Czwartek,
11 lipca
Po
24- tej
Co
do tej niewiasty. Nie może być tak byś się stresował.
Nie
będziesz do niej pisał przez miesiąc.
Nie
napiszesz słowa.
-
Dobrze Panie Jezu. Dziękuję.
/////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
11
lipca rocznica mordów ukraińskich na Wołyniu.
Krwawa
niedziela, gdzie równocześnie zaatakowano blisko 100 polskich
miejscowości.
Podkamień
to jedna z miejscowości, kresowe miasteczko, gdzie miał miejsce
potężny mord na ludności, który ukryła się w podkamienieckim
klasztorze.
Jednak
Podkamień to nie miasteczko na Rusi (Ukrainie) jak każde. Tam
bowiem mieściło się najważniejsze Sanktuarium Matki Bożej. Tak jak w Koronie główną jest Matka Boska Częstochowska, na Litwie Pani z
Ostrej Bramy, tak na Ukrainie była Matka Boska Podkamieńska zwana
inaczej Różańcową.
Dziwię
się, że nie jest to utrwalone w świadomości Polaków i to nie
tylko obojętnych bo to oczywiste, ale i patriotów. Kojarzą prawie
wszyscy Patronkę Litwy ( a teraz i Patronkę wszystkich Polaków na
Czasy Ostatnie wedle przekazów danych Zofii Grochowskiej, a teraz także Michalinie od Apokalipsy i również przeze mnie i może jeszcze innych
i dawniejszych?) ale już nie Patronkę Ukrainy.
Dlaczego
jednak wspominam o Podkamieniu? Tak, należy się to ze względu na
zapomniany, cudowny wizerunek. (Uratowany przez Dominikanów
podkamieńskich, teraz znajduje się w kościele Dominikanów we
Wrocławiu przy Placu Dominikańskim w bocznym ołtarzu).
Jednakże
wspominam i dlatego iż w Podkamieniu urodziła się jeszcze moja
mama, trzy miesiące przed wybuchem wojny. W Podkamieniu urodziła
się jej mama (czyli moja babcia) żyła i mieszkała jej mama czyli moja prababcia.
Wedle relacji babci ( z domu Bukowska) jej dziadek miał jeszcze
folwark, ale stracił go w młodości i Bukowscy wsiąknęli w krąg
mieszczan.
Babcia
Aniela wraz z trojgiem dzieci wraz z innymi Polakami ukrywała się w
klasztorze, to znaczy przychodziła tam na noc a w dzień była zwykle
w swoim domu. Trzeba było samemu zorganizować coś do jedzenia, sprawdzić
dom. Babcia była sama bez męża z trojgiem dzieci dlatego, że z
Podkamienia został siłą można powiedzieć wzięty do Armii
Berlinga.
Jest
to coś o czym się w ogóle nie mówi. Mówi się, że w tak zwanej
Armii Berlinga byli albo ochotnicy, albo ci "co nie zdążyli do
Andersa”. Otóż mojego dziadka Józefa i przecież nie tylko jego
(czyli ojca mamy) wzięto do Armii Berlinga z własnego domu, bez
jego chęci jako obywatela sowieckiego. Powiedziano, że jest
tworzone polskie wojsko i miał do niego iść czy chce czy nie.
Chował się i ukrywał. Nie mogli go znaleźć, jednak dali do
zrozumienia, że ucierpi na tym rodzina czyli żona i trójka dzieci.
W tej sytuacji ujawnił się i poszedł do wojska.
Jednak
babcia z dziećmi wyszła z klasztoru. Przyczynił się do tego
Ukrainiec, który ostrzegł babcię choć nie wprost. Mówił jej, że
tam nie dobrze być, ale nie chciał nic powiedzieć dokładniej.
Babcia pomodliła się jeszcze i wyszła z klasztoru. Ludzie ufali
temu miejscu oprócz zaufania pokładanego w Matce Bożej jeszcze z innego powodu. Klasztor
był ufortyfikowany i broniony przez ludzi z bronią palną. Była to
lokalna obrona organizowana przez członków Armii Krajowej, jednak o
tym nie mówiono i wtedy zbytnio a po wojnie tym bardziej. Dopiero po
90 tym roku wielu Podkamieniaków dowiedziało się, że obroną
kierowała Armia Krajowa.
Klasztor
wzięto jednak podstępem i nastąpiła straszna rzeź. Wielu zginęło podczas ucieczki. Klasztor był
ściśle obstawiony i do uciekinierów po prostu strzelano, a tych w
klasztorze mordowano przy użyciu siekier, czy innych jeszcze
narzędzi. Podkamień podczas II wojny opisany jest w dwóch
książkach wydanych w małym nakładzie.
Dwa
zdarzenia, które znam z bezpośrednich opowieści : jedna rodzinna i
jedna opowiadana mi przez jednego z Kresowiaków.
Było
w rejonie, jak wiele, mieszane małżeństwo polsko- ukraińskie.
Syn aby się wykazać zabił własną matkę : Bo to Laszka. Ojciec
Ukrainiec powiedział do niego. Ty zabiłeś matkę, teraz ja zabiję
Ciebie. Syn się prosił: Mówił: tato nie! Ojciec był jednak
silniejszy zaciągnął go na pniak i odrąbał mu głowę. Kojarzy
nam się tu antyczna tragedia grecka.
Drugie
zdarzenie.
Ukraińcy
złapali troje Polaków : Matkę, ojca i ich szesnastoletniego syna.
Najpierw zamordowali matkę na oczach ojca i syna, ale w jaki sposób!
Przerżnęli ją żywcem piłą od brzucha do kręgosłupa. To samo
zrobili z ojcem. Jednakże w przypadku syna postąpili inaczej niż
zwykle. Dla zabawy puścili go wolno. Jednak po tym nie chciał żyć.
Chciał tylko: jedno umrzeć. Zdobył jakąś broń i mścił się,
ale tak by zginać. Pokiereszowany był straszliwie od kul na
tułowiu, ale śmierć go nie kochała i przeżył. I po wojnie cóż.
Po jakimś czasie próbował żyć jak każdy młody człowiek. Idzie
z kolegami na kąpielisko, wszyscy się rozbierają a on w
podkoszulku. Dopiero powiedział dlaczego taka przyczyna. Nie będę
straszył ludzi, mówi.
KM