęli Amerykanie a Agartha postawiła na silniejszego.
- Nie mogę sobie, Panie Jezu za bardzo wyobrazić życia tych zmaterializowanych demonów.  Sytuacje w „Alicji w Krainie Czarów” są dla mnie bardziej zrozumiałe.
- :)
- Gdyby znalazł się w naszym świecie jeden z nich, na przykład o wyglądzie aryjskim jak to było na Antarktydzie i odbyłby stosunek z naszą kobietą to co by było?
- Zostałaby zniewolona przez złego ducha. Niekoniecznie byłyby to wielkie manifestacje, ale byłaby zniewolona.
- A zapłodnienie?
- To zależy. Tak jak w przypadku mężczyzny i kobiety. Jeśli byłaby w okresie płodnym mogłaby zajść w ciążę.
- I co by urodziła?
- Pół demona, pół człowieka.
- To znaczy? A dusza?
- Miałby ludzką duszą i miałby od poczęcia, osobowego, demonicznego ducha. I razem współistniałyby w ciele.
- I zesłałbyś swoje dziecko do takiego ciała?
- Tak moje dziecko.
- I jaki byłby los owego pół demona, pół człowieka.
- Dusza jako niemogąca sobą swobodnie władać poprzez ciało nie byłaby potępiona, demon po śmierci ciała pozostałby demonem.
- Ale to monstrum – jakiś doktor Jekkyl i Myster Hyde.
- Można tak powiedzieć moje dziecko.
- Czyli możliwe jest stworzenia ciała przez naukowców i danie demona do niego?
- Tak dziecko.
- Nie podoba mi się to wszystko Panie Jezu.
- Ale tak jest. Teraz tego nie rozumiesz. Kiedyś pojmiesz.
- Czyli Panie, jak jest tak zwane in vitro, też dajesz duszę?
- Tak dziecko.
- Do każdego zarodka?
- Tak dziecko.
- Ja bym nie dał Panie Jezu tylko jak normalnie chłop z babą.

- O co jeszcze chcesz zapytać dziecko?
- Wielbię wszystkie Twe wyroki Panie.
Nie mam, Panie Jezu, teraz mądrego pytania w głowie?
- Ano nie masz dziecko.
- O Łysą Górę bodaj u Izajasza wedle tłumaczenia Biblii Tysiąclecia. Czy chodzi o naszą Łysą Górę?
- Tak dziecko, o tę Górę chodzi.
- Och Panie.
Chwała Tobie Chryste.
- Ambicje co do ojczyzny ożywiają Cię dziecko. Ożywiały też starożytnych Izraelitów. Zawsze trzeba trzymać rękę na pulsie jak mówicie.
- Tak Panie Jezu.
- Dobrze, na tym zakończymy moje dziecko.
- Bardzo dziękuję Panie Jezu.
Chwała Tobie Chryste.


Przed ósmą

Zapisz dziecko
- Co się z Tobą dzieje moje dziecko?
- Nie wiem do końca Panie Jezu, Ty wiesz lepiej. Zły mnie atakuje pewnie.

Zapisz

- Widzisz dziecko, miłość musi wzrastać inaczej przychodzi szatan. Nie ma próżni.
- Tak Panie Jezu.
- Tak?

(krótka pauza)

- Czego ci potrzeba, dziecko?
- Nie wiem Panie.
- Daję Ci wyjazd na trzy dni, teraz masz na dzień, dwa. Pozwoliłem ci na Święta pojechać, na przykład w góry.
A, że może na to wszystko nie starczyć pieniędzy. Dostajesz dużo. Na wszystko nie musi starczyć. Teraz kupiłeś sprzęt szermierczy za blisko 600 złotych i dokupiłeś za blisko 300. Teraz masz kupić buty, których nie możesz w Rzeszowie dostać. Twój wyjazd piątek – niedziela. Twój wyjazd do Krakowa i Piotrkowa w sprawie obrazu. Ewentualnie zakup plecaka na co dostałeś od jednego z czytelników. Nie na wszystko musi starczyć.
- Tak Panie Jezu, i tak jest dobrze.
- Tylko nie wiesz czego się spodziewać. I nie lubisz tego. Ale tak dostajesz, a ja chcę abyś przeznaczał środki na potrzebne rzeczy.
- Chwała Tobie Chryste.

