Czwartek,
4 czerwca.
Około
22.30
-:)
Moje
kochane dziecko :)
-
To do tych myśli co, Panie Jezu, teraz miałem?
-
Nie tylko, lecz także.
-:)
-
Tak Panie Jezu, to łacińskie powiedzenie zdaje się było: Non
solum sed etiam (Nie tylko, lecz także).
(pauza)
- Pocałuj
mnie, dziecko:)
-
Chcesz ode mnie pocałunku Panie, od takiego marnego sługi?
-
Twoje pocałunki są jak dziecka, zawsze były niewinne, nawet jak
grzeszyłeś i dlatego ich chcę.
-
Ja nie czułem aby to było niewinne.
-
Kobiety nieraz czuły i Ci o tym mówiły:)
-
Jestem brudem Panie a Ty niebiańską świętością.
-
Czyż nie przyjmujesz Mnie całego, Nieskończonego do swego
serca w Komunii? Każdy brud może Mnie przyjmować gdy tylko się
wyspowiada, gdy nie jest w Łasce uświęcającej i przyjąć gdy
jest. Większy brud od Ciebie. Lecz są bardziej czyści od Ciebie.
-
Jak ci się, Panie, oddawałem nie spodziewałem się tego
wszystkiego.
-
Oczywiście, dziecko, inaczej nie mógłbyś dostać tego co jest do
tej pory i tego co jest w obietnicach.
-:)
Kocham
Cię, dziecko:)
-
Och Panie Jezu, jak Ty kochasz i jeszcze potrzebujesz o tym mówić,
słodki kochanku.
-:)
-
A ja jak patrzę na siebie wobec Ciebie od początku przekazów
to...
-
Tak, wiem, dziecko, nie pisz, Ja to wiem.
Kochasz,
Mnie, zawsze kochałeś i szanowałeś. Dawniej obawiałeś się do
Mnie zbliżyć, do Mnie Jezusa, ale tylko dlatego by Mnie nie zranić,
bo wtedy szatan podsuwał Ci myśli pyszne, że jestem biednym,
cierpiącym Jezusem i Ciebie potrzebuję. I Ty się wtedy wycofywałeś
nie chcąc nie okazać mi szacunku.
Potem
pokochałeś Chrystusa Króla, ale do Niego trudno było Ci się
zbliżyć jak i każdemu człowiekowi. Teraz masz Mnie w pełnym
Bóstwie i Człowieczeństwie. Pełnym, na ile możliwe to jest przez
przekaz.
:)
Lecz
masz Mnie także w tym co Ci daję oprócz przekazów i jestem Bogiem
hojnym.
Każdemu
według jego potrzeb, oto zasada, którą stosuję do Ciebie, ale i
do każdego. U Ciebie tak to wygląda, u innych inaczej.
-
Chcę Panie Jezu pracować dla Ciebie dużo, po 16 godzin na dobę,
spać mało, jeść szybko aby nie tracić czasu.
-
:) Wiem, że to wszystko chcesz, dziecko, lecz ci tego nie daję.
Dodatkowo, ostatnio, zrobiłeś się bardziej roztargniony:)
I
to też Ci daję.
(pauza)
-
Panie Jezu, tak poważne zadania mnie czekają a jestem
jeszcze bardziej roztargniony.
-
Zaradzę temu, dziecko, Ty wiesz po części jak to będzie
wyglądać:)
-
Tak Panie Jezu, wiem.
-
Zatem nie martw się tym roztargnieniem w przyszłości, kiedy
będziesz wykonywał ważne zadania, bo wtedy go nie będzie.
:)
-
Dobrze jest być Bogiem, Panie Jezu. Można kochać i kocha się lecz
się nie musi. Nic się nie musi i niczego nie pragnie a jednocześnie
pragnie. Pragnie szczęścia wiecznego takich małych, śmiesznych
istotek, lecz śmiesznych przez grzech a Bóg zechciał przyjąć ich
ciało, w części upodlone, choć nadal dzieci Bożych.
