UWAGA!!! BARDZO WAŻNE INFORMACJE DLA POLAKÓW!!


https://cyprianpolakwiaradodatki.blogspot.com/2020/09/uwaga-bardzo-wazne-informacje-dla.html


Pod powyższym linkiem są adresy stron i kanałów związanych Bożych proroków jak i adresy kanałów z tymi Orędziami.


Bo Pan Bóg nie uczyni niczego, jeśli nie objawi swego zamiaru sługom swym, prorokom.



Ja, Jezus Chrystus, Król Polski i Wszechświata jestem bardzo smutny, że tak niewiele osób wie, że oficjalnie od 20 lutego 2020 roku Jestem Królem Kraju nad Wisłą, Nowego Jeruzalem, narodu wybranego, na zasadach jak nigdy do tej pory.

Gdyby Rząd i Episkopat w sposób należyty przeprowadził Moją Intronizację, zło nigdy nie dotknęłoby Polski.”


Matka Boska Ostrobramska to Patronka dla Polaków na Czasy Ostatnie, to Niewiasta apokaliptyczna obleczona w słońce.

Ofiarujcie się Jej całymi rodzinami, noście Jej poświęcone wizerunki, zawieszajcie obrazy z Matką Boską Ostrobramską w domu.


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frustracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frustracja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lutego 2017

Przekaz Jezusa Chrystusa 19 X 2016. Wszystko jest Słowem, bo pochodzi ode mnie, a Ja jestem Słowem






(Środa, około 18-tej) 19 X

  • Miej miłosierdzie dla mnie grzesznego.

  • Moje Miłosierdzie jest dla każdego, dla każdej istoty, którą stworzyłem, nie tylko człowieka. Na ziemi, w czyśćcu, i w piekle także. I w innych światach, które stworzyłem.
Pokój jest zaś dla ludzi dobrej woli. Ty masz dobrą wolę.

  • Ale nie mam pokoju.

  • Powiedziane jest: Pokój tym ludziom.
  • Nie oznacza to, ze każdy, w każdej chwili, przez cały czas ma ten pokój. Taki pokój to dar Boży. Trzeba nań zasłużyć. Ludzie dobrej woli to tacy, którzy są na ścieżce Bożej, utwierdzeni stąpają nią i do głowy im nie przyjdzie, że można z niej zejść.
Wierni jak pasterze, którzy usłyszeli me słowa. Czy im było lepiej odkąd anioł obwieścił Nowinę?
Było gorzej. Nie mieli pociech, jak Ty, życiowych, ani nie mieli przekazów. Miłosierdzie Moje objawia się coraz bardziej.

- Dlaczego jest mi trudno?

  • Przyczyn jest kilka. Po trosze znasz je, po trosze nie chcesz przyznać przed sobą, po trosze nie rozumiesz.
Uważasz, że jak masz Moje przekazy, coś takiego nie powinno mieć miejsca: Marazm, który Cię ogarnia.
Ale on nie jest większy niż gdy nie było przekazów, Moich słów do Ciebie i skierowanych do innych także. Wszedłem w Twoją codzienność jeśli Mnie w niej zechcesz. Jeśli nie, pójdę gdzie indziej, może tam Mnie przyjmą z większą radością, w trudzie swej codzienności.

  • Nie odchodź Panie.

  • Nie rozumiesz, w każdej codzienności, jaka jest, człowiek dostaje Moje słowo przez Pismo Święte, słowo kapłana. Dostaje też moje Ciało, które jest równocześnie Słowem, bo Ja jestem Słowem.
Wszystko jest Słowem, bo pochodzi ode Mnie, a Ja jestem Słowem.
I w harmonii jest to, że Ty otrzymujesz Słowa od Słowa Przedwiecznego.
Tak, niezasłużonym, tak Moją miłością i miłosierdziem wobec Ciebie i innych. Harmonią jest to, że są w codzienności, która w tej chwili, jak oceniasz, jest u Ciebie zła. Moje Słowo nie zabiera czasu. Moje Słowo daje siłę i życie.
Tak, czasami jest trudne, często nie rozumiane.
Moje Słowo nigdy jednak, gdy jest właściwie przyjęte, gdy człowiek otwiera się na Słowo, nie może odbierać człowiekowi energii i siły i chęci do codziennej pracy, spełniania swoich obowiązków, pokonywania przeszkód i trudów. Jeśli tak, to znaczy, że przeszkadza mu miłość własna.