- Jak chcesz dziecko dam Ci tę reżyserię, ja wszystko mogę!
- Tam, Panie Jezu, prawie nie ma Polaków.
- Pojedziesz jeszcze dziecko do ciepłego kraju, opalisz się mocniej i będziesz bardziej podobny. Włosy masz lekko kręcone, uczeszesz, zrobisz trwałą fryzurę.
- Żartujesz sobie Panie ze mnie i dobrze.
- Żartuję.
Dlaczego nie chcesz reżyserii?
- Nie byłbym, Panie, na Twojej drodze. A cóż mi po niej <reżyserii C. P.> skoro za kilka lat będą 3 dni ciemności. To nie Twój plan na moje życie. Twój jest najlepszy.
- Nie okazujesz tego.
- Nie okazuję Panie, bo zły jestem.
- Zły dziecko?
- Zły Panie.
- Chcę jednak zrobić coś co Cię ukoi.
- Niech, Panie Jezu śnieg nie topnieje i będzie cały czas w dzień -2, 3 stopnie.
- Dobrze dziecko.
- Chwała Tobie Chryste.
- Śpij już teraz.
- Tak Panie.


Okło 19.30

- Zaufaj mi dziecko.
- Ufam Ci, Panie Jezu, najlepszy.
- Mało, za mało.


Około 23.15

- Dobrze, zgadzam się na to.




Otrzymał Krzysztof Michałowski

(Cyprian Polak)


sobota, 11 lutego 2017

Przekaz Pana Jezusa 17 X 2016 Miłość moja jest wymagająca, ale też hojna i rozrzutna

(poniedziałek rano 17 X 2016)

- Nie chcę abyś trwał w stanach niecierpliwości, frustracji, stresu, nie mówiąc o agresji. Te ostatnie są u Ciebie krótkie, są raczej napadami niż stanami. Gdyby były takie nie mógłbym do Ciebie przychodzić. Ale frustracja i stres też pochodzi od złego.
Popatrz, zawierzasz się mnie, jak nie robiłeś tego na co dzień. Zapisujesz moje słowa, a jest w Tobie niecierpliwość, frustracja i często gniew.
Nie tak ma być.
Ja nie zwlekam z daniem Ci Mego pokoju. Tylko masz go wziąć.

- Nie umiem Panie.
Wydawało mi się, że to jest automatycznie. Zbliżasz się do mnie, dajesz Swój pokój i jest można powiedzieć potocznie: dobrze.


- Chciałbyś to wszystko dostać bez wysiłku, Mój synu.

Toczyłeś boje z życiem, jesteś trochę zmęczony, oto przychodzę ja i winienem dać Ci ukojenie  „strudzonemu w boju”. A skoro masz Moje Słowa, to tym bardziej.

Nie mój synu. Walka trwa. Jak powiedziałem, że przyszedłem równocześnie przynieść miecz, a   wiadomo, że daję pokój tak i u Ciebie. Te słowa Moje, wszystkie, które Ci dałem są pokojem i nie tylko słowa, także inne łaski mistyczne, które miałeś.
   A równocześnie jest walka i wewnętrzna i nawet w Twojej rodzinie, choć to rodzina, która składa się z  Ciebie i
( usunięte ), ale zawsze rodzina. Twój ziemski ojciec, który jest w czyśćcu i nieodłączony ode Mnie też stanowi w pewnym sensie jej część. Jak się układa w jego rodzinie i jest miłość to on też może Mnie bardziej wielbić.

- Dziękuję Panie.
Problem jest w tym, że jak wchodzę w sprawy Twojego przekazu i modlitwę to brakuje mi czasu, a przede wszystkim (tutaj opuszczone wymienione rozterki w sprawach egzystencjalnych).

- Zabieganie o ludzkie sprawy i troska o nie jest rzeczą normalną na tym świecie.
( usunięty w upublicznieniu fragment)
Dlatego, że ci daję Moje słowa, pouczam, odpowiadam na Twoje pytania i wątpliwości i daję światło na ważne sprawy z wielką łaskawością i otwartością mego Boskiego Serca nie jest powiedziane, że nagle „zacznie ci iść” jak wy ludzie to mówicie. Wyśmiewasz się często z żydów, a sam myślisz często jak człowiek Starego Testamentu.


