Niedziela,
18 luty
Około
15.40
Chcesz
dziecko pisać?
A
mogę Panie?
Możesz
dziecko
To
chcę Panie.
:)
Bolesny uśmiech Pana Jezusa.
To
była ostatnia szansa.
Moja
Łaska zostanie utrzymana, lecz następnej już nie masz gdy idzie o
to na co Ci pozwalam, lecz czego nie chcę.
Chwała
Tobie Chryste.
Zacytuj
„ Potem
Duch Święty zaprowadził Jezusa na pustynię gdzie miał być
kuszony przez diabła”.
Duch
Święty prowadzi Mnie na pustynię abym był
podległy
kuszeniu.
Więc
jeśli Mnie, tak samo musi być z moimi uczniami i
naśladowcami.
Mówiłem,
że moc złego wzrasta. Tak samo jak
wzrastała
przed Golgotą, Moją Męką, tak wzrasta przed
Golgotą
Kościoła. Nie ma innej możliwości by modlić
się,
by zwalczyć i to na co pozwalam ( w Twoim
przypadku),
a czego nie chcę. Wiesz, że to pomaga i
daje
skutek. Wiesz to i odczuwasz. Ale cóż, pozwoliłem
Ci
dziecko. Gdyby nie, straciłbyś Łaskę przekazów.
Lecz
to już przeszłość, którą musisz jednakże opłakać.
Więcej
próby w tej sprawie nie masz. Ja Ci nadal będę
pozwalać,
lecz jeśli skorzystasz z mego pozwolenia
stracisz
tę Łaskę. Nadal będę miał Cię w swoim dużym
staraniu,
ale tę Łaskę stracisz bezpowrotnie. Dałem Ci
wolność
abyś okazał mi miłość, abyś wybierał Mnie.
Kochaj
mnie i uwielbiaj – często powtarzam do Ciebie.
Czyż
są wyjątki?
Napisałeś
wprawdzie wykorzystując przypadkowe
zlanie
się dwóch odrębnych sensów, że cosinus rośnie
wyłącznie
w poniedziałki gdy byłeś w pierwszej klasie
średniej
szkoły, lecz o wiele bardziej niż w matematyce
w
miłości do mnie nie może być wyjątków. Nawet
gdybym
Ja na taki wyjątek zezwalał i jak się modlicie
„I
nie wódź nas na pokuszenie”. Jak mówiłem: Bóg
nikogo
nie wodzi na pokuszenie. Pozwala jednak to
czynić.
A nawet jak czytacie: 'Duch Święty zaprowadził
Jezusa
na pustynię gdzie miał być kuszony przez
diabła”.
Sens
grzechu, w tym zwłaszcza grzechu pierworodnego
i
jego skutków zrozumiecie dopiero będąc ze Mną w
Raju,
ale przecież nie w takim stopniu i sensie jak Boski
Umysł.
Pochylmy
się teraz nad pozorną słodyczą grzechu
(zwłaszcza
nieczystego). Jak czytasz u Valtorty
pokazałem jej Lucyfera i tylko w części. I tylko w taki
sposób
w jaki ludzki umysł może przyjąć w wizji. Jak
zauważyła
był to wielki potwór i bardzo ohydny. Nie
chciała
więcej nigdy tego oglądać.
Natomiast
on się nie przedstawia jako potwór
wielki
i ohydny. Wie o swojej ohydzie i nad ludzkie
rozumienie
przerażającej szpetocie. Lecz przedstawia
się
tak aby dla ludzkiego pojęcia, ludzkiego umysłu,
odbioru
rzeczywistości przez człowieka wydawać się
inny.
Jak
wiecie jest ojcem kłamstwa. Zależy zatem [ jemu]
aby
kłamać o sobie. Zależy mu też aby kłamać o
grzechu.
Jak zwiódł pierwszych ludzi tak zwodzi i was.
Wpaja
wam pozorną słodycz grzechu a przynajmniej
niektórych
rodzajów grzechu. Nie robi jednak tego na
siłę
bo nie może robić.
Jest
też mordercą. Chętnie by was wymordował
wszystkich.
Mając do wyboru „subtelne” uwodzenie
każdej
duszy a mordując ludzi, choćby nawet wielu z
mordowanych
miało szansę na Niebo od razu po śmierci
,
inni przynajmniej uniknięcie piekła, woli mordować co
pokazał
szczególnie w czasie drugiej wojny. Lubi
upadlać
ludzi dlatego, że są moimi dziećmi. Nie mogąc
wywrzeć
zemsty na Mnie wywiera ją na potomstwie
Niewiasty.
Wszyscy zaś są dziećmi Matki Boga – Nowej
Ewy
jak ja jestem Nowym Adamem. Szczególnie jednak
dzieci
Mojej Matki to Ci, którzy piją Moją Krew i jedzą
Moje
Ciało i oddają się Mnie i Jej w szczególny sposób.
Ty
się oddałeś i w szczególny sposób należysz do
pokolenia
Niewiasty.
