13
lipca
00:17
Zapisz
dziecko
-
Tak jak obiecałem przez Grzegorza z Leszna. Coronawirusa nie ma w
Polsce od początku lipca.
Nie
chorują na niego Polacy.
Chorują
jednak już Ukraińcy i będą chorować i umierać.
Jest
oczywiste, że masoneria światowa, w tym i Polska jej podrzędna
zrobi wszystko aby utrzymywać w Polsce stan pandemii, jak to
nazwali.
Nie
mogą sobie pozwolić na to aby mówić, że nie ma w Polsce żadnego
przypadku coronawirusa wśród Polaków a są tylko teraz wśród
Ukraińców.
Niestety
wróg jest silny słabością Polaków bo nie są zakorzenieni w Bogu
w dziewięćdziesięciu procentach a od marca to się przecież
pogorszyło.
Prawda
wyjdzie na jaw, ale jeszcze nie teraz.
Niedługo
rzucisz kolejną klątwę:)
-
Tak Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.
8.00
Zapisz
dziecko
-
Tak dziecko, powiedziała Moja Mama przez Annę <Anna od Jezusa
C.P.>. że niedługo wzrośnie liczba zachorowań i rząd ponowi
obostrzenia.
Liczba
zwiększyła się w czerwcu a rząd ponowi obostrzenia po wyborach.
-
Dziękuję Panie Jezu. Chwała Tobie Chryste.
:)
Otrzymał Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)
///////////////////////////////////////////////////////////////////
Co
do manipulacji.
Manipulacji,
masonerii, służb, innego szemranego a bardzo wpływowego
towarzystwa.
Wiemy
jak w żywe oczy skłamano z Adamowiczem do tego pokazując filmik na
którym jest on po zamachu cały i zdrowy, najwyżej trochę
słabeusza boli brzuch od markowanego uderzenia.
Pamiętamy
gromadkę lekarzy, która stała przed kamerami a jeden z nich
szukając natchnienia, potrzebnych słów na suficie, czyli biorąc
je z sufitu opowiadał jak to Adamowicz walczył o życie a potem
bodaj wiceminister zdrowia kwieciście też opowiadał, że jego
serce było rozdarte na pół czy jakoś w tym guście.
I
nie tylko Polska uczestniczy w tym cyrku, ale ciągnie to i promuje
Unia Europejska. Żeby jeszcze nie było tego filmu, i nie trzeba tu
rozpracowywania przez służby. Ale dali film by było bezczelniej.
I wszyscy siedzą cicho. Oto co możemy z wami zrobić.
Jakikolwiek
minister obcego kraju mógłby tu wyrazić swoje desinteressement,
ale cisza. Albo choćby jakakolwiek prasa.
Polska
jest zresztą tak marginalizowana przez szatana, że nawet Ci, którzy
mówią o operacjach fałszywej flagi o naszych milczą. WTC przede
wszystkim, ale i pomniejsze jak Charlie Hebdo, czy atak na teatr
francuski a trąbi o tym cały świat. O nas cisza, o Smoleńsku, czy
inscenizacji z Adamowiczem, czy poprzedzającym to mordzie rytualnym
na dziewczynkach w Koszalinie.
Pisałem
nie raz o bardzo grubej sprawie, która wydaje się jeszcze mniej
możliwa niż to co wymienione powyżej. W swoim czasie niemal
wszyscy badacze inscenizacji smoleńskiej od tego uciekali a i tu
czytelnicy prawie nigdy tego nie komentowali.
Mianowicie
sprawa Jadwigi Kaczyńskiej i tego, że jak wszystko na to wskazuje
zmarła najprawdopodobniej w marcu 2010, choć ostatnie wiarygodne
zdjęcie publiczne jest z premiery filmu o księdzu Popiełuszce,
czyli z lutego 2009. Wiarygodne, to znaczy nie znaleziono śladów
fałszerstwa, a nie jest zbyt dobrej rozdzielczości.
Jednak
jak wszystko na to wskazuje był to marzec 2010, wtedy też była
podana pierwsza wiadomość o śmierci Jadwigi Kaczyńskiej, potem
podano ją bodaj 10 kwietnia wieczorem. Wszystkie media to potem
odwołały lub po prostu to usunęły za wyjątkiem Wyborczej, która
na stronie internetowej do 17 stycznia 2013 utrzymywała, że Jadwiga
Kaczyńska zmarła 11 kwietnia 2010 a nawet przez jakiś czas
jeszcze te dwie informacje widniały obok siebie. Oficjalna data
śmierci 17 stycznia 2013 ( Dzień judaizmu w Polsce) i 11 kwietnia
2010.
Tu
też byli lekarze i zakonnica dołączała do tej hucpy, inni.
O
tym wszystkim pisałem nie raz, nie będę tego powtarzał, są i
moje dawniejsze materiały.
Podtrzymywały
to nie tylko propisowskie media, ale i jego oficjalni Jarosława
Kaczyńskiego wrogowie. Niemiecki Fakt, Gala z niemieckim kapitałem, inne,
dając fałszywy wywiad, itd..
Zatem
jeśli taki numer można robić jak ten ostatni i to wydaje się bez
ważnych powodów i profitów tego?..
Bo
utrzymanie pandemii w Polsce jako kraju narodu wybranego jest
priorytetowe. Bez tego może walić się cały nowy porządek świata
a przynajmniej mocno trzeszczeć w szwach.
Przypomnę
co jest powiedziane, że antychryst ( w bliskiej przyszłości)
będzie bliski zwiedzenia, o ile to możliwe, nawet wybranych i gdyby
czas nie został skrócony nikt by się nie ostał.