-
Wyrośniesz na poważnego
teologa, moje dziecko:) Pan Jezus się śmieje.
-
Oby nie, Panie Jezu.
-
U Ciebie to będzie teologia
naturalna:)
Wiem
jednak, dziecko, że szczególnie cieszysz się tym ogniem z rąk,
jak psotny chłopiec:)
-
Tak Panie Jezu.
-
Nie jest łatwo być gniewem
Ojca, ale i inne role, które Bóg wyznacza na Jego Drodze też nie
są łatwe.
-
Mam przed sobą, teraz w ręce tarczę z sercem Twoim gdzie
pisze:
„ Najświętsze
Serce Boże
Przyjdź
Królestwo Twoje”
którą
podarował mi Jerzy z Rzeszowa. Wtedy w samochodzie i raz potem biło
ciepło z niej aż parzyło mi palce. Przypomniałem też sobie teraz
złote serce, które pokazałeś mi na Niebie, które też widział
Jerzy jak mnie wiózł do sanatorium, rok 2018, w marcu.
-:)
Lubisz
wspominać, dziecko?
-
Tak Panie Jezu.
-
Toczyła się wtedy wojna na Niebie, którą widziałeś i Jerzy.
Rzeszów
jest ważny w Twoim życiu, ale Kraków jeszcze ważniejszy. To jest
duchowe Centrum Polski. A Ty stoisz teraz na jego straży.
-
A inni prorocy z Krakowa?
-
Znasz takich, dziecko?
-
No ja nie znam Panie Jezu.
-
Jesteś Ty.
- Ale ja tak niewiele i tak słabo mi to wychodzi.
-
:)
Realizujesz
jednak to co do Ciebie należy.
:)
(
pauza)
-
Chcesz Mnie zobaczyć, dziecko?:)
-
Tak Panie Jezu, jak chodziłeś po Palestynie, chciałbym chwilę
takiego zobaczyć, poczuć zapach i smaki:)
-
A teraz?
-
To znaczy Zmartwychwstałego, takiego jak objawiasz się tym którym
chcesz?
-
Tak, dziecko.
-
Chciałbym Panie, ale wiesz, że nie mogę.
-
Dlaczego?
-
Bo nie jestem dość czysty, sam to [Panie] mówiłeś.
-
Jednak zdjąłem z Ciebie winę.
Zatem teraz nawet jak jest myśl nieodpowiednia czy zaniechanie, to
nie masz winy.
-
Och Panie, ale wiem, że tak się nie stanie.
-
Nie możesz tego wiedzieć,
dziecko:)
Poczerwieniały
Ci, dziecko, policzki:) (Pan Jezus się śmieje) jakbym tak miał
przyjść do Ciebie widzialnie.
-
Tak Panie Jezu.
-
To dobrze, dziecko, dawno się tak nie zaczerwieniłeś:)
(krótka
pauza)
-
Nie schodzi ci rumieniec z policzków.
-
Tak Panie Jezu, jak miałbyś do Mnie przyjść to byłbym
czerwony jak wiśnia, tak mi się wydaje.
-
Tak Panie Jezu próbujesz Mnie tak jak wtedy z Prześwietleniem
Sumień w pociągu <bodaj 2018 r. C.P>.
-
Ty wiesz, Panie czy jest możliwe abyś do mnie w taki sposób
przyszedł. Nie miałem nigdy wizji poza tą po Bierzmowaniu, ale nie
była to pełna wizja na jawie, jednak takiego czegoś już nigdy nie
miałem.
-
Uważasz, że nie mógłbym?
-
Uważam, że nie bo jestem zbyt nieczysty jeszcze.
-:)
-
Droczysz się ze mną Panie Jezu.
-
:)
Otrzymał
Cyprian Polak (Krzysztof Michałowski)