Dziwisz
się dziecko dlaczego Ci pozwalałem od końca
września
do teraz na co nie było pozwolenia wcześniej.
Zaś
korzystanie z Mego pozwolenia może grozić
odebraniem
Ci Łaski.
Nie
w taki jednak sposób jak złamanie przysięgi i ślubów
Jednakże
od Ciebie się więcej wymaga a dając Ci
wolność
od grzechu w tej sprawie chciałem abyś był
prawdziwie
wolny. Wolność to znaczy zawsze wybierać
Mnie.
Porównajmy
to do pożycia męża z żoną. Oto mąż chce
czegoś
co dla żony w pożyciu jest przykre. Żona nie
chce
tego lecz zgadza się. Mąż powinien jednak
zrezygnować
z tego w imię miłości do żony.
-
Panie Jezu człowiek nie jest wolny id grzechu na tej
ziemi.
Słuszna
uwaga mój synu, nie jest. Wolny byłem ja a
spośród
ludzi Moja Matka. Tylko ona jedna będąc
(tylko)
człowiekiem. Nie było przed nią, nie będzie po niej.
Lecz
Bóg może wszystko.
Czy
policzyłem Dawidowi za grzech gdy na łożu śmierci
kazał
po swojej śmierci zabić kogoś z ludu Izraela, któremu obiecał
ochronę za swego życia? Nie policzyłem. Nie policzyłem też
Salomonowi, że wypełnił prośbę ojca i zabił tego człowieka.
Ślub,
który zerwie zakonnik jest wielką winą lecz biskup może z
ważnych przyczyn od niego zwolnić. Tak jak zrobił to w przypadku
mojej córki (siostra Medarda Zofia Wyskiel) co chciałem żeby
wystąpiła z klasztoru i została osobą świecką, a raczej przede
wszystkim
żyjącą
w świecie.
Jeśli
zaś może biskup czyż nie tym bardziej mogę ja.
Lecz
nie uczynię niczego co dawałoby dyspensę co jest
podległe
ludzkiemu karaniu na mocy prawa, choćby to było prawo
niesprawiedliwe.
Dopuszczam
więc wyjątki, ale czynię to bardzo rzadko, ale nie dla samego
pozwolenia, lecz dla innych celów, które mają służyć dobru
człowieka i chwale Bożej.
W
Twoim przypadku chciałem uleczyć Twoją ranę. Na
pewne
jednak rzeczy podobne lub związane ci nie pozwalam i gdybyś to
uczynił utraciłbyś nie tylko Łaskę przekazów, ale i moją
szczególną opiekę.
Gdybyś
przykładowo zgrzeszył z niewiastą współżyjąc z nią choć raz
utraciłbyś Łaskę przekazów i moją szczególną opiekę. Gdybyś
synu wypił ową kawę prawdziwą, filiżankę, szklankę musiałbyś
z tego powodu mocno pokutować i nasza relacja byłaby naruszona.
Powie ktoś: cóż filiżanka kawy. A jednak tak chce Bóg. Tak
postanowiłem. Pozwoliłem ci wypić lampkę (dobrego:) wina od
czasu do czasu. Więc wino tak a kawę nie?. Tak zechciałem.
Dotyczy to jednak konkretnie ciebie, Twego przypadku. Przypadek
każdego człowieka jest można rzec rozpatrywany cały czas na
bieżąco indywidualnie, tak jak będzie indywidualnie i unikalnie
każdy przypadek rozpatrywany
na
Sądzie Ostatecznym.
Gdybyś
synu wymienił nawet namiętne pocałunki z niewiastą (czego nie
było od czasu przekazów) bardziej bym ci przebaczył
niż wypicie „ z premedytacją” tej kawy, czego od Ciebie sobie
zażyczyłem, takiej wstrzemięźliwości.
Nie
znaczy to, że w taki sam dokładnie sposób postąpię wobec
każdego. Ale zawsze będzie to sprawiedliwe. W innym przypadku
mogłoby być odwrotnie. Większą winą byłyby owe namiętne
pocałunki niż zadeklarowana a naruszana wstrzemięźliwość od
takiego czy innego napoju.
Jak
mówiłem: Bóg nie boi się grzechu i grzech nie może nad nim
panować tym samym jakby „dyktować Bogu warunków”. Bóg jednak
w swojej pokorze uniża się do grzechu i akceptuje „jego
warunki'.
To
tyle moje dziecko
i
moje dzieci teraz.
-
Chwała Tobie Chryste.
Wybacz
Panie Jezu.
-
Zawsze wybieraj miłość dziecko.
-
Tak Panie.
Chwała
Tobie Chryste.
-
Czy Ty kochasz mnie dziecko?
-
-
Kochasz mnie, ale mało, za mało.
Dlaczego
tak trudno przeskoczyć Ci na wyższy poziom.
Już czas dziecko.
Amen.
-
Chwała Tobie Chryste.
-
Jest zmęczenie ducha, jest zmęczenie ciała, są zadry
szczególnie
z ostatnich nieco ponad 20 lat, ale
przecież
i wcześniejsze od dzieciństwa, lecz gnuśność
jest
jeszcze czymś innym.