  • Ty Panie wiesz, że jestem słaby.
  • Wiem i dlatego też Moje wymagania wobec Ciebie nie są uciążliwe. Zresztą Moje jarzmo jest słodkie a brzemię lekkie.
Tak, ty je masz w tej chwili, ale jest słodkie i lekkie. Jednak jest to jarzmo i brzemię do którego dokładają się inne Twoje brzemiona, jeśli Mi je ofiarujesz odrzucając miłość własną, nie mówiąc o złościach do Mnie, urywanych zwykle, ukrytych, ale adresowanych do Mnie. Jeśli je ofiarujesz bez tych negatywnych odczuć, to będzie równie słodkie.

  • Czuję się upokorzony.
     
  • I uważasz, że ponieważ czujesz się upokorzony powinienem zainterweniować niemal zaraz w Twoją sferę egzystencjalną?
  • Takie jak dzisiaj Panie, przyciąga mnie do grzechu.
  • Każdemu kogo kocham daję małe krzyże. Przyjąłeś go, a jednak równocześnie chcesz, aby był zastąpiony czymś krzepiącym, albo by go nie było.
Szatan atakuje Cię wszystkim co ma, także {najprawdopodobniej „lenistwem”} i brakiem energii.
Atakuje Cię każdą bronią jaka ma.
  • A może ja, Panie, jestem zniewolony, a nawet opętany.
  • Nie jesteś opętany.
  • Co do zniewolenia. Tak, jesteś zniewolony w pewnym stopniu. To skutek grzechu i jego siły teraz.
Jesteś duszą wybraną, predystynowaną, więc do śmierci będzie walka, do śmierci atak niezależnie od tego co byś robił. Gdyby Ciebie zdobyłby wydaje mu się, że odniósłby choć małą ulgę, więc nienawiść do Mnie i do Ciebie splata się w jedno. Nienawiść większa niż gdy byłbyś, jak Ty lubiłeś mówić: zwykłym chrześcijaninem. Ten lew ryczący ryczy bardziej gdy zobaczy Ciebie i innych podobnych. Wiesz jaka wściekłość wyładowała się na księdzu Popiełuszce, a to było dawniej.
Teraz moc zła wzrasta.

  • Panie słodycz i ciepłe zwrócenie się do Ciebie przychodziło kiedyś samo.
  • Przyjąłeś w sobie więcej grzechu i miałeś nadzieję, że w życiu ułożą ci się jednak sprawy tak, jak zaplanowałeś. Teraz to jest prawdziwa frustracja.

Jednak taki marazm wypływa z miłości własnej i ze stresu. Stres nie pochodzi ode mnie.

  • Chciałbym Panie Jezu pojechać na Wszystkich Świętych, wiesz gdzie.

  • Ale nie masz pieniędzy. Nie, ja Jezus nie powiem ci, jak powiedziałby dziś ktoś gruboskórny: Jak się nie ma pieniędzy to się siedzi w domu. Tak, dzisiaj dowiedziałeś się, że straciłeś sumę, która pokryłaby większość Twojego skromnego pobytu i przejazdu.
Z nikim się nie umawiasz. Pomódl się o to, ale nie żądaj, nie miej pretensji moje dziecko. Wyrzuć je z serca. Wiesz jak Mnie to boli. Czytałeś o tym w przekazach {innych}. Powtarzam te słowa o swoim bólu. Największy zadają mi dusze wybrane. Ty od nich odłącz, od tych zadających mi ból. Powróć do pierwotnej miłości. Bądź jak dziecko nadal. Dzieci są przecież trzeźwe i rozumne gdy idzie o ich sprawy. Nie bujają w obłokach abstrakcji. Poruszają się w swoim świecie, to prawda, ale wedle jego reguł.
Ty też musisz poruszać się wedle reguł dorosłego świata. Nie w znaczeniu życia duchem tego świata, ale funkcjonowania w nim na tyle ile konieczne dla ciała, ale i dla ducha.