Co do czasu i modlitwy. Nie modlisz się wiele. Tak, dużo wzywasz mnie w duchu. Ale modlitwa to nawet nie jest prawie zawsze jeden cały Różaniec. Nie było też w tygodniu mszy, co winieneś czynić jako zadaną pokutę przy spowiedzi. Tak, wiem miałeś dobrą wolę, ale winieneś się bardziej starać.
Tak, nie masz takiego wyboru jak choćby (dla Ciebie „choćby”) w pobliskim miasteczku, ale są msze w tygodniu.
Nie trzeba było się bać, że będziesz miał jak mówicie, „dzień z głowy” przez niewyspanie. Trudno, dałbyś radę.
Jeśli wstajesz do pracy, wstawałeś nawet o czwartej ostatnio, to i dasz radę wstać przed siódmą.

- A Panie nie mogłoby być tak, że wpadłbym na jakiś pomysł i zarobił te dwa tysiące złotych swoją głową aby trochę podreperować budżet.

- Moje dziecko, nie wstrzymuję Cię w żadnych godziwych staraniach poprawy swej sytuacji egzystencjalnej i tym samym zaspokojenie godziwych potrzeb. Wiem jak cierpisz. Jak wiesz i dawniej jednak takie próby nie dawały rezultatów. Teraz musiałby to być skutek jakiejś nadzwyczajnej Mojej interwencji.
- Czy mogę Ci dać światło gdzie i jak szukać pracy, albo jak wolisz godziwego zarobku?
- Tak mogę to zrobić, ale musisz prosić i uniżyć się, jak Ci kiedyś powiedziałem. Nadto bez ukrytych pretensji do mnie, z Miłością do Mnie.
- Dlatego, że masz ten przekaz nie może być do niego automatycznie przypisane, choć trochę większe, powodzenie materialne.
On wymaga choć pewnych cierpień i ofiary moje dziecko, w tym modlitwy.

- Takie przerywanie i chowanie się po trosze z tym co zapisuję kolokwialnie dobija mnie.

- Tak Ci to daję, w takich warunkach, jak byś powiedział. Często piszesz różne rzeczy literackie, polityczne.
Nie jest to tak, że nagle zacząłeś coś zapisywać i bliska Ci osoba postrzega to jako coś niepokojącego i nienormalnego. Tak, idź do niej.

(kolejny zapis)

- Dobrze, dam ci Moje słowo, skoro tego pragniesz, jednakże każdy zapis powinien być poprzedzony modlitwą, musi być omodlony przed i po.

- Przepraszam, Panie.

- Potraktuj to jako przejaw mojej Łaski. Wiem jaką walkę dziś przeszedłeś i dlatego daję ci Słowa, lecz na drugi raz przed Moim przekazem pomódl się, najlepiej różańcem i  też trwaj w dziękczynieniu i modlitwie. Jeśli byłbyś oderwany to w najbliższej wolnej chwili.  Jednak w oderwaniu trwaj przy Mnie w sercu. Nie zostawiaj mnie całkowicie. Nie odłączaj się.

- Symboliczna liczba Panie 96 była na 96 stronie tego zapisu. Śmierć i niewiele brakowało, aby była to śmierć grzechowa.

- Zostaliście narodzeni do życia. Przez śmierć. Ale nie tak miało być na początku. Jednak po moim zwycięstwie nad Śmiercią, ta jest dla was Bramą Życia. Możecie jednak przejść przez nią do prawdziwej śmierci, czyli oderwania się ode Mnie na zawsze – śmierci wiecznej. Piekło każdego jest inne, ale zawsze jest to oderwanie się ode Mnie na zawsze, na wieczność.

- My tego piekła Panie Jezu nie rozumiemy.

- Tak, wiem. Macie z tym duży problem. Cóż ci powiem Mój Synu. Wiesz o Moim Miłosierdziu i nieskończonej dobroci. A jednak wiesz też, że wybór człowieka, lub demona.

- Czy komuś takiemu jak ja jest potrzebna większa wiedza niż mam do zbawienia?