Musisz
uważać aby się u Ciebie nie pojawiła.
Abym
nie powiedział do Ciebie: sługo gnuśny.
Cieszę
się dziecko, że pisałeś, że byłeś dyspozycyjny,
choć
<nieczyt. zapis słowo, w sensie „rosnący w siłę”>
się
w siłę szatan wydawałoby się zabierze tę
niedzielę
przynajmniej od dłuższego przekazu, jeśli byś
się
nawet modlił, czy czytał przede wszystkim Pismo,
oraz
rozważał rzeczy święte. Jesteś posłuszny moim
natchnieniom i w tej
trudnej sytuacji udało Ci się w tym
pokonać
szatana. Lecz pamiętaj: wszystko
zawdzięczasz Mnie a nie
sobie. Jest tylko Twoja dobra
wola
i Twoja współpraca.
-
Chwała Tobie Chryste.
- Musisz,
dziecko, zbierać siły we wszystkich sprawach
codziennych
w oparciu o Mnie. Szatan chce Cię
wpędzić
w marazm. Zgadza się już nawet na te
przekazy
na przepisywanie ich i umieszczanie, lecz
chce
by moja wola w innych rzeczach nie była
wypełniana
i utrudniana. Wiesz jakie rzeczy winieneś
robić.
Wszystkiego nie zrobisz, ale trzeba starać się
jak
najwięcej.
Nie
włożono zbyt wiele na Twoje barki. Twoje barki,
które
są teraz chore a nie pamiętasz kiedy Ci się to
zdarzyło.
Ponieważ,
choć mieszkanie, jak powiedziałem może
się
podobać, to jest duszne, uchyliłeś w nocy
nieznacznie
okno (dachowe) i jest stan zapalny Twoich
ramion,
choć dziś już mniejszy. Z tego powodu nie
mogłeś
iść dzisiaj do kościoła. Wiem, że to dla Ciebie
bardzo
bolesne.
Gdybyś
mógł iść dzisiaj na Mszę i przyjąć Mnie
uchroniłbyś
się od tego co było kolejną próbą.
Zostałeś
w ten sposób pozbawiony Mojej Ochrony,
którą
byłoby wzmocnienie przez Przyjecie Mego Ciała.
Dlaczego
tak z Tobą czynię? Bolejesz nad tym, że
przez
choroby przyjmiesz mało Komunii Świętych a tu
kolejny
dopust.
Jestem
niepojęty w tym co czynię. Lecz gdy mi się
podobasz
zawsze masz moje Łaski, a gdy z powodu
choroby
nie możesz uczestniczyć we mszy i przyjąć
Mnie
i jest ci smutno z tego powodu, bolejesz nad tym,
szczególnie
Ci błogosławię.
Bądź
zatem wierny i idź.
-
Chwała Imieniu Jezus, Miłosierdziu naszego Pana a
także
Jego sprawiedliwości, lecz uciekamy się przede
wszystkim
do Jego Miłosierdzia jak i polecamy Miłosierdziu Jego Matki,
Matki Miłosierdzia.
-
Amen.
19.05
Mama
Twoja znów popełnia tę bolesną dla Mnie
przede
wszystkim i dla Ciebie – nierzetelność.
Oto
mając pretensje do Ciebie iż nie przychodzisz do
stołu
do jedzenia rosołu, który przecież szybko nie
wystygnie
w garnku, Ty zaś nie lubisz gorących
płynów,
robi przy okazji uwagę, że teraz coś robisz a
przedtem
zasłaniałeś się czymś innym. Wiedziała zaś,
że
otrzymujesz przekaz i że jest długi. Przychodzi do
Ciebie,
widzi to, idzie by nie przeszkadzać (choć
chciałaby
abyś przerwał...) i uznaje, że to przekaz
ode
mnie.
Potem
zaś mówi o moich słowach do Ciebie, co ja
zlecam
Ci w danym czasie i w danej chwili biorę Cię
do
pisania i zostawiasz nawet inne rzeczy, że jest to
coś
czym Ty się zasłaniasz..
Niewiasto
zastanów się.
I
nie nadużywaj mojej cierpliwości.
Pomagam
jej w leczeniu, w nieszczęściu, które sama
na
siebie sprowadziła, czy chce sprowadzić na siebie
kolejne?
Niech się zastanowi nad tym co mówi i nad
tym
co myśli.
Niech
też wie, że bardziej byłbym skłonny przebaczyć
jej
gdyby nie wierzyła w te przekazy niż gdy rano
wierzy,
po południu w ramach humorów z
poduszczenia diabła
oświadcza Ci, że „nie wie co Ty
tam
piszesz” i „ona wątpi” bo Ty nie wychodzisz
naprzeciw
jej oczekiwaniom i życzeniom. Gdybyś na
bok
odstawił oczekiwanie Boga a jej uczynił zadość
byłoby
to w porządku, bo przecież trzeba zachować
„zdrowy
rozsądek” i umiar..?