  • Panie, moje sposoby, że się frustruję, a potem powstaję zdawały egzamin.
  • Tak Ci się wydaje. Koiły Cię, to prawda, bo tak jest, że człowieka koi jego ja i jego odbicie..
Zresztą jeśli nawet, to tak nie musi być.
Jeśli nawet nie miałbyś w sobie kropli krwi rycerskiej po przodkach to musisz nim być. Dla siebie i dla innych.

Jezu ufam Tobie.
(Czy aby sercem jak należy?)
  • Dlaczego Panie złe myśli nurtują moje serce, nawet gdy wierzę i czuję wydaje się Twoją miłość i czuję, że te przekazy są prawdziwe.
  • Jesteś z prochu i błota ziemi. Z ducha skrępowanego ograniczonym ciałem. Jakie ciało taki i duch, jaki duch, takie ciało.
Bez modlitwy i umartwienia nie ma dobrej drogi do pełni w Chrystusie.
Bez dawania nie patrząc co Chrystus Ci daje. Chciej dawać, dawać, dawać.
Wiesz, że otrzymasz gdy będziesz dawał wszystko co dobre, co najlepsze, czyli to co prowadzi do zbawienia.

  • Panie ja jestem w gorszej dyspozycji niż wielu katolików, którzy często chodzą do Kościoła, modlą się chętnie, są poczciwi.
  • Nie oceniaj się w porównaniu do innych. Droga każdego różni się i możliwości każdego.
Spodobało mi się tobie dać te przekazy, Moje Słowa. Tak sobie upodobałem.
I to jest święte. Nie to oczywiście, że to pochodzi i co z tego wynika w zetknięciu Moich słów z Twoją duszą, a zwłaszcza Twoim ja, ale to, że dałem je właśnie Tobie.
Żaden anioł, ani moja Matka nawet nie zastanowi się, nie zdziwi z powątpiewaniem. Nie pomyśli, jak wy ludzie: Jemu? Można przecież lepiej ulokować Boski skarb. Ja chcę tam żąć, gdzie nie posiałem. Znam Cię, znam Twoje serce.
Patrzyłem na Ciebie przed założeniem świata. Ciebie wybrałem. Jak ci mówiłem przed Twoim upadkiem półtora roku temu: Wielu było większych przed Tobą, więc nie lękaj się.
 
Ale nie jesteś też najmniejszy w oczach moich wśród ludzi, w których sobie upodobałem. Moja miłość jest rozrzutna. Ciebie chcę kochać i chcę abyś bardzo wzrósł i wydał owoce.
Sam wiesz, choć powiedziałbyś, że tego nie czujesz, że będzie to wtedy gdy ja będę w Tobie wzrastał, a Ty malał. Nie ma tu nic z pychy. Duma jest, ale ta słuszna, ze mnie zwycięzcy Świata, piekła, szatana, dzięki któremu Ty i inni są współpracownikami i zwycięzcami również.
Czy chcesz być zwycięzcą wraz ze mną i w Raju lśnić blaskiem większym od wielu dusz, zwłaszcza z tych, które przyszły z czyśćca?

  • Chcę Panie!
  • O jakże boisz się i lękasz.

Nie obawiałeś się Raju, a teraz ukochałeś grzech, ale, gdy Ja będę w Tobie, zostanie pokonany.  

Oczyszczę Cię. Walka będzie ciągle, ale w sensie walki z głównymi Twymi grzechami, które najbardziej Cię poniżyły nastąpi uspokojenie.

Jednak długo jeszcze będziesz musiał zachowywać czujność.