- Dziecko moje. Kochać i poznawać Boga trzeba do końca życia. Tym samym można to nazwać wiedzą. Nie można przecież powiedzieć sobie. Znam już dość Boga, aby mi to wystarczyło do zbawienia.
   Czy ktoś kto kocha ziemską osobę powiedziałby: Znam i kocham już ją dość nie muszę poznawać i kochać więcej, a przynajmniej ten, kto miłuje naprawdę?

- Co by się stało gdybym upadł wczoraj?

- Nie dość się jeszcze tego boisz. Nie dość się boisz utraty Mnie. I nie chodzi tu o straszenie, ale o „pouczenie o grzechu”. Jak sam mówisz: wiesz, ale nie czujesz i nie rozumiesz. Wiedzieć, to znaczy rozumieć, musisz się jednak zastanowić czy rozważyłeś te sprawy.
Czy chcesz to zgłębić i rozumieć jak potrafisz? Dałem Ci przecież umysł, który potrafi zagłębiać się w różne sprawy. Tutaj jednak nie starasz się tego zrozumieć dogłębnie. Czy chcesz zostawić sobie furtkę do grzechu? Nie rozumiem, więc nic się nie stanie „takiego”, jak zgrzeszę. Zobaczę co będzie potem.
Powiedziałem ci dopiero co:” Póty dzban wodę nosi, póki się ucho nie urwie”.
Trzeba grzech sobie zbrzydzić. Wiem, że to jest grzech kuszący przyjemnością. Nie ma innej drogi w moich oczach do spełnienia cielesnego jak małżeństwo - I tu trzeba być czystym, aby małżeństwo zakwitło. Żadnej pornografii w nim, żadnej erotyki, żadnego jak to robią inni, żadnego podglądania innych. Żadnego obnażania się i obnoszenia ze swą zmysłowością wobec innych...
(Tutaj zostało urwane pytanie o rzeczy seksualne w istocie niegodne Boga i chyba niezbyt czyste w swoje intencji).

........................
- Dziękuję ci Jezu.

- Nie zamartwiaj się o sprawy materialne. Boli mnie, jak się złościsz i frustrujesz z tego powodu.
Trzeba zaufać Bogu. Nawet jeśli masz chorą duszę to Ja ją uzdrowię
(dwa słowa zapisane nieczytelnie w rękopisie) siły do zabiegania o swoje i tylko swoje domowe sprawy.
Trzymam ręce nad Tobą w geście błogosławieństwa, gdy walczysz i unikasz grzechu.

- Walka, a skutkiem złości wewnętrzne i na zewnątrz też trochę.

Przecież nie żyjesz w próżni. Twój wróg nie popuści ani trochę. Nie ma litości, nie męczy się. Dopiero gdy taka Moja Wola musi zostawić w spokoju. Na pewien czas.
Nie mogę zostawić człowieka bez zasług gdy ma otrzymać niebo. Byłoby to niesprawiedliwe i nieprawdziwe, a ja byłbym Bogiem nieautentycznym i nieprawdziwym.
W Mojej miłości nie ma miejsca dla „prześlizgiwania się na tamten świat”, tak aby nie stracić życia wiecznego. Danie Mi i sobie jakichś ochłapów zamiast tego co najlepsze.
Ja daję co najlepsze.
Nie mogę pokochać, ani życzliwym i wyrozumiałym Okiem patrzeć na tych, którzy są wyliczeni w stosunku do mnie, swojej duszy i przyszłego życia w Raju, czyli powrotu do Ojca i do mnie.
Miłość moja jest wymagająca, ale też hojna i rozrzutna. Rozrzutna aż do szaleństwa. Ja się spalam w miłości do Was.
Jestem nieustającą ofiarą.
Nie jednorazową.
Rozważaj to przed snem.


- Dziękuję Panie Jezu.

- Błogosławię Ci na tę noc synu i na dzisiejszy (przecież) dzień, o ile nie zgrzeszysz, w tym co jest Twoją największą bolączką.

(Zakończone druga w nocy. Zacząłem niedużo wcześniej).

- Moje błogosławieństwo będzie z Tobą gdy się uniżysz i będziesz przepraszał za inne grzechy.

Chwała Tobie Jezu.

- Rozważaj Synu.