Jak
Jarosław Kaczyński powiedział swego czasu w sejmie: „Nikt nam
nie powie, że czarne jest czarne a białe jest białe”, śmiechu
było niewiele wtedy, dawniej zawsze myślałem, że się
przejęzyczył. Teraz nie jest tego wcale pewny.
/////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Oficerowie
Wojska Polskiego znają prawdę o Smoleńsku.
L.
Misiak napisał
artykuł bodaj w 2016 roku „ Wojskówka zna prawdę o Smoleńsku”.
Do tego artykułu odniosłem się zaraz potem w swoim materiale.
Rok
wcześniej mogłem zresztą przekonać się, że tak jest bez
pracochłonnych dociekań, choć zdarzenie było pewną nagrodą za
moją wcześniejszą pracę na tym polu i rzeczy związane.
Pisałem
o tym już kilka razy w komentarzach więc nie jest to rzecz nowa,
ale pod Orędziem jako osobny wpis zdaje się nie było.
Jest
to trzeci i ostatni materiał dotyczący Smoleńska, który powziąłem
„przypadkiem”. Dwa były teraz właśnie dane i nigdy wcześniej
publicznie nie udostępniane, a trzeci wspominany przeze mnie w
komentarzach pod Orędziami, teraz w formie notki.
Trzeci
i ostatni bo więcej takich materiałów, rzeczy które dowiedziałem
się przypadkiem nie mam, czy też nie przypadkiem, inaczej, nie mam.
Tak, że moja wiedza jest wyjawiona.
Tak,
że jak widzicie wiedza o Smoleńsku w moim przypadku co do
inscenizacji i mordu w Polsce ( części delegatów jak się okazuje
– Orędzia Pana Jezusa) brała się nie tylko z dociekań, choćby
jak najbardziej oczywistych i słusznych.
Charakterystyczne
jest, że ostatnią informację dotyczącą inscenizacji uzyskałem w
roku 2015, rok przed przekazami i pierwszym ważnym Orędziem Pana
Jezusa. Czyli uzyskałem ostatnią informację a potem zaraz zaczął
mówić sam Pan Jezus.
Zatem
w 2015 roku byłem za granicą, w pracy, no i tam ze względu na
wspólny pobyt rozmawiało się z ludźmi bo po prostu był wolny
czas. Był młody człowiek i jego koledzy. On był z dobrej rodziny
jak to się mówi i bardzo dobrze sytuowanej. Przyjechał do pracy z
większą ilością pieniędzy niż mógł zarobić, bardziej na
próbę niż z potrzeby. Jego koledzy już mieli inny status.
Opowiedziałem więc raz o Smoleńsku, o hangarze, inscenizacji,
śmierci ludzi w Polsce, przynajmniej części. Pozostali oddalili
się w pewnym momencie, nie pasowało im to czy nie interesowało.
Ten z lepszej rodziny i bogaty z domu można rzec wysłuchał mnie
uważnie. Popatrzył na mnie w skupieniu i powiedział, że zapyta
się swego krewnego ( tu wymienił bliskie pokrewieństwo) oficera
czy to prawda. I mi powie jak się znowu spotkamy za dwa tygodnie.
Pomyślałem wtedy: Już ci krewny oficer, choćby najbliższy krewny powie coś
takiego, potwierdzi to!..
Za
dwa tygodnie spotykamy się i mówi mi , że rozmawiał z tym
krewnym, oficerem i ku memu zdziwieniu mówi, że krewny oficer
potwierdził to: Potwierdził, że była inscenizacja katastrofy w
Polsce, zabijano Delegatów także w Polsce, i w hangarze na Okęciu
( czy pod hangarem) <który został potem zrównany z ziemią
C.P.>.
Jaki
z tego wniosek płynie?
Trudno
doprawdy sądzić, że niewiarygodny przypadek sprawił, że ja
trafiłem na jedynego oficera (poniżej generała zresztą), który
taką wiedzę ma. Albo, że taką wiedzę ma garstka tylko oficerów
WP a ja trafiłem na jednego z tej garstki. Nie, to byłyby bzdury.
Jasne
jest, że taka wiedza musi być wiedzą w Wojsku Polskim powszechną
wśród oficerów. Przynajmniej od kapitana w górę.
I
jak widzimy nie mówią o tym, nie wrzucają w internet choćby
anonimowo itd. ale jak ktoś kto o tym słyszał, do kogo mają
zaufanie czy znają jako bliskiego krewnego to się dowie. Podobna
sytuacja zresztą jak z Sebastianem Kurkiem (świeć Panie nad Jego
duszą), który dowiedział się bo miał zręby wiedzy a będąc
kontaktowy, sympatyczny, obyty i bystry spodobał się im a trochę
przy alkoholu rozluźniły im się języki.
Tego
młodego człowieka, jego nazwiska i tych wszystkich rzeczy nie
starałem się pamiętać ni dociekać tutaj innych rzeczy związanych
z identyfikacją. Tak, że nie pamiętam jak się ten młody człowiek
nazywał, jeśli to wiedziałem to starałem się nawet zapomnieć,
czy te rodzinne biznesy, które mi były wiadome. Nazwiska oficera
nie znałem, czy też oddziału itd.
Trzeba
też docenić jak ktoś podaje informacje, choćby to trafiło do
mnie „przypadkowo” jak to a jego wiedza nie jest wiedzą unikalną
a powszechną czy częstą w pewnej grupie, a z samym Smoleńskiem
nie miał nic wspólnego, więc nie jest tu świadkiem.