  • Bądź błogosławiony Panie Jezu.
  • Popatrz jak jestem dobry. Mówię Ci wszystko co Ci jest potrzebne. Ilu by chciało dążyć do Mnie, a nie ma Moich Słów kierowanych wprost do siebie. Doceń Moją dobroć moje dziecko. Tak, ten dar jest też miłosierdziem. Darem na Rok Miłosierdzia. Powrotem do tego co utraciłeś. Daniem ci na nowo szansy dążenia do Mnie jak najkrótszą drogą.
  • Panie Jezu. Chyba nie umiem poza zakonem, albo bez ukochanej, bardzo religijnej kobiety.
  • Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia.
WSZYSTKO możesz we mnie.
I góry przesadzać w morze, nawet Ty.
Teraz módl się.

sobota, 11 lutego 2017

Przekaz Pana Jezusa 17 X 2016 Miłość moja jest wymagająca, ale też hojna i rozrzutna

(poniedziałek rano 17 X 2016)

- Nie chcę abyś trwał w stanach niecierpliwości, frustracji, stresu, nie mówiąc o agresji. Te ostatnie są u Ciebie krótkie, są raczej napadami niż stanami. Gdyby były takie nie mógłbym do Ciebie przychodzić. Ale frustracja i stres też pochodzi od złego.
Popatrz, zawierzasz się mnie, jak nie robiłeś tego na co dzień. Zapisujesz moje słowa, a jest w Tobie niecierpliwość, frustracja i często gniew.
Nie tak ma być.
Ja nie zwlekam z daniem Ci Mego pokoju. Tylko masz go wziąć.

- Nie umiem Panie.
Wydawało mi się, że to jest automatycznie. Zbliżasz się do mnie, dajesz Swój pokój i jest można powiedzieć potocznie: dobrze.


- Chciałbyś to wszystko dostać bez wysiłku, Mój synu.

Toczyłeś boje z życiem, jesteś trochę zmęczony, oto przychodzę ja i winienem dać Ci ukojenie  „strudzonemu w boju”. A skoro masz Moje Słowa, to tym bardziej.

Nie mój synu. Walka trwa. Jak powiedziałem, że przyszedłem równocześnie przynieść miecz, a   wiadomo, że daję pokój tak i u Ciebie. Te słowa Moje, wszystkie, które Ci dałem są pokojem i nie tylko słowa, także inne łaski mistyczne, które miałeś.
   A równocześnie jest walka i wewnętrzna i nawet w Twojej rodzinie, choć to rodzina, która składa się z  Ciebie i
( usunięte ), ale zawsze rodzina. Twój ziemski ojciec, który jest w czyśćcu i nieodłączony ode Mnie też stanowi w pewnym sensie jej część. Jak się układa w jego rodzinie i jest miłość to on też może Mnie bardziej wielbić.

- Dziękuję Panie.
Problem jest w tym, że jak wchodzę w sprawy Twojego przekazu i modlitwę to brakuje mi czasu, a przede wszystkim (tutaj opuszczone wymienione rozterki w sprawach egzystencjalnych).

- Zabieganie o ludzkie sprawy i troska o nie jest rzeczą normalną na tym świecie.
( usunięty w upublicznieniu fragment)
Dlatego, że ci daję Moje słowa, pouczam, odpowiadam na Twoje pytania i wątpliwości i daję światło na ważne sprawy z wielką łaskawością i otwartością mego Boskiego Serca nie jest powiedziane, że nagle „zacznie ci iść” jak wy ludzie to mówicie. Wyśmiewasz się często z żydów, a sam myślisz często jak człowiek Starego Testamentu.


Co do czasu i modlitwy. Nie modlisz się wiele. Tak, dużo wzywasz mnie w duchu. Ale modlitwa to nawet nie jest prawie zawsze jeden cały Różaniec. Nie było też w tygodniu mszy, co winieneś czynić jako zadaną pokutę przy spowiedzi. Tak, wiem miałeś dobrą wolę, ale winieneś się bardziej starać.
Tak, nie masz takiego wyboru jak choćby (dla Ciebie „choćby”) w pobliskim miasteczku, ale są msze w tygodniu.
Nie trzeba było się bać, że będziesz miał jak mówicie, „dzień z głowy” przez niewyspanie. Trudno, dałbyś radę.
Jeśli wstajesz do pracy, wstawałeś nawet o czwartej ostatnio, to i dasz radę wstać przed siódmą.

- A Panie nie mogłoby być tak, że wpadłbym na jakiś pomysł i zarobił te dwa tysiące złotych swoją głową aby trochę podreperować budżet.

- Moje dziecko, nie wstrzymuję Cię w żadnych godziwych staraniach poprawy swej sytuacji egzystencjalnej i tym samym zaspokojenie godziwych potrzeb. Wiem jak cierpisz. Jak wiesz i dawniej jednak takie próby nie dawały rezultatów. Teraz musiałby to być skutek jakiejś nadzwyczajnej Mojej interwencji.
- Czy mogę Ci dać światło gdzie i jak szukać pracy, albo jak wolisz godziwego zarobku?
- Tak mogę to zrobić, ale musisz prosić i uniżyć się, jak Ci kiedyś powiedziałem. Nadto bez ukrytych pretensji do mnie, z Miłością do Mnie.
- Dlatego, że masz ten przekaz nie może być do niego automatycznie przypisane, choć trochę większe, powodzenie materialne.
On wymaga choć pewnych cierpień i ofiary moje dziecko, w tym modlitwy.

- Takie przerywanie i chowanie się po trosze z tym co zapisuję kolokwialnie dobija mnie.

- Tak Ci to daję, w takich warunkach, jak byś powiedział. Często piszesz różne rzeczy literackie, polityczne.
Nie jest to tak, że nagle zacząłeś coś zapisywać i bliska Ci osoba postrzega to jako coś niepokojącego i nienormalnego. Tak, idź do niej.

(kolejny zapis)

- Dobrze, dam ci Moje słowo, skoro tego pragniesz, jednakże każdy zapis powinien być poprzedzony modlitwą, musi być omodlony przed i po.

- Przepraszam, Panie.

- Potraktuj to jako przejaw mojej Łaski. Wiem jaką walkę dziś przeszedłeś i dlatego daję ci Słowa, lecz na drugi raz przed Moim przekazem pomódl się, najlepiej różańcem i  też trwaj w dziękczynieniu i modlitwie. Jeśli byłbyś oderwany to w najbliższej wolnej chwili.  Jednak w oderwaniu trwaj przy Mnie w sercu. Nie zostawiaj mnie całkowicie. Nie odłączaj się.

- Symboliczna liczba Panie 96 była na 96 stronie tego zapisu. Śmierć i niewiele brakowało, aby była to śmierć grzechowa.

- Zostaliście narodzeni do życia. Przez śmierć. Ale nie tak miało być na początku. Jednak po moim zwycięstwie nad Śmiercią, ta jest dla was Bramą Życia. Możecie jednak przejść przez nią do prawdziwej śmierci, czyli oderwania się ode Mnie na zawsze – śmierci wiecznej. Piekło każdego jest inne, ale zawsze jest to oderwanie się ode Mnie na zawsze, na wieczność.

- My tego piekła Panie Jezu nie rozumiemy.

- Tak, wiem. Macie z tym duży problem. Cóż ci powiem Mój Synu. Wiesz o Moim Miłosierdziu i nieskończonej dobroci. A jednak wiesz też, że wybór człowieka, lub demona.

- Czy komuś takiemu jak ja jest potrzebna większa wiedza niż mam do zbawienia?

- Dziecko moje. Kochać i poznawać Boga trzeba do końca życia. Tym samym można to nazwać wiedzą. Nie można przecież powiedzieć sobie. Znam już dość Boga, aby mi to wystarczyło do zbawienia.
   Czy ktoś kto kocha ziemską osobę powiedziałby: Znam i kocham już ją dość nie muszę poznawać i kochać więcej, a przynajmniej ten, kto miłuje naprawdę?

- Co by się stało gdybym upadł wczoraj?

- Nie dość się jeszcze tego boisz. Nie dość się boisz utraty Mnie. I nie chodzi tu o straszenie, ale o „pouczenie o grzechu”. Jak sam mówisz: wiesz, ale nie czujesz i nie rozumiesz. Wiedzieć, to znaczy rozumieć, musisz się jednak zastanowić czy rozważyłeś te sprawy.
Czy chcesz to zgłębić i rozumieć jak potrafisz? Dałem Ci przecież umysł, który potrafi zagłębiać się w różne sprawy. Tutaj jednak nie starasz się tego zrozumieć dogłębnie. Czy chcesz zostawić sobie furtkę do grzechu? Nie rozumiem, więc nic się nie stanie „takiego”, jak zgrzeszę. Zobaczę co będzie potem.
Powiedziałem ci dopiero co:” Póty dzban wodę nosi, póki się ucho nie urwie”.
Trzeba grzech sobie zbrzydzić. Wiem, że to jest grzech kuszący przyjemnością. Nie ma innej drogi w moich oczach do spełnienia cielesnego jak małżeństwo - I tu trzeba być czystym, aby małżeństwo zakwitło. Żadnej pornografii w nim, żadnej erotyki, żadnego jak to robią inni, żadnego podglądania innych. Żadnego obnażania się i obnoszenia ze swą zmysłowością wobec innych...
(Tutaj zostało urwane pytanie o rzeczy seksualne w istocie niegodne Boga i chyba niezbyt czyste w swoje intencji).

........................
- Dziękuję ci Jezu.

- Nie zamartwiaj się o sprawy materialne. Boli mnie, jak się złościsz i frustrujesz z tego powodu.
Trzeba zaufać Bogu. Nawet jeśli masz chorą duszę to Ja ją uzdrowię
(dwa słowa zapisane nieczytelnie w rękopisie) siły do zabiegania o swoje i tylko swoje domowe sprawy.
Trzymam ręce nad Tobą w geście błogosławieństwa, gdy walczysz i unikasz grzechu.

- Walka, a skutkiem złości wewnętrzne i na zewnątrz też trochę.

Przecież nie żyjesz w próżni. Twój wróg nie popuści ani trochę. Nie ma litości, nie męczy się. Dopiero gdy taka Moja Wola musi zostawić w spokoju. Na pewien czas.
Nie mogę zostawić człowieka bez zasług gdy ma otrzymać niebo. Byłoby to niesprawiedliwe i nieprawdziwe, a ja byłbym Bogiem nieautentycznym i nieprawdziwym.
W Mojej miłości nie ma miejsca dla „prześlizgiwania się na tamten świat”, tak aby nie stracić życia wiecznego. Danie Mi i sobie jakichś ochłapów zamiast tego co najlepsze.
Ja daję co najlepsze.
Nie mogę pokochać, ani życzliwym i wyrozumiałym Okiem patrzeć na tych, którzy są wyliczeni w stosunku do mnie, swojej duszy i przyszłego życia w Raju, czyli powrotu do Ojca i do mnie.
Miłość moja jest wymagająca, ale też hojna i rozrzutna. Rozrzutna aż do szaleństwa. Ja się spalam w miłości do Was.
Jestem nieustającą ofiarą.
Nie jednorazową.
Rozważaj to przed snem.


- Dziękuję Panie Jezu.

- Błogosławię Ci na tę noc synu i na dzisiejszy (przecież) dzień, o ile nie zgrzeszysz, w tym co jest Twoją największą bolączką.

(Zakończone druga w nocy. Zacząłem niedużo wcześniej).

- Moje błogosławieństwo będzie z Tobą gdy się uniżysz i będziesz przepraszał za inne grzechy.

Chwała Tobie Jezu.

- Rozważaj